Przejdź do treści

Kosmiczne centra danych to pic na wodę? SpaceX studzi zapał inwestorów

3 minuty czytania

Wygląda na to, że zapowiedzi Elona Muska co do stworzenia imponujących centrów danych wybiegały nieco zbyt daleko w przyszłość. Technologia taka podobno wciąż znajduje się poza możliwościami SpaceX, do czego też firma została zmuszona się przyznać, tym samym studząc zapał inwestorów.

Elon Musk, znany ze swojego bezgranicznego optymizmu i ambitnych wizji, tym razem musiał uderzyć w nieco bardziej pragmatyczne tony. Jak wynika z poufnych dokumentów związanych z nadchodzącym debiutem giełdowym (IPO) SpaceX, do których dotarła agencja Reuters, firma oficjalnie ostrzegła inwestorów przed tym, iż plany stworzenia orbitalnych centrów danych AI, a także kolonizacji Księżyca i Marsa, opierają się na „niesprawdzonych technologiach” i mogą nigdy nie zostać zrealizowane, lub, co gorsza z punktu widzenia finansistów, nigdy nie osiągną rentowności.

Co z kosmicznymi centrami danych od SpaceX?

Przypomnijmy, że jeszcze kilka miesięcy temu Musk snuł górnolotne plany co do przeniesienia dużych centrów danych w przestrzeń kosmiczną. Wedle miliardera rozwiązanie takie pozwoliłoby nie tylko zwolnić masę przestrzeni na Ziemi, ale także wyeliminować coraz bardziej dający się we znaki problem z marnowaniem zasobów przez takie konstrukcje. Pomysł Elona zakłada bowiem, że orbitalne centra danych energię pobierałyby bezpośrednio ze słońca i nie pożerałyby elektryczności, którą prawdopodobnie można byłoby spożytkować w o wiele lepszy sposób, nie wspominając już o hektolitrach wody wymaganej do chłodzenia.

O ile projekt ten zdążył zostać okrzyknięty mianem niedorzecznego przez Sama Altmana z OpenAI, tak SpaceX upierało się, że jego realizacja jest możliwa. Dopiero teraz, gdy przedsiębiorstwo szykuje się do swojego giełdowego debiutu, narracja uległa zmianie, a firma postanowiła nieco spuścić z tonu i ostudzić atmosferę wśród inwestorów.

Elon Musk ukradkiem wycofuje się ze swoich głośnych zapowiedzi

Jak się okazało, wizja Muska to jedno, a rzeczywistość to drugie. W dokumencie poprzedzającym IPO, z którego treścią miała okazję zapoznać się redakcja Reuters, podkreślono, iż stworzenie orbitalnych centrów danych jest na wstępnym etapie i na chwilę obecną nie sposób nawet określić, czy realizacja tego pomysłu się powiedzie. To samo tyczy się samorozwijającego się miasta na Księżycu, również szumnie zapowiedzianego przez Elona, który ewidentnie zdążył się już pogodzić z tym, że Mars pozostaje poza jego zasięgiem. Oba tematy zostały poruszone we wspomnianym piśmie:

Nasze inicjatywy mające na celu rozwój obliczeń sztucznej inteligencji na orbicie oraz industrializację w przestrzeni kosmicznej, na Księżycu i w przestrzeni międzyplanetarnej znajdują się na wczesnym etapie, wiążą się ze znacznym stopniem złożoności technicznej i wykorzystaniem technologii, których skuteczność nie została jeszcze potwierdzona, i mogą nie osiągnąć rentowności komercyjnej.

Nadmieniono przy tym, że nawet jeśli udałoby się stworzyć kosmiczne centra danych, musiałyby działać one „w trudnym i nieprzewidywalnym środowisku przestrzeni kosmicznej, narażając je na szeroki i wyjątkowy zakres zagrożeń związanych z przestrzenią kosmiczną, które mogą spowodować ich nieprawidłowe działanie lub awarię”. W skrócie – pomysł wygląda świetnie na papierze, niemniej jego realizacja wiąże się z wieloma problemami, o których to Musk nie raczył poinformować publiki.

Przyszłość jest niepewna

Ostrzeżenia zawarte w dokumencie IPO to z jednej strony standardowa procedura prawna mająca chronić firmę przed pozwami, ale z drugiej – szczery obraz wyzwań, przed którymi stoi Musk. SpaceX chce stać się prawdziwą potęgą, ale droga do tego celu prowadzi przez nieodkryte terytoria, gdzie koszty mogą przewyższyć nawet najbardziej optymistyczne zyski.

0 komentarzy

Zostaw komentarz