Kosztujący krocie przewód, banan czy błoto? Zadeklarowani audiofile nie potrafili określić różnicy między dźwiękami przesyłanymi przez każde z tych źródeł
Przygotowany przez internautę kryjącego się za pseudonimem Pano eksperyment polegał na przepuszczeniu identycznego sygnału audio przez wysokiej klasy miedziany przewód, a także... banana oraz foremkę błota. Celem badania było sprawdzenie, czy osoby przesiadujące na forum dla audiofilów będą w stanie usłyszeć różnice między każdym z tych źródeł. Jak wskazuje na to tytuł niniejszego tekstu – większość respondentów nie potrafiła odróżnić oryginalnego nagrania piosenki Nirvany od tego przepuszczonego przez kupkę piasku wymieszanego z wodą.
Początki tytułowego eksperymentu sięgają jeszcze końcówki listopada 2024 roku, kiedy to na forum diyAudio pojawił się wątek o wdzięcznym tytule "Przewód miedziany kontra banany kontra błoto – test połączeń międzysystemowych". Jego autor, niejaki Pano, wyszedł z nietypową propozycją do zadeklarowanych audiofilów oraz pozostałych osób, które chciałyby poddać swój słuch próbie. Udostępnił on paczkę piosenek, a każdy z utworów miał cztery odsłony: tę oryginalną oraz trzy inne, nagrane po uprzednim przepuszczeniu sygnału audio przez miedziany przewód oraz... banany i błoto.
Czy sygnał audio przepuszczony przez banana traci na jakości?
Z wiadomych przyczyn uczestnikom zabawy nie przekazano, które z plików audio są tymi pierwotnymi, a które nagraniami sygnału przepuszczonego przez owoc lub błoto. Aby zachęcić jak najwięcej osób do wzięcia udziału w badaniu, Pano przygotował obszerny katalog utworów z różnych gatunków – od muzyki klasycznej, przez jazz, aż po rocka. Wszystkie ścieżki trwały 30 sekund, albowiem powinien być to czas wystarczający do określenia, która z nich brzmi najlepiej, a która najgorzej. Internauci otrzymali proste wyzwanie – określenie, która ze ścieżek jest tą oryginalną.
Można by założyć, że dźwięk przechodzący przez mieszaninę wody z piachem będzie brzmiał znacznie gorzej od tego przechodzącego przez elegancki (i drogi zarazem) miedziany przewód wysokiej klasy. Nic bardziej mylnego – eksperyment dowiódł, że dla przeciętnego człowieka różnica ta jest niesłyszalna.
Zebrane w ciągu miesiąca dane pozwoliły jednoznacznie określić, że rozróżnienie dźwięku przepuszczonego przez kabel od tego przepuszczonego przez wciąż lekko niedojrzałego banana nie należy do najłatwiejszych zadań. Jak stwierdził Pano, padło kilka poprawnych odpowiedzi, co bez wątpienia stanowi powód do radości, niemniej nie były one zbyt liczne.
Wedle wyliczeń redakcji Tom's Hardware, prawidłowy wybór padł jedynie w 13,95% przypadków. Co więcej, matematyka twierdzi, iż szansa na trafienie takiej samej lub mniejszej liczby poprawnych opcji podczas strzelania na chybił trafił oscyluje w granicach 6,12%. Zdaje się więc to potwierdzać teorię, że dla słuchaczy nie ma większego znaczenia, czy dźwięk transportowany jest przez banana, czy też przez klasyczny przewód.
Jak stwierdził sam Pano, logika zdaje się podpowiadać, iż rezultaty powinny być inne. Tak jednak nie jest, albowiem wszystkie cztery nagrania są do siebie łudząco podobne. "Niesamowite jest to, jak bardzo te pliki brzmią do siebie podobnie. Błoto powinno brzmieć idealnie okropnie, ale tak nie jest. Wszystkie ponowne nagrania powinny być oczywiste, ale takie nie są" – tymi słowami skwitowała badanie odpowiedzialna za nie osoba.
Za sprawą artykułu sporządzonego przez Tom's Hardware wątek na forum odżył, a dyskusje dotyczące przedsięwzięcia oraz zastosowanej metodologii toczą się po dziś dzień.
Jakub Dmuchowski, redaktor pcformat.pl