W odpowiedzi na zapowiedź nowego, odchudzonego launchera Epic Games, Valve wydało niepozorną aktualizację klienta swojej platformy. Za sprawą wprowadzonych w jej ramach poprawek Steam jest w stanie uruchomić się w rekordowym czasie 5,23 sekundy, tym samym deklasując oponenta, który to, wedle zapewnień swoich twórców, startuje w 5,47 sekundy.
Wojna na decysekundy
Dosłownie dwie godziny temu wspominaliśmy o tym, że Epic Games zaprezentowało wersję Preview Epic Games Launchera. Głównym wyróżnikiem odświeżonego softu (nie licząc tego, iż został on wykonany przez AI, co wedle relacji użytkowników jest aż nadto odczuwalne za sprawą licznych błędów) jest o wiele krótszy czas wymagany do jego pełnego uruchomienia. Z przechwałek amerykańskiego przedsiębiorstwa wynika, że aplikacja bije o głowę nie tylko swojego bezpośredniego przodka, ale też „tego drugiego kolesia”, czyli Steama.
Aby dowieść słuszności swojej tezy, Epic postanowił powołać się na wyniki badań zrealizowanych przez niezależne laboratorium Keywords Studios. W ich toku wynikło, że nowy Epic Games Launcher włącza się w 5,47 sekundy, podczas gdy Steam potrzebuje na to aż 10,07 sekundy.
Cóż, wygląda na to, że wczorajsze przechwałki są już nieaktualne. Co najlepsze, od ich opublikowania nie zdążył upłynąć dzień, a Valve wyszło ze skuteczną kontrofensywą.
Ukradkowy kontratak Valve
Jak dostrzegła redakcja serwisu VideoCardz, 13 października Valve wypuściło aktualizację klienta Steam, a w jej opisie zawarta została niepozorna adnotacja wspominająca o „poprawie wydajności uruchamiania” programu. Choć Gabe Newell i spółka postanowili nie chwalić się na wzór Epica konkretnymi liczbami, tak test przeprowadzony przez jednego z internautów wskazuje na to, że jest o wiele lepiej, niż wcześniej.
Podczas eksperymentu przeprowadzonego przez użytkownika X-a kryjącego się za pseudonimem girlglock_ na jaw wyszło, iż zaktualizowany Steam włącza się na pececie w zaledwie 5,23 sekundy. Uzyskany czas jest o 4,84 sekundy lepszy od rezultatów przypisywanych platformie w materiałach promocyjnych Epic Games, a przy okazji nieznacznie przebija też wynik wykręcony przez stworzony z pomocą sztucznej inteligencji Epic Games Launcher (5,23 sekundy kontra 5,47 sekundy).
Choć w tym konkretnym przypadku nie możemy mówić o testach w warunkach laboratoryjnych (wszak zostały one przeprowadzone na domowym komputerze osoby, której motto to „przy każdej okazji oczerniamy Sweeneya”), tak opisywana sytuacja dość dobitnie pokazuje to, iż Valve nie śpi i reaguje na poczynania konkurencji. W tym miejscu należy się więc ukłon w stronę Epica, albowiem gdyby nie rosnąca presja z jego strony, ekipa Gabena być może aż tak nie garnęłaby się do pracy, a my nadal bylibyśmy skazani na ładującego się wieki Steama.









0 komentarzy