Wydana w 1996 roku na konsolę Nintendo 64 gra o tytule „Super Mario 64″ bardzo szybko zyskała uznanie fanów i krytyków jako rewolucja w świecie gier wideo. Po raz pierwszy pokazała szerszej widowni jak wyglądać mogą pełne, trójwymiarowe tytuły i już na zawsze zmieniła bieg historii. Nie była to oczywiście pierwsza gra wykorzystująca efekty 3D, lecz to właśnie ona w pełni zrealizowała wizję renderowania świata gry za pomocą poligonów, bez dodatkowych sztuczek jak na przykład efektu paralaksy. Wszystko to stało się możliwe dzięki mocy obliczeniowej Nintendo 64. Okazuje się jednak, że ktoś właśnie stworzył port „Super Mario 64” działający na niewyobrażalnie słabszej, poprzedniej generacji 16-bitowej. Oto „Super Mario FX na Super Nintendo Entertainment System”.
Układ Super FX był sprytną sztuczką na zwiększenie wydajności Super Nintendo Entertainment System
16-bitowa konsola SNES była wprowadzana na rynek, który już w momencie jej premiery zwracał się w stronę architektur 32-bitowych i nowszych. Jak donosi serwis Gizmodo, firma Nintendo doskonale zdawała sobie sprawę, że konsola ta będzie borykać się z problemem długu technologicznego. Jednym ze sposobów, w jaki firma starała się złagodzić ten problem, było zaprojektowanie konsoli tak, aby wykorzystywała tzw. układy rozszerzające. Były to układy wykorzystujące zaletę konsoli polegającą na stosowaniu kartridżów. Układy rozszerzające znajdywały się właśnie wewnątrz nich, a tym samym były dostarczane wraz z grami, które ich wymagały.
Jednym z takich układów był Super FX, który był w zasadzie koprocesorem umożliwiającym konsoli generowanie podstawowej grafiki 3D opartej na wielokątach, odciążając w ten sposób skrzypiący już procesor konsoli SNES. Wywiady przeprowadzone w tamtym okres między innymi z Shigeru Miyamoto zdają się sugerować, że Super FX został pierwotnie zaprojektowany właśnie z myślą o trójwymiarowej grze z Mario na SNES – w trakcie prac nad nim nosił nawet nazwy kodowe „MARIO” i „Super Mario FX”. Projekt ten przekształcił się później w kultowe „Super Mario 64”.
„Super Mario FX” wygląda jak port gry z Nintendo 64, który dopiero teraz ujrzał światło dzienne
Tu na scenę wkracza YouTuber o imieniu Tobias Friedly, prowadzący kanału „Game of Tobi”. Opublikował on niedawno film, w którym zaprezentował wersję roboczą gry, którą nazwał „Super Mario FX” – co stanowi nawiązanie do rzekomego pierwotnego projektu Nintendo z minionej epoki. To właśnie układ Super FX sprawił, że rozgrywka widoczna na filmie poniżej jest w ogóle jakkolwiek możliwa.
W swoim filmie Tobias Friedly wyjaśnia, że największą przeszkodą okazała się nie niska (jak na współczesne standardy) wydajność układu Super FX, lecz ograniczenia dotyczące rozmiarów poziomów i tekstur – zwłaszcza tych pierwszych, które nie mogą przekraczać 2 MB. Mimo tych przeciwności, widoczna powyżej rozgrywka jest wyraźnie rozpoznawalna jako coś łudząco przypominającego port gry „Super Mario 64”, który dopiero teraz ujrzał światło dzienne. To samo w sobie wydaje się już sporym osiągnięciem. YouTuber planuje opublikować całość projektu już po jego ukończeniu, więc jeśli jesteście zainteresowani w jaki sposób dokonał czegoś pozornie niemożliwego – zajrzyjcie na jego kanał.










0 komentarzy