Przejdź do treści

Cyfrowe kopie gier na PS4 i PS5 będą miały termin ważności? Sony twierdzi, że zamieszanie wynika z błędu

3 minuty czytania

Sieć obiegła plotka, jakoby Sony wymagało od swoich użytkowników łączenia konsoli z siecią nie rzadziej niż co 30 dni. W przeciwnym wypadku gracze ryzykowaliby wygaśnięciem licencji na korzystanie z produkcji świeżo zakupionych za pośrednictwem PlayStation Store.

Już na wstępie odpowiadając na pytanie zawarte w tytule – czy cyfrowe kopie gier na PS4 i PS5 będą miały termin ważności, a Sony wymusi na nas regularne łączenie konsoli z Internetem, aby zachować wykupione licencje? Podobno nic takiego nie będzie miało miejsca, a krążące po sieci plotki oparte zostały na błędzie, którego istnienia Japończycy są dobrze świadomi. Z jakiegoś powodu osoby decyzyjne w firmie stwierdziły, iż jest on na tyle nieistotny, że zostanie rozwiązany w wolnej chwili – w końcu do tego czasu z pewnością nie wybuchnie wokół niego żadna afera. Cóż, starczy powiedzieć, iż ludzie ci nie mogli się bardziej pomylić.

Gry na PlayStation 5 i PlayStation 5 nie stracą licencji po 30 dniach bez dostępu do sieci

Zacznijmy od tego, że problem został nagłośniony przez niejakiego Lance’a McDonalda, który podzielił się nietypowym odkryciem ze społecznością X-a. Jak się okazało, nabyty przez niego na konsolę PlayStation 4 egzemplarz gry Don’t Starve Together pokazywał, że licencja zostanie utracona w ciągu 30 dni od daty zakupu – no, chyba że przed upływem tego czasu urządzenie pozostanie podpięte do Internetu i będzie mogło ją odświeżyć.

Jak podkreślił McDonald, bolączka dotyczy tylko nowo nabytych tytułów. Te zakupione w przeszłości nie pokazują żadnych zmian w obrębie licencji.

Temat został dość szybko podłapany przez wszelkiej maści aktywistów, którzy zdecydowali się w słusznym celu wypowiedzieć wojnę Sony i stosowanym przez korporację antykonsumenckim praktykom.

W międzyczasie okazało się zaś, że zarzewiem problemu był… drobny błąd, który wystąpił podczas usuwania jednego z eksploitów. Usterka dotyczy podobno jedynie interfejsu i Sony wiedziało już o niej od pewnego czasu, niemniej nie garnęło się przesadnie do tego, aby ją naprawić. Jak widać – pozornie niewielkie przeoczenie doprowadziło do wybuchu całkiem sporej afery.

Do tej pory pod publikowanymi przez PlayStation postami pojawia się rzesza osób narzekających na wygasające licencje, nie wiedząc przy tym, iż wyświetlana przez konsolę informacja jest wynikiem błędu, a nie inwencji Japończyków (a przynajmniej na to wskazuje aktualna narracja i tego też pozostaje nam się trzymać, przynajmniej póki Sony nie zabierze oficjalnie głosu w rzeczonej sprawie).

Miejmy nadzieję, że informacje odnośnie do błędu się potwierdzą, a my rzeczywiście nie będziemy musieli się martwić o to, aby co najmniej raz na 30 dni zalogować się na nasze konto PSN na konsoli celem odświeżenia licencji na zakupione gry. W przeciwnym razie wiele osób zdecydowanie będzie niezadowolonych, a upust swojej frustracji, jak to zwykle w takich sytuacjach bywa, da w mediach społecznościowych.

0 komentarzy

Zostaw komentarz