Może się wydawać, że standard Blu-Ray, to ciągle ten „nowy” następca DVD, ale skończył już 20 lat. Choć nadal ma się całkiem dobrze, to ewidentnie zagraża mu postępujący streaming i dostęp do gier cyfrowych.

20 lat temu, podczas targów CES 2006, świat ujrzał zupełnie nową generację nośników multimedialnych w postaci płyt Blu-ray. Reklamowano je, jako rewolucyjne, wielokrotnie większe od DVD rozwiązania, które pozwalają na doświadczanie filmów (i gier) w niespotykanej dotąd jakości. Choć od tego czasu sporo się zmieniło, to Blu-raye nadal są obecne w naszych domach i na razie trzymają się jeszcze całkiem nieźle (w przeciwieństwie do niemal wymarłego DVD).
Blu-ray oferował w swoim czasie porażająco dużą pojemność, bo aż 25 GB w przypadku płyt jednowarstwowych i 50 GB w dwuwarstwowych względem 4,7 GB dla standardu DVD. Nowe rozwiązanie wspierało też szybszy odczyt z prędkością 36 Mbps (względem 11 Mbps dla DVD) i obsługiwało lepszą jakość wideo dzięki wsparciu dla kodeku H/264.
W 2020 roku do sprzedaży trafiła obecna generacja konsol i zarówno PlayStation 5, jak i Xbox Series X są wyposażone w czytniki płyt Blu-ray. Oba sprzęty są zdolne do odczytywania gier i filmów w tym formacie i są prawdopodobnie najpopularniejszymi odtwarzaczami Blu-ray na świecie. To właśnie gaming jest jednym z filarów tej technologii. Zdecydowana większość produkcji na konsole Sony i Microsoftu dostaje wydania pudełkowe, a największe hity pokroju God of Wara, Forzy Horizon czy Uncharted sprzedają się w milionach egzemplarzy.
Choć większość danych wskazuje, że gry cyfrowe cieszą się coraz większą popularnością, to nadal bardzo mocno formy fizycznej trzyma się sprzedaż tytułów dla jednego gracza. Według danych z kwietnia 2025 roku, Astro Bota aż 60% odbiorców kupiło w formie płyty Blu-ray, a tylko 40% cyfrowo, w sklepie PlayStation Store. Z kolei w przypadku produkcji wieloosobowych pokroju Helldivers 2, aż 90% wybrało wersję cyfrową.
Pomimo wszechobecnego dostępu do platform streamingowych, to właśnie Blu-ray pozostaje najlepszą opcją na doświadczenie filmów czy seriali w najwyższej możliwej jakości. Serwisy pokroju Netfliksa, Disney+ czy HBO Max, co prawda umożliwiają odtwarzanie wideo w jakości „do 4K”, ale ograniczenia w przepustowości i kompresja powodują, że często te same filmy wyglądają tam nieporównywalnie gorzej niż ich płytowe odpowiedniki.
Typowe dla platform streamingowych są artefakty widoczne na ekranie np. w postaci „klockującej” się czerni, a i sama rozdzielczość wybranych treści rzadko sięga natywnego 4K. Niestety bardzo często w celu oszczędzania cennej przepustowości serwisy VOD ograniczają także jakość dźwięku, co powoduje „spłaszczenie” go, gorszy odbiór muzyki czy dialogów. Takich kompromisów nie uświadczycie na płytach Blu-ray.
Są to jednak rozwiązania głównie dla pasjonatów szukających najwyższej jakości za wszelką cenę, a zdecydowana większość „zwykłych” użytkowników zadowala się jakością oferowaną przez streamingi.
Koniec musi nadejść
Mimo niewątpliwych zalet formatu Blu-ray trzeba pamiętać też, że przechowywanie płyt staje się już rzadkością i większość użytkowników przechodzi na dystrybucję cyfrową (zarówno gier, jak i filmów), a producenci konsol robią wszystko, żeby zachęcić ich do tego np. sprzedając sprzęt bez napędu, jak w przypadku Xboksa Series S czy PlayStation 5 Digital. W końcu nośnik fizyczny i jego dystrybucja kosztują, a zysk jest zawsze nieco większy z cyfrowej kopii gry czy filmu. Na rynku nie ma już w zasadzie żadnych komputerów z wbudowanymi napędami Blu-ray czy DVD, więc tam cyfryzacja już dawno przebiegła w zasadzie całkowicie.
Dużo w kwestii przyszłości nośników Blu-ray dowiemy się przy okazji premiery nowej generacji konsol. Jeśli PlayStation 6 i nowy Xbox będą wyposażone w napędy, to zmierzch nośników Blu-ray może się nieco opóźnić, zapewne o kolejne 6-7 lat.
0 komentarzy