\n Przejdź do treści

Tomb Raider z nieoczekiwanym portem na Switcha 2. Momentami gra wygląda gorzej niż na PlayStation 3

Biblioteka gier drugiego Switcha wciąż się poszerza, niemniej niektórzy deweloperzy nadal nie traktują konsoli Nintendo poważnie. Niespodziewany remake Tomb Raidera z 2013 r. co prawda wyciska na handheldzie 60 klatek na sekundę, niemniej oferuje przy tym jakość obrazu gorszą niż na PlayStation 4, a nawet PlayStation 3.

Co do portu Tomb Raider Definitive Edition na Nintendo Switch 2 nikt nie miał wysokich oczekiwań – głównie dlatego, że istnienie projektu do ostatniej chwili było utrzymywane w tajemnicy. Biorąc pod uwagę jakość tej wersji, nie powinno to jednak nikogo dziwić. Z ustaleń redakcji Digital Foundry wynika, iż pod kątem wizualnym gra prezentuje się gorzej od edycji na PlayStation 4, czasem ustępując nawet pierwowzorowi wypuszczonemu jeszcze za czasów PlayStation 3 i Xboksa 360. Graficzne braki nieco rekompensuje płynność działania i stabilne 60 klatek na sekundę, niemniej niesmak pozostaje.

Jak udowadniają produkcje pokroju Assassin’s Creed Shadows, przygotowanie dobrze wyglądającego portu na Switcha 2 jest zadaniem trudnym, ale nie niemożliwym w realizacji. Najnowsza część sagi traktującej o zakapturzonych zabójcach co prawda wygląda na sprzęcie Nintendo gorzej, niż na pecetach i „dużych” konsolach, niemniej różnice nie gryzą przesadnie w oczy. Co więcej, mówimy o wciąż świeżej produkcji, wydanej oryginalnie marcem tego roku. Z kolei Tomb Raider Definitive Edition, stanowiące miękki reboot przygód Lary Croft, ma już ponad dekadę na karku, więc nijak nie uzasadnia to kiepskiego wyglądu na popularnym handheldzie.

https://youtu.be/2_9EQ02fVA8

Jak podkreślił Sam Machkovech z Digital Foundry, dotychczasowe porty na Switcha 2 przyzwyczaiły nas do jakości zbliżonej, a czasami nawet lepszej, niż na Xboksach Series S. Aspyr zaś, z bliżej nieznanego powodu, postanowiło zrobić krok wstecz i wypuściło produkt, który szczegółowością obrazu momentami ustępuje wydaniu sprzed 12 lat.

Z testów wynika, że niektóre obiekty, jak np. roślinność, nie rzucają już cieni lub są one statyczne, ewentualnie niskiej rozdzielczości. Oberwało się także okluzji otoczenia oraz teselacji, która to potrafi się w ogóle nie wczytać, pozostawiając dziwne, rozmazane tekstury. Zredukowano przy tym zasięg rysowania otoczenia w oddali, tym samym sprawiając, że niektóre widoki prezentują się gorzej niż na emerytowanym już PS3. Zabrakło także technologii TressFX, odpowiedzialnej za animację kucyka Lary i jego naturalne poruszanie się podczas akrobacji i licznych wymian ognia.

Co więcej, odsłona Tomb Raider Definitive Edition na Nintendo Switch 2 pod kątem graficznym nie różni się przesadnie od tej, która została wypuszczona na pierwszą wersję handhelda. Co prawda Switch 2 jest w stanie wycisnąć 60 FPS przy rozdzielczości 1080p, kiedy jego poprzednik męczy się z 30 klatkami w dynamicznym 900p, niemniej z handhelda z pewnością dałoby się wyciągnąć jeszcze więcej. Teorię tę zdaje się potwierdzać fakt, iż opisywany tytuł działa w Full HD zarówno podczas pracy bezprzewodowej, jak i po zadokowaniu do stacji. To oznacza, że karta graficzna powinna mieć jeszcze spory zapas mocy, którego po prostu nie wykorzystano.

0 komentarzy

Zostaw komentarz