Z pożółkłych kartek naszego kalendarza IT prześwituje twarz legendarnego polskiego konstruktora komputerów – inż. J. Karpińskiego.
Karpiński informatycznego bakcyla połknął w 1946 na Politechnice Łódzkiej, gdzie trafił jak tylko wylizał się z ciężkich ran odniesionych w czasie powstania warszawskiego. W 1951 z tytułem magistra inżyniera opuścił uczelnię. Niestety, jego AK-owska przeszłość sprawiła, że dopiero w połowie lat 50. ten zdolny inżynier znalazł pracę, w której doceniono jego potencjał (Instytut Podstawowych Problemów Techniki PAN), gdzie szybko pokazał pazur, konstruując AAH (Analogowy Analizator Harmonicznych [Fouriera]), czyli rodzaj specjalizowanej maszyny obliczeniowej, służącej do długoterminowego prognozowania pogody.
Wkrótce potem opracował AKAT-1, pierwszy na świecie tranzystorowy analizator układów różnicowych. Ta konstrukcja sprawiła, że Polska Akademia Nauk nominowała go jako polskiego kandydata do światowego konkursu UNESCO dla młodych naukowców. Karpiński zdobył jedno z sześciu stypendiów, dzięki czemu studiował na Harvardzie i mekce ówczesnej informatyki, czyli amerykańskim MIT (Massachusetts Institute of Technology). Po powrocie do ojczyzny, zatrudniwszy się w Pracowni Sztucznej Inteligencji w Instytucie Automatyki PAN, współtworzył tzw. „perceptron”, czyli rodzaj samouczącej się sieci neuronowej, opartej na 2000 tranzystorach, umiejącej rozpoznawać otoczenie za pomocą kamery. Była to druga taka konstrukcja na świecie.
W 1965 Jacek Karpiński wystąpił z projektem KAR-65, komputera pracującego z – teoretyczną – szybkością 100 tysięcy operacji na sekundę. Był nie tylko znacznie szybszy niż ówczesna duma polskiej informatyki, czyli komputer Odra 1003, ale też znacznie tańszy w produkcji. Komputer wyprodukowano w liczbie sztuk 1 (słownie: jeden). Maszyna pracowała aż do połowy lat 80. w Instytucie Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego. W 1969 razem z kilkoma takimi jak on zapaleńcami opracowywał projekt komputera K-202 (zdjęcie poniżej).
Projektem zainteresowali się Anglicy i zaproponowali rządowi PRL współpracę przy jego produkcji. Ale po wytworzeniu zaledwie 20 egzemplarzy produkcję K-202 wstrzymano „z przyczyn politycznych”, a sam konstruktor dostał „wilczy bilet” – uniemożliwiono mu pracę w wyuczonym zawodzie i zakazano (aż do 1980) emigrować. Jacek Karpiński zajął się więc… hodowlą świń.

W III RP nie wiodło mu się wiele lepiej, bo podobnie jak wielu przed nim był znacznie lepszym inżynierem niż biznesmenem. W efekcie nieutrafionych decyzji biznesowych stracił dom i miał ogromne długi, które wszelako rzetelnie spłacił co do grosza.
K-202 powstał ok. roku 1971. Był komputerem 16-bitowym, wykonującym ok. 300 000 operacji zmiennoprzecinkowych na sekundę (w sprzyjających okolicznościach mógł osiągać nawet trzykrotnie lepszy wynik). A to znaczy, że konstrukcja Karpińskiego była szybsza niż pecety produkowane dobrych 10 lat później! Mogła wykorzystać aż do 8 MB (tak – megabajtów, to nie pomyłka!; przy czym zwracamy uwagę, że „mogła” a nie „miała”, bo standardowo K-202 wyposażano w ok. 150 KB RAM) pamięci, umożliwiała też wielozadaniowość (multitasking) i pracę z wieloma procesorami. Bolączką K-202 był natomiast brak specjalnego oprogramowania systemowego oraz duża awaryjność (wynikająca z
mizernej jakości podzespołów, wytwarzanych przez krajowych producentów).
0 komentarzy