Aplikacje do kart debetowych dla dzieci mogą gromadzić wiele danych
Cyberszpiegowanie
Tradycyjne aplikacje bankowe są zazwyczaj zbyt skomplikowane dla dzieci, ponadto nie dają rodzicom pełnej kontroli nad wydatkami swoich pociech. Stąd firmy takie jak Greenlight dostarczają narzędzia, umożliwiające rodzicom pilnowanie dziecka i np. tworzenie limitów transakcji czy wyboru sklepów, w których karta będzie działać. Okazuje się jednak, że tego typu narzędzia poza wspieraniem opiekunów mogą też gromadzić całe spektrum danych.
Greenlight w praktyce nie daje rodzicom żadnej kontroli nad informacjami o dzieciach, jakie spółka ma prawo gromadzić. Jak się okazuje, jest ich bardzo dużo – daty urodzenia, adresy czy nawet historia zakupów wraz z lokalizacjami. Wystarcza to, by tworzyć dla sprzedawców profile behawioralne, pozwalające określić zainteresowania klienta. Firma przedstawiając politykę prywatności zastrzega sobie prawo do korzystania z takich informacji do celów marketingowych. W przypadku nieletnich wywołuje to uzasadnione obawy o ich bezpieczeństwo.
Pusty (na razie?) zapis
Do sprawy odniósł się m.in. dyrektor wykonawczy organizacji Fairplay, walczącej o zapewnienie młodym ludziom dzieciństwa bez reklam. Josh Golin podkreśla, że dzieci z natury są dużo bardziej podatne na techniki manipulacji i tego typu zapisy nie powinny być legalne.
Greenlight tłumaczy, że w żaden sposób nie zarabia na sprzedaży danych, a zapisy są umieszczone w umowie „na wszelki wypadek”. Ponadto przypomina, że na taki proceder trzeba przecież najpierw wyrazić zgodę. Zdaniem twórców aplikacji, widniejące w polityce prywatności zapisy zamieszczono na wypadek, gdyby kiedyś firma zdecydowała się współpracować szerzej z reklamodawcami. Jednak nawet wtedy oferty miałyby być przedstawiane wyłącznie rodzicom.
Tłumaczenie firmy trudno mimo wszystko zaakceptować, bo obecna polityka prywatności wcale nie wyłącza dzieci z gromadzenia informacji. Niezależnie od tego, czy Greenlight rzeczywiście prowadzi takie działania, problemem jest fakt, że w każdej chwili może do nich przystąpić. Eksperci zauważają, że rejestrując konto, rodzic niejako zrzeka się części praw do danych podopiecznego.
Patrzmy w przyszłość
Usługi tego typu stają się ostatnio coraz popularniejsze za sprawą agresywnej kampanii reklamowej, obiecującej rodzicom spokój oraz nauczenie dziecka w kontrolowanych warunkach, jak działa świat finansów. Dorośli często decydują się więc na instalację aplikacji przeznaczonych dla najmłodszych. Jest to więc również najwyższy czas, by zacząć się tym „kontrolowanym warunkom” nieco dokładniej przyglądać.
fot. Pixabay