Właściciele serwisu The Pirate Bay ogłosili dziś, że przenoszą swą działalność do… Korei Północnej. Ma to być odpowiedź na wymierzone przeciwko „zatoce” działania organizacji antypirackich.

Mimo, że dostęp do internetu w Korei Północnej jest bardzo ograniczony i podlega ścisłej kontroli, to właśnie w tym kraju chce szukać schronienia popularny serwis z torrentami. Tak przynajmniej wynika z informacji, umieszczonej dziś na stronach TPB.
„W wielu krajach na całym świecie The Pirate Bay stało się celem polowania. Jest tak nie z powodu nielegalnych działań, lecz za sprawą naszych przekonań na temat wolności informacji. Dzisiaj jednak rozpoczyna się nowy rozdział w historii naszego ruchu i w historii całego internetu. Przywódca Korei Północnej zaprosił nas, byśmy kontynuowali naszą walkę w jego kraju” – napisali przedstawiciele TPB. „Walczymy o wolny świat, a naszymi przeciwnikami są głównie wielkie korporacje ze Stanów Zjednoczonych – kraju, w którym szczegołnie dużo mówi się o wolności i swobodzie wypowiedzi. Tymczasem z pomocą przychodzi nam rząd państwa, które w naszej części świata słynie głównie z zamykania ludzi za ich poglądy i blokowania dostępu do informacji” – można przeczytać na stronie serwisu.
Oczywiście wszystko wskazuje na to, że informacja ta jest tylko prowokacją i kolejnym komentarzem pirackiej zatoki na temat walki z piractwem w krajach zachodnich. Mimo to oszustwo zostało przygotowane bardzo starannie, ponieważ użytkownicy odwiedzający serwis mogą zauważyć po adresie IP, że serwis pochodzi z Pjongjangu, stolicy Korei Północnej. Jeden z niemieckich programistów ustalił jednak, że TPB wykorzystuje technikę IP spoofingu i w rzeczywistości serwis wciąż działa z terenu Europy.
Prawdą jest jednak, że The Pirate Bay ogłosił niedawno, iż wyprowadza się ze Szwecji i przenosi swą działalność do Norwegii i Hiszpanii, gdzie przepisy antypirackie są dużo bardziej liberalne.
0 komentarzy