Doświadczona ekipa z Feral Interactive przeniosła na iOS i Androida drugą odsłonę zręcznościowego spin-offu Tomb Raidera od Crystal Dynamics, w komplecie z całym dodatkowym DLC. Sprawdziłem, jak Lara Croft and the Temple of Osiris sprawuje się na iPhonie 16 Pro Max, iPhonie 18 Pro Max i iPadzie Pro M4. Generalnie obyło się bez większych zgrzytów, choć wymagania sprzętowe są dość wysokie, a sterowanie dotykowe wymaga nieco przyzwyczajenia.

To pełnoprawna wersja gry na smartfonie
W przypadku portów gier konsolowych i pecetowych na urządzenia mobilne zawsze największą zagadką jest optymalizacja. W przypadku Lara Croft and the Temple of Osiris wydajność na moich urządzeniach była generalnie na przyzwoitym poziomie. Gra oferuje trzy tryby: wydajności, jakości i oszczędzania baterii, które różnią się od siebie poziomem detali. W każdym przypadku możemy sami wybrać czy chcemy bawić się w 30, 40 lub 60 klatkach na sekundę.

Na iPhonie 18 Pro Max oraz iPadzie Pro 11 w każdym trybie gra chodziła w idealnych 60 klatkach, bez nadmiernego nagrzewania sprzętu i bez spadków płynności. Od strony oprawy graficznej nie mam naprawdę nic do zarzucenia – tryb jakości daje niemal identyczne doświadczenie, co wersja konsolowa na PS4 czy Xboksa One i nie czuć żadnych wyraźnych cięć względem oryginału. Co ciekawe, na iPhonie 16 Pro Max (czyli wcale nie takim słabym sprzęcie) udało mi się osiągnąć 60 fps w trybie wydajności, ale już w trybie jakości od czasu do czasu widać było „chrupnięcia” w niektórych lokacjach, spory apetyt gry na baterię podczas dłuższych sesji, a telefon robił się nieprzyjemnie ciepły.
Ekran dotykowy, to nie pad
Sterowanie dotykowe bywa problematyczne i Lara Croft and the Temple of Osiris udowadnia, jak trudno jest przenieść konsolowe doświadczenie na ekrany smartfonów. Generalnie nie jest źle, bo Larą i jej przyjaciółmi da się kierować w miarę precyzyjnie, ale szczególnie w późniejszych etapach, gdy dysponujemy już sporym arsenałem broni i umiejętności do ogarnięcia, na niewielkim ekranie robi się ciasno i łatwo pomylić przyciski, albo wcisnąć złą komendę. Lara Croft and the Temple of Osiris, to w dość precyzyjna platformówka, pełna zapadających się platform i śmiertelnych pułapek, co w połączeniu ze stałą, izometryczną kamerą może dać w kość nawet doświadczonym graczom.

Kilkukrotnie, mimo poprawnie rozwiązanej zagadki, „udało” mi się zabić Sarę na prostym skoku przez przepaść. Na szczęście gra wspiera też kontrolery mobilne, a nawet klawiaturę z myszką. Ja po kilku godzinach spędzonych z Larą na telefonie polecam granie z kontrolerem, bo to najwygodniejszy sposób na obejście niedoskonałości ekranu dotykowego.
Pełny pakiet, niezła cena
Jak już wspominałem na wstępie, pod względem zawartości jest dobrze, bo dostajemy pełny pakiet: podstawową grę wraz z wszystkimi DLC oraz możliwość gry solo lub w kooperacji online, która dynamicznie dostosowuje liczbę przeciwników i układanki do liczby. Gra w coopie podobała mi się zresztą zdecydowanie najbardziej, bo rozwiązywanie zagadek z drugą połówką czy znajomymi zawsze dodaje nieco emocji (może nie zawsze pozytywnych), a satysfakcja ze wspólnego przejścia poziomu jest dużo większa.

Lara Croft and the Temple of Osiris trafiło do AppStore w modelu „free to start”, z darmowym pierwszym poziomem i odblokowaniem pełnej wersji za niewygórowaną kwotę za 32,99 zł. Na innych platformach standardowa cena za podstawowe wydanie gry to aż 89,90 zł, choć oczywiście często da się ją wyrwać na promocjach za mniej niż 20 zł. Jeśli lubicie takie zręcznościowe wydanie Lary, to polecam wam tą wersję, szczególnie w wersji na iPada, gdzie większy ekran pozwala w pełni cieszyć się przygodami słynnej archeolożki.









0 komentarzy