Przejdź do treści

Lenovo Legion 5i ma w rękawie potężnego asa, a ekran OLED robi robotę. To solidny zawodnik w swojej półce cenowej [RECENZJA]

9 minut czytania

Lenovo Legion 5i pozytywnie zaskoczył mnie nie tylko wydajnością, ale też kulturą pracy i chłodzeniem. Do tego dochodzi świetny ekran OLED, solidna obudowa i wygodna klawiatura. Nie jest to sprzęt pozbawiony wad, ale połączenie dobrego obrazu, skutecznego chłodzenia i rozsądnego poziomu hałasu sprawiają, że korzystało mi się z niego wyjątkowo przyjemnie.

Wesprzyj redakcję i dodaj PC Format do ulubionych źródeł w Google. To dla nas bardzo ważne!

Laptopy gamingowe zazwyczaj dzielę na dwie kategorie: za głośne i za gorące. Od tej reguły zdarzają się jednak od czasu do czasu wyjątki i do takich zalicza się właśnie nowy Lenovo Legion 5i 11. generacji. Chińczykom udało się upchnąć w notebooku całkiem wydajne chłodzenie, które dobrze radzi sobie i z RTX-em 5060, i z Core Ultra 7 356H. 

Nie jest to oczywiście jakiś demon prędkości, ale w swojej klasie oferuje całkiem sensowny stosunek mocy do ceny, a dodatkowo Lenovo wyposażyło go w kilka naprawdę ciekawych dodatków.

Ekran, jak z bajki

Nie będę ukrywał: mam dość LCD-ków w laptopach gamingowych – w 2026 roku to po prostu nie ma już sensu. Nawet jeśli są matowe i mają dobre kolory, nie mogą się równać z dobrym OLED-em. Lenovo ewidentnie to zrozumiało, bo wyposażyło Legiona 5i w fantastyczny wyświetlacz OLED o przekątnej 15,3 cala, rozdzielczości 2560 × 1600 pikseli i częstotliwości odświeżania 165 Hz. Proporcje 16:10 zapewniają trochę więcej przestrzeni roboczej niż klasyczne 16:9, co przydaje się w pracy, a duże zagęszczenie pikseli pomaga przy pracy z tekstem i pozwala na zabawę z bardziej agresywnym upscalingiem. Obraz jest ostry, kolory nasycone, a czerń naprawdę czarna (jak to w OLED-zie). W grach ekran robi świetne wrażenie, szczególnie w produkcjach z efektownym oświetleniem i poprawnym wsparciem dla HDR-u (co niestety nie jest regułą w systemie Windows).

Obraz

Panel obsługuje standard DisplayHDR True Black 1000, więc szczytowa jasność jest naprawdę imponująca i znacznie przekracza tą, którą znamy z większości drogich, gamingowych monitorów (tam zazwyczaj standardem jest DisplayHDR True Black 500, więc o połowę niższy). Dzięki temu wszelkie rozbłyski światła, refleksy i inne jasne elementy gry potrafią mocno się wyróżniać. Ekran obsługuje również G-Sync i zmienną częstotliwość odświeżania, co pomaga ograniczyć rwanie obrazu i poprawia wrażenia w rozgrywce poniżej 60 fps.

Podoba mi się też błyszcząca powierzchnia, bo moim zdaniem matowe wykończenie zazwyczaj “zabija” głębię kolorów i sprawia, że są przygaszone. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że taka tafla mocno odbija otoczenie, więc przy niekorzystnym oświetleniu refleksy mogą przeszkadzać. Jeśli jednak ustawicie jasność na maksa, to w większości przypadków nie będzie to szczególnie problematyczne.

RTX 5060 radzi sobie ze współczesnymi grami

GeForce RTX 5060 Laptop z 8 GB pamięci VRAM to układ ze średnio-niskiego segmentu GPU, który w Legionie 5i może pracować z maksymalnym TGP na poziomie 115 W (wartość maksymalna w trybie boost). Dzięki temu karta nie jest ograniczana tak mocno, jak w części cieńszych konstrukcji, gdzie TGP wyraźnie spada (nierzadko nawet poniżej 90W). Rozdzielczość 2560 × 1600 pikseli jest dla RTX-a 5060 dosyć wymagająca, ale w większości gier można uzyskać zadowalającą płynność bez konieczności schodzenia z ustawieniami w dół, bo DLSS radzi sobie na 15-calowym ekranie całkiem dobrze.

Lenovo Legion 5i

Jeśli chodzi o zabawę w natywnym 1600p, to skłaniałbym się jednak ku nieco starszym i mniej wymagającym tytułom. Udało mi się uzyskać średnio 170 fps w Counter-Strike’u 2 na ustawieniach Very High czy 68 fps na ustawieniach ultra w Shadow of the Tomb Raider. 

W remasterze Wiedźmina 3 miałem z kolei stabilne 60 fps dopiero po wyłączeniu ray tracingu, na ustawieniach Uber, z DLSS-em w trybie zrównoważonym. Z ray tracingiem nawet na ustawianich wysokich nie udało mi się przebić 50 fps, a do osiągnięcia 60 fps musiałem zejść z upscalingiem do trybu wydajności i obraz w tyym wypadku był już nieco rozmyty. Path tracing pozostaje poza zasięgiem RTX-a 5060, bo nieco powyżej 30 fps wycisnąłem dopiero w 1080p z DLSS w trybie jakości i nie było to zbyt komfortowe doświadczenie. 

W Battlefieldzie 6 przy natywnej rozdzielczości 1600p można uzyskać około 80 fps (w zależności od mapy i warunków). W Cyberpunku 2077 na wysokich ustawieniach udało mi się osiągnąć nawet 90 fps w 1600p. Wyniki Ray tracingu i path tracingu, podobnie jak w remasterze Wiedźmina 3, raczej nie zachęcają do zabawy (poniżej 60 fps z RT i okolice 30 fps z PT w 1600p z DLSS w trybie wydajności).

Lenovo Legion 5i

Generalnie wydaje mi się, że RTX 5060 dość dobrze odnajduje się w laptopie tej klasy, ale trzeba pamiętać o 8 GB pamięci VRAM. W najbardziej wymagających grach i przy wyższych ustawieniach graficznych może być to spore ograniczenie. Generowanie klatek również warto traktować jako dodatek, bo włączenie MFG powodowało dodatkowe użycie cennego VRAM-u. Wyniki w grach są jednak solidne i myślę, że raczej nikt nie będzie narzekał na wydajność, nawet w nowszych tytułach.

Chłodzenie top

Wydajny układ graficzny zazwyczaj sprawia, że laptop przy każdym obciążeniu zamienia się w hałaśliwą suszarkę. Legion 5i pozytywnie zaskoczył mnie pod tym względem, bo podczas grania wentylatory radzą sobie z odprowadzaniem ciepła, a komputer nie staje się przy tym tak głośny, jak można by się spodziewać.

Szczególnie dobrze wspominam rozgrywkę w Wiedźmina 3, w wersji next-gen na ustawieniach Ultra. Powierzchnia laptopa pozostawała przyjemna w dotyku, a odgłosy chłodzenia nie przeszkadzały mi na tyle, bym chciał przerwać grę lub koniecznie zmienić profil pracy (grałem na automatycznym). Mogłem bawić się nawet bez słuchawek, co rzadko ma miejsce w przypadku laptopów.

Lenovo Legion 5i

Lenovo udostępnia predefiniowane profile wydajności: Quiet, Auto i Turbo. Najczęściej korzystałem z trybu Auto, który zapewniał dobry kompromis między wydajnością, temperaturami i hałasem. Przez większość czasu nie miałem poczucia, że muszę przełączać się na Turbo, żeby laptop zapewnił mi sensowną wydajność, bo automatyczne ustawienia Lenovo były w porządku. Tryb Quiet rzeczywiście ogranicza hałas (oraz wydajność, czasem nawet o 50%), natomiast Turbo ma sens wtedy, gdy zależy wam przede wszystkim na maksymalnych osiągach i jesteście gotowi zaakceptować wytężoną pracę wentylatorów. Wtedy jest głośno, może nie jakoś koszmarnie, ale potrafi to przeszkadzać.

Uważam, że kultura pracy jest jednym z największych atutów tego modelu, bo choć Legion 5i nie jest bezgłośny, potrafi utrzymać rozsądny poziom hałasu nawet podczas obciążenia. Dzięki temu nie było mi wstyd go wyciągnąć w pociągu czy w pokoju koło moich rodziców.

Core Ultra 7 356H i 32 GB RAM – jest zapas

Testowana przeze mnie konfiguracja korzysta z procesora Intel Core Ultra 7 356H (rodzina Panther Lake). Układ ma 16 rdzeni i 16 wątków, a jego maksymalna częstotliwość taktowania sięga 4,7 GHz. Do tego dochodzi 32 GB pamięci RAM DDR5 taktowana 5600 MHz, co w obliczu kryzysu na rynku pamięci RAM jest więcej niż sensowną opcją i powinno starczyć na najbliższe kilka lat.

W grach pierwszoplanową rolę odgrywa oczywiście RTX 5060, jednak dość mocny procesor sprawia, że np. w Gears of War E-Day nie jesteśmy tak ograniczani pod kątem CPU, jak w słabszych konfiguracjach. Legion 5i bez problemu poradzi sobie też w pracy, przy przeglądaniu internetu i korzystaniu z programów wymagających większej mocy obliczeniowej. Udało mi się też lokalnie odpalić parę modeli AI (małych, bo w końcu mamy tylko 8 GB VRAM) przy pomocy Ollamy i poradziły sobie całkiem sprawnie z indeksowaniem nazw w dużym pliku tekstowym (ponad 700 stron).

Solidna obudowa i dobra klawiatura

Legion 5i prezentuje się w sposób dość stonowany jak na laptop gamingowy, choć oczywiście przy bliższym poznaniu widać, do czego służy. Na plus zaliczam fakt, że nie próbuje przyciągać uwagi krzykliwymi, kolorowymi dodatkami, a brak zewnętrznego podświetlenia RGB może być zaletą dla osób, które wolą bardziej uniwersalny sprzęt. Konstrukcja jest solidna i nie sprawia wrażenia taniej. Podczas użytkowania obudowa nie skrzypiała, a zawias pozwala rozłożyć ekran na płasko, pod kątem 180 stopni.

Lenovo Legion 5i

Laptop waży około 1,87 kg, a jego grubość wynosi niespełna 2 cm, więc nie jest to ultrabook, ale jak na maszynę z dedykowaną kartą graficzną i rozbudowanym chłodzeniem pozostaje stosunkowo poręczny. Pokrywa ekranu wykonana jest z aluminium, natomiast reszta obudowy korzysta z plastiku.

Klawiatura to dość mocny punkt laptopa, bo ma blok numeryczny, a pisanie i granie są wygodne. To ważne podczas pracy z tekstem. Gorzej wypada touchpad, który jest stosunkowo mały i nie robi tak dobrego wrażenia jak reszta urządzenia. Do regularnej pracy przy biurku i grania zdecydowanie zalecam mysz, ale w laptopie tej klasy chciałoby się zobaczyć nieco lepszy gładzik.

Porty i możliwości rozbudowy

Zestaw złączy jest całkiem bogaty. Do dyspozycji mamy trzy porty USB-A, dwa USB-C, HDMI 2.1, złącze Ethernet oraz gniazdo słuchawkowo-mikrofonowe 3,5 mm. Jeden z portów USB-C obsługuje Thunderbolt 4, a oba pozwalają przesyłać obraz i ładować laptopa przez USB Power Delivery. W zestawie nie znajdziecie jednak ładowarki USB-C, tylko standardową “cegłę” Lenovo z autorskim wejściem. Pamiętajcie też, że podłączając ładowarkę USB-C raczej nie osiągniecie pełni mocy podczas grania, bo rzeczony zasilacz dostarcza aż 245W mocy.

Lenovo Legion 5i

Na pokładzie nie zabrakło też Wi-Fi 7 i Bluetooth 5.4, szkoda natomiast, że producent nie przewidział czytnika kart pamięci. Dla części użytkowników będzie to drobiazg, ale przy pracy ze zdjęciami czy materiałami wideo dodatkowe złącze mogłoby się przydać.

Za to możliwości rozbudowy są niezłe, bo laptop ma dwa gniazda SO-DIMM na pamięć RAM (oba zajęte) oraz dwa miejsca na dyski M.2 2280 PCIe 4.0. W testowanej konfiguracji dostajemy SSD o pojemności 1 TB, więc na start jest wystarczająco dużo miejsca na system i kilka gier. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, by z czasem dołożyć kolejny nośnik i zapewnić sobie nieco więcej miejsca na dane.

Lenovo Legion 5i

Legion Space i bateria

Do zarządzania laptopem służy aplikacja Lenovo Legion Space, w której można zmieniać profile pracy i kontrolować ustawienia urządzenia. Same profile są przydatne, szczególnie jeśli chcemy szybko wybrać między cichszym działaniem a maksymalną wydajnością. Generalnie Legion Space działa dość dobrze, choć zdarzało mu się zacinać, albo nie włączać, więc raczej nie nastawiałbym się na używanie go zbyt często. Najlepiej ustawić pożądane profile i zmieniać je później bez otwierania aplikacji

Lenovo Legion 5i

Na minus zaliczam mniej potrzebne, preinstalowane dodatki, takie jak McAfee. Windows Defender od dawna radzi sobie z większością wirusów, a McAfee obciąża dodatkowo system i raczej nie zapewnia żadnej dodatkowej ochrony. Można go od razu odinstalować i uporządkować system po pierwszym uruchomieniu.

Bateria ma pojemność 80 Wh, ale nie należy oczekiwać, że Legion 5i będzie długo działał z dala od gniazdka przy pełnym obciążeniu. To nadal laptop gamingowy z wydajnym procesorem i dedykowaną kartą graficzną. Podczas pracy z tekstem, przeglądarką i odpalonym Discordem udało mi się wycisnąć z niej około 3,5 godziny w trybie cichym. Legionowi udało się też dotrwać do końca 2-godzinnego filmu, który puściłem na telewizorze, korzystając ze złącza HDMI.

W tej cenie jest dobrze

Wyjątkowo przyjemnie korzystało mi się przez ostatnie dwa tygodnie z Legiona 5i. Generalnie korzystałem z niego w proporcjach 50/50, podzielonych niemal idealnie równo na pracę i granie. W obu zastosowaniach sprawdził się dobrze i naprawdę nie znalazłem wielu powodów do narzekania.

Wiadomo, trzeba pamiętać, że bateria nie zachwyca, touchpad mógłby być lepszy, a błyszczący ekran potrafi odbijać otoczenie. Jednak te wady są typowe w zasadzie dla każdego laptopa gamingowego. Poza tym nie sprawiają, że świetny ekran OLED z HDR-em, niezła wydajność, solidna konstrukcja i dobre chłodzenie ulatują z wiatrem. To laptop, z którego korzysta się po prostu całkiem przyjemnie, a w tej kategorii konkurencja musi się z nim liczyć.

Cena testowanej konfiguracji: 6899 zł

Dostarczyło: Lenovo

Specyfikacja Lenovo Legion 5i 15IPH11
Specyfikacja techniczna Lenovo Legion 5i 15IPH11
ProcesorIntel Core Ultra 7 356H, 16 rdzeni, 16 wątków, do 4,7 GHz
Karta graficznaNVIDIA GeForce RTX 5060 Laptop GPU, 8 GB GDDR7, max TGP 115 W
Pamięć RAM32 GB DDR5, 5600 MHz
DyskSSD M.2 NVMe PCIe 4.0, 1 TB + 1 wolne gniazdo
Ekran15,3 cala, OLED, 2560 × 1600 pikseli, 165 Hz, G-Sync, HDR True Black 1000
Kamera5 Mpix z podczerwienią i obsługą Windows Hello
System operacyjnyWindows 11 Home
Audiogłośniki stereo 2 × 2 W
Łączność bezprzewodowaWi-Fi 7, Bluetooth 5.4
Porty2 × USB-C (w tym Thunderbolt 4), 3 × USB-A, HDMI 2.1, Ethernet 1 Gb/s, gniazdo audio 3,5 mm, 1 x Złącze zasilania
Bateria80 Wh
Zasilacz245 W
Wymiary344 × 244,5 × 19,95 mm
Waga1,87 kg
Nasza ocena Lenovo Legion 5i:
8,5 / 10
PC Format Polecamy PC Format Eco
Plusy
  • świetny ekran OLED 2560 × 1600 pikseli, 165 Hz
  • certyfikat DisplayHDR True Black 1000
  • dobra wydajność w grach
  • skuteczne chłodzenie i rozsądna kultura pracy
  • solidna obudowa z zawiasem otwieranym do 180 stopni
  • wygodna klawiatura z blokiem numerycznym
  • bogaty zestaw portów
  • 32 GB pamięci RAM cieszy w 2026 roku
Minusy
  • przeciętny czas pracy na baterii
  • mały i niezbyt imponujący touchpad
  • błyszczący ekran generuje sporo odbić
  • brak czytnika kart pamięci
  • 8 GB pamięci VRAM może być problematyczne
Wesprzyj redakcję i dodaj PC Format do ulubionych źródeł w Google. To dla nas bardzo ważne!

0 komentarzy

Zostaw komentarz