Międzynarodowy koncern handlowy Ahold Delhaize padł ofiarą poważnego incydentu cyberbezpieczeństwa, który wywołał paraliż logistyczny w jego europejskich i amerykańskich sieciach supermarketów. Problemy dotknęły m.in. popularną holenderską markę Albert Heijn, a przestój w pracy centrów dystrybucyjnych grozi pustymi półkami w sklepach, zwłaszcza w działach ze świeżą żywnością. Skutki ataku są odczuwalne również poza granicami Starego Kontynentu, a w samych Stanach Zjednoczonych doprowadził on do odcięcia przeszło 2 000 placówek od dostępu do korporacyjnego systemu. Nie trudno się przy tym domyślić, iż opisywana sytuacja poskutkowała spadkiem kursu akcji spółki na giełdzie – mowa tu o zjeździe rzędu 3,15%, do poziomu 31,38 euro.
Paraliż logistyki i wstrzymany handel internetowy po ataku na Ahold Delhaize
Wedle relacji internetowego dziennika NL Times, problemy koncernu rozpoczęły się w niedzielne popołudnie i szybko przerodziły w długotrwały paraliż pracy większości centrów kolportażowych i magazynowych obsługujących markę Albert Heijn. Według uzyskanych informacji, jedynym w pełni funkcjonującym obiektem logistycznym pozostał magazyn w Zaandam. Kierownictwo sieci poprosiły dostawców o kierowanie wszystkich transportów wyłącznie do tej lokalizacji oraz o trzymanie się uzgodnionych okien czasowych celem zachowania przynajmniej minimalnej kontroli nad przepływem towarów.
Przerwanie ciągłości dostaw bezpośrednio przełożyło się na dostępność asortymentu w sklepach stacjonarnych. Choć towary o długim terminie przydatności, pieczywo oraz mrożonki są wciąż w miarę regularnie dostarczane, klienci muszą liczyć się z brakami świeżych warzyw i owoców. Z powodu awarii wyłączono również system zamówień online, co uniemożliwiło robienie zakupów przez Internet w sklepach Albert Heijn, drogeriach Etos oraz sklepach monopolowych Gall & Gall. Przestały działać także cyfrowe programy lojalnościowe, a firma już zapowiedziała, iż klienci pozbawieni możliwości skorzystania z rabatów otrzymają w późniejszym terminie stosowne rekompensaty.
Ponad 2000 sklepów w USA bez dostępu do sieci
Holandia nie jest przy tym jedynym państwem, które na własnej skórze odczuło skutki napaści na Ahold Delhaize. Do tego niechlubnego grona zaliczają się także Belgia (w jej przypadku ucierpiała przede wszystkim sieć Delhaize), Grecja, Rumunia, Indonezja oraz Stany Zjednoczone. W poniedziałek witryny internetowe wszystkich pięciu amerykańskich sieci handlowych należących do grupy (Food Lion, Giant Food, Stop & Shop, Hannaford i The Giant Company) zostały całkowicie wyłączone. Amerykański oddział Ahold Delhaize zarządza ponad 2000 sklepami w 23 stanach, a więc skala problemu jest znaczna.
W odpowiedzi na incydent zarząd Ahold Delhaize wydał oświadczenie, za którego pośrednictwem przeproszono klientów i partnerów biznesowych za utrudnienia, a przy tym zapewniono, iż ochrona infrastruktury teleinformatycznej pozostaje bezwzględnym priorytetem spółki (na tę deklarację akurat jest już nieco zbyt późno). Analitycy wskazują, że koszty usuwania skutków incydentu, potencjalne rekompensaty dla klientów oraz utracone przychody ze sprzedaży poważnie odbiją się na finansach korporacji.











0 komentarzy