\n Przejdź do treści

Pracownicy Microsoftu aresztowani. Powodem protesty przeciw kontraktom dla Izraela

Na kampusie Microsoftu w Redmond, nazwanym przez protestujących „Placem Umęczonych Palestyńskich Dzieci”, przeprowadzona została policyjna obława, w wyniku której aresztowanych zostało 18 osób, w tym jeden pracownik korporacji.

Nie jest to pierwszy raz, kiedy podpisane przez Microsoft z Izraelem kontrakty stały się obiektem sporu. Zrzeszenie No Azure of Apartheid żąda, aby amerykańska korporacja odcięła państwo z Bliskiego Wschodu od swojej technologii, która jest podobno wykorzystywana podczas działań militarnych wymierzonych w ludność Strefy Gazy, w tym cywilów i dzieci.

Na przestrzeni ostatnich miesięcy działacze organizacji skutecznie zaznaczyli swoją obecność, jak miało to miejsce choćby podczas wystąpienia szefa działu AI Mustafy Suleymana w trakcie obchodów 50-lecia firmy. Jedna z pracownic przedsiębiorstwa określiła mężczyznę mianem „spekulanta wojennego” i wezwała publikę do zaprzestania wykorzystywania sztucznej inteligencji do ludobójstwa. Padła również wzmianka o tym, że „Microsoft zabija dzieci”.

https://www.instagram.com/reel/DICGMCCRgY6

Podobne akcje miały miejsce również podczas innych imprez i konferencji, a gigant z Redmond, któremu ewidentnie kończy się już cierpliwość, postanowił nawet zablokować słowo „Palestyna” w wewnętrznych mailach.

Mimo to konflikt między Microsoftem a częścią jego pracowników jeszcze bardziej się nasila. Jak przekazał Tom Warren z The Verge, w trakcie akcji okupacyjnej mającej miejsce na firmowym kampusie przeprowadzono do tej pory kilkanaście aresztowań. Warto przy tym podkreślić, że do protestu przyłączyły się również osoby niezwiązane z korporacją, którym po prostu nie podobają się jej kontakty z Izraelem. Wedle dostępnych informacji, podczas drugiego dnia inicjatywy policja zatrzymała łącznie 18 osób, wśród nich znalazł się zaś jeden pracownik Microsoftu.

https://twitter.com/NoAz4Apartheid/status/1958009566911684925

No Azure for Apartheid przekonuje, że cieszy się sympatią ze strony wielu osób związanych z przedsiębiorstwem pod wodzą Satyi Nadelli. Aktywiści utrzymują, że są regularnie odwiedzani podczas przerwy na lunch, a pracownicy Microsoftu wykonują zdjęcia, ozdabiają okolicę i rozmawiają na temat istotności protestu.

Działaczy próbowano pozbyć się z prywatnego terenu, niemniej ci nie ustępowali. W związku z tym Microsoft postanowił poprosić o wsparcie lokalną policję. Efekt? Wspomniane 18 aresztowań, przeprowadzonych podobno przy akompaniamencie „przemocy fizycznej i broni chemicznej”. Wśród zatrzymanych znalazła się programistka Anna Hattle związana z działem zajmującym się technologią chmurową oraz sztuczną inteligencją. Abdo Mohamed, stojący za opisywaną inicjatywą, przekazał, że w ręce policji wpadło także dwóch byłych pracowników giganta z Redmond: Hossam Nasr i Vaniya Agrawal.

https://twitter.com/NoAz4Apartheid/status/1958408462247055543

Policja z kolei wydała oświadczenie, z którego wynika, że część protestujących zdecydowała się zablokować chodnik przeznaczony dla pieszych i wybudować na nim prowizoryczną zaporę ze skradzionych stołów i krzeseł. Co więcej, rzeźba przedstawiająca logo firmy została oblana czerwoną farbą symbolizującą krew. Prócz tego, zdaniem funkcjonariuszy, część aktywistów stała się agresywna, więc podjęcie interwencji stało się zasadne.

0 komentarzy

Zostaw komentarz