Microsoft nie należy do szczególnie lubianych przez użytkowników firm. Wielokrotnie stawał już w ogniu krytyki zarówno ze strony konkurencji, jak i fanów za swoje często niezrozumiałe decyzje – zwłaszcza w przypadku systemu operacyjnego Windows. Jednym z najbardziej zaogniających dyskusję dodatków w ostatnim czasie stał się oczywiście Copilot – asystent AI firmy Microsoft, który z jakiegoś powodu został natychmiastowo okrzyknięty przyszłością komputerów osobisty i wciśnięty w gardła wszystkich użytkowników. Reakcja użytkowników na te działania nie była szczególnie pozytywna. Czy coś w tej kwestii się jednak zmieniło? Może po prostu żyjemy w bańce?
„Duże przedsiębiorstwa potrzebują sztucznej inteligencji.” – być może żyjecie w bańce
Jak podaje serwis Windows Latest, kiedy dyrektor generalny Microsoftu Satya Nadella ogłosił największą aktualizację Copilota, posuwając się nawet do nazwania jej „nowym systemem operacyjnym do pracy”, pod zapowiedzią pojawił się złośliwy komentarz, który zgromadził 200 tysięcy wyświetleń.
Poważne pytanie: czy KTOKOLWIEK korzysta z aplikacji Copilot?
Vishal Singh
Zazwyczaj na takie komentarze nie otrzymuje się odpowiedzi ze strony przedstawicieli firmy z Redmond. Nowy Copilot może mieć jednak ich zdaniem na tyle duży potencjał, że pracownik Microsoftu udzielił zaskakująco rozwiniętej odpowiedzi.
Poważna odpowiedź: tak. Zanim dołączyłem do Microsoftu, znałem może pięć osób, które korzystały z Copilota. Żyłem w „bańce technologicznej” w San Francisco, a wszyscy pracowaliśmy w firmach zatrudniających mniej niż 5 000 pracowników. (…) Duże przedsiębiorstwa potrzebują sztucznej inteligencji, która współpracuje z ich istniejącymi danymi i spełnia wymogi dotyczące prywatności oraz zgodności z przepisami, często w wielu krajach jednocześnie. Jeśli dodać do tego instytucje rządowe i branże podlegające regulacjom, sprawa staje się jeszcze bardziej złożona. Copilot sobie z tym radzi.
Nicolas Bustamante, Microsoft
Jako poparcie dla swojej tezy, Nicolas Bustamante podał dane liczbowe, twierdząc, że usługa Microsoft 365 Copilot ma obecnie ponad 30 milionów płatnych licencji. Nie chodziło mu jednak o samą liczbę, tylko o wyjaśnienie, że klienci korporacyjni mają zupełnie inne potrzeby niż „pracownik startupu przeglądający X”.

„30 milionów płatnych licencji” – czy to w ogóle cokolwiek znaczy?
Podczas lipcowej telekonferencji dotyczącej wyników finansowych firma Microsoft potwierdziła liczbę 30 milionów płatnych licencji, twierdząc jednocześnie, że tygodniowa aktywność użytkowników Copilota dorównuje obecnie aktywności w aplikacjach Outlook i Teams. Płatna licencja świadczy jedynie o tym, że firma ją nabyła, ale nie mówi nic o tym, czy osoba ją posiadająca otwiera aplikację raz w tygodniu, czy też nigdy.
Odpowiedzi na stanowisko pracownika Microsoftu nie omieszkały mu tego wypomnieć. Wielu użytkowników wskazuje, że liczba 30 milionów płatnych licencji wynika właśnie z samego faktu wbudowania Copilota w pakiet Office, a w rzeczywistości nikt z niego nie korzysta. Jedna osoba nazwała statystykę Bustamante za „najgorszą z możliwych”. Copilot często przyrównywany jest do innej aplikacji Microsoft Teams – „ludzie z niego korzystają, bo nie mają wyboru, a ich pracodawcy płacą za te atrakcyjne, roczne, kompleksowe pakiety Microsoft Azure + Office dla przedsiębiorstw”.
Doświadczenia użytkowników są tak różne, że nie da się jednoznacznie określić ich przydatności
Jak widać dyskusja na temat przydatności Copilota i jego rzeczywistego wykorzystania w pracy wciąż pozostaje nierozstrzygnięta i właściwie obu stronom konfliktu można zarzucić w pewnym stopniu życie w bańce. Warunki przedsiębiorstw na całym świecie są od siebie tak różne, a kompetencje pracowników tak nierówne, że nie da się jednoznacznie stwierdzić czy dane narzędzia są dla nich rzeczywiście przydatne na co dzień.
Osoba, która zna program Copilot jedynie jako niechciany przycisk w pakiecie Office lub aplikację internetową pochłaniającą dużo pamięci RAM, będzie miała zupełnie inne zdanie na jego temat niż pracownik korporacyjny, który korzysta z niego do przeszukiwania plików firmowych z odpowiednimi uprawnieniami. Czas pokaże, czy kolejne udogodnienia i zmiany w tym flagowym produkcie Microsoftu zmienią opinię publiczną na jego temat.











0 komentarzy