Mimo że problemy z rosnącymi kosztami pamięci, które rzutują na ceny większości urządzeń elektronicznych, do tej pory zdawały się omijać laptopy, tak najnowsze prognozy analityków jasno wskazują na to, iż ten stan rzeczy nie potrwa już zbyt długo. Wedle firmy TrendForce przenośne komputery mogą stać się droższe nawet o 40%, a przyczyny tego będą dwie: RAM oraz procesory. Co gorsza, nie wiadomo, kiedy sytuacja się uspokoi, a biorąc pod uwagę nastroje panujące wśród producentów, raczej nie ma co nastawiać się na prędki powrót do normalności.
Laptopy będą droższe – skok cen może przebić nawet próg 40%
Zacznijmy od dobrych wieści, czyli tego, że ceny RAM-u produkowanego na potrzeby komputerów stacjonarnych wreszcie się zatrzymały – a przynajmniej na to wskazują dane pochodzące z europejskich sklepów, albowiem Amerykanie nadal są dojeni przez duże sieci. Zła nowina jest zaś taka, że laptopy, które jeszcze do niedawna stały na uboczu i przyglądały się mało ciekawej sytuacji na rynku pamięci z uśmiechem politowania na twarzy, zostały właśnie dogonione przez galopujące w zawrotnym tempie podwyżki. Skutek? Za tytułowe urządzenie w najbliższych miesiącach przyjdzie nam zapłacić o wiele więcej, niż byśmy chcieli.
W opublikowanym na łamach TrendForce raporcie o wymownej nazwie „Rosnące ceny pamięci i procesorów mogą spowodować wzrost cen popularnych notebooków o prawie 40%” wyjaśniono, dlaczego mobilne pecety stają się coraz droższe. Po pierwsze – wspomniane ceny pamięci nadal stanowią niezwykle istotny czynnik, a kłopoty w utrzymaniu łańcuchów dostaw są dodatkową przeszkodą dla producentów elektroniki. Po drugie – od niedawna możemy obserwować także rosnące koszty zakupu procesorów, a bez tego podzespołu, jak dobrze wiemy, żaden komputer się nie obejdzie.

Wedle kalkulacji TrendForce, firmy, które będą chciały utrzymać obecną strukturę marży, zostaną zmuszone do podniesienia cen oferowanych dla siebie produktów. Dla przykładu, w kontekście notebooków o sugerowanej cenie detalicznej 900 dolarów różnica ta mogłaby wynieść ponad 40% na niekorzyść konsumentów obarczonych wszelkich nadmiarowymi kosztami.
Jak podkreślono w tekście, w międzyczasie Intel postanowił podnieść ceny swoich podstawowych oraz starszych procesorów o przeszło 15%, co również odbija się negatywnie na branży. Co prawda wpływ tej decyzji będzie ściśle uzależniony od skali zakupów dokonywanych u amerykańskiego przedsiębiorstwa oraz tego, czy dana marka dzieli z nim historię współpracy, niemniej podwyżki stały się mało przyjemnym faktem praktycznie dla każdego. Szczęście w nieszczęściu, szansę dla siebie zwietrzyło AMD, które coraz śmielej poczyna sobie na ranku mobilnych CPU. Szkopuł w tym, że chociaż dotychczas dostawy towaru od rzeczonej firmy były stabilne, tak ostatnio i ona zaczęła borykać się z niedoborami, co nie wróży dobrze na przyszłość.
Przyjęło się, że pamięć DRAM oraz dyski SSD w standardowych warunkach odpowiadają za ok. 15% kosztów materiałów niezbędnych do stworzenia laptopa. Obecnie jednak współczynnik ten oscyluje już w granicach 30% i istnieją uzasadnione obawy co do tego, iż to wciąż nie koniec problemów.
0 komentarzy