Przejdź do treści

Kalifornijska ustawa nakładająca na drukarki 3D obowiązek blokowania drukowania broni palnej wchodzi w życie

3 minuty czytania

Nowe prawo odnoszące się do druku 3D może już niedługo stać się standardem we wszystkich państwach na świecie.

Wesprzyj redakcję i dodaj PC Format do ulubionych źródeł w Google. To dla nas bardzo ważne!

Gubernator Kalifornii Gavin Newsom podpisał właśnie ustawę, która nakłada na producentów drukarek 3D obowiązek wyposażania swoich produktów w technologię blokującą produkcję broni palnej – gdy tylko organizacja ASTM International opublikuje odpowiedni standard branżowy.

Kalifornijskie prawo dotyczy wyłącznie urządzeń, które nie zostały jeszcze sprzedane

Jak podaje serwis Tom’s Hardware, Kalifornia staje się tym samym drugim stanem po Nowym Jorku, który wprowadził ograniczenia dotyczące drukarek 3D w zakresie produkcji broni palnej. W dwóch innych stanach – Kolorado i Waszyngtonie – trwają prace legislacyjne nad podobnymi projektami ustaw, które nakładałyby obowiązek stosowania „funkcji blokujących”.

Na uwagę zasługuje dość istotny szczegół, że ustawa dotyczy wyłącznie drukarek 3D, które nie zostały jeszcze sprzedane, więc istniejące drukarki 3D nie muszą być w żaden sposób modernizowane w celu wyposażenia ich w technologię blokującą produkcję broni palnej. Rozwiewa to jedną z głównych obaw społeczności zajmującej się drukowaniem 3D. Nie jest to również bezpośredni zakaz dotyczący drukarek niezgodnych z przepisami, a jedynie regulacja sprzedaży i przekazywania drukarek 3D, a nie ich posiadania czy użytkowania.

Istnieją obecnie dwa główne sposoby wykrycia, czy dany plik jest przeznaczony do druku broni palnej w 3D

Z dostępnych informacji wynika, że istnieją obecnie dwa główne sposoby wykrycia, czy dany plik jest przeznaczony do druku broni palnej w 3D — można go albo porównać ze znaną bazą danych plików broni, albo poddać analizie za pomocą wyszkolonego modelu w celu ustalenia, czy projekt mógłby potencjalnie posłużyć do wykonania broni palnej.

Obie techniki mają jednak swoje wady. Pierwszą z nich można łatwo obejść, po prostu modyfikując plik, na przykład zmieniając jego rozmiar lub dzieląc go na wiele części do późniejszego montażu, natomiast druga jest podatna na fałszywe alarmy i może uniemożliwić drukowanie luf, wsporników, dźwigni, rur i innych części, które mogą wyglądać podobnie, ale mają zupełnie inne, legalne zastosowanie. Jest to jeden z powodów, dla których organizacja Electronic Frontier Foundation stwierdziła w czerwcu 2026 roku, że „nie ma takiego świata, w którym narzucona technologia faktycznie działałaby zgodnie z zamierzeniami”.

Prawo kalifornijskie ma na celu uwzględnienie tych obaw zgłaszanych przez entuzjastów druku 3D poprzez nałożenie na Departament Sprawiedliwości obowiązku oparcia się przy wdrażaniu przepisów na normach ustanowionych przez ASTM International, zamiast samodzielnego definiowania tych norm. Tak więc dopóki organizacja ASTM International nie opublikuje lub nie przyjmie odpowiedniej normy w wyznaczonym terminie, wymogi dotyczące wdrażania tej technologii przez producentów w swoich modelach drukarek 3D nie wejdą w życie.

Problem drukowania broni palnej dotyczy nie tylko Stanów Zjednoczonych

Tego rodzaju zabezpieczenia mogą mieć jeszcze większe znaczenie w państwach, w których dostęp do broni nie jest tak prosty i powszechny, co w Stanach Zjednoczonych. W Polsce nie istnieją aktualnie żadne odrębne uregulowania dotyczące zasad wytwarzania broni w technologii druku 3D.

Eksperci w dziedzinie broni palnej już od dawna zwracają uwagę na fakt, że „technologia druku 3D ma olbrzymi potencjał w wytwarzaniu wybranych elementów broni palnej. W szczególności tych niewymagających precyzyjnej obróbki, nakładania powłok ochronnych oraz tych, które nie będą wystawione na działanie wysokich ciśnień, temperatur i intensywnego tarcia”. Coraz większa popularność umożliwiających takie rozwiązania urządzeń może z pewnością doprowadzić do pojawienia się podobnych regulacji także w naszym kraju.

Wesprzyj redakcję i dodaj PC Format do ulubionych źródeł w Google. To dla nas bardzo ważne!

0 komentarzy

Zostaw komentarz