Nowy system operacyjny Google’a dla urządzeń przenośnych usprawni instalację poprawek.
Wraz z systemem Android 7.0 Nougat Google wprowadził, podobnie jak wcześniej zrobiono w przeglądarce Chrome, schemat partycji systemowych A/B. Ma on za zadanie przeprowadzanie aktualizacji systemu w tle, na nieużywanych częściach, a następnie uaktywnianie jej po ponownym uruchomieniu urządzenia. Ten pomysł nazwano „bezproblemowymi aktualizacjami”.
Google do tej pory nie zdecydował się na to, by korzystanie z A/B było obowiązkowe. Dlatego pomimo upływu lat wciąż istnieje wiele urządzeń, które nie obsługują bezpiecznych aktualizacji. Do takich należą m.in. Samsung Galaxy S20 czy OPPO Find X2.
W smartfonach tych do aktualizacji służy specjalne narzędzie. Jego wykorzystywanie ma jednak tę wadę, że wyłącza telefon na kilka minut (w skrajnych przypadkach nawet na pół godziny). Google wychodzi z założenia, że punktu widzenia użytkownika jest to nie do przyjęcia, ponieważ może go odciąć od ważnych wiadomości i informacji na zbyt długi czas.
Obowiązkowy podział na partycje A/B ma spowodować, zdaniem Google’a, uproszczenie całego systemu aktualizacji i w rezultacie częstsze ich instalowanie. Do takich wniosków doprowadziły obserwacje z 2017 r., kiedy to okazało się, że więcej (95%) osób korzystających z Pixela uruchamia najnowsze wersje oprogramowania, podczas gdy wśród użytkowników Nexusa robiło to tylko tylko 87% i jednocześnie uzupełnienia instalowali oni później.

Bezproblemowe aktualizacje nie oznaczają instalacji w dowolnym czasie. Nadal właściciel urządzenia może zdecydować, kiedy je uruchomić. Jednak zdecydowana większość użytkowników lekceważy te czynności i nie wprowadza zmian nawet po otrzymaniu stosownego powiadomienia. Partycje A/B chronią też telefony przed skutkami nieudanych aktualizacji.
Do tej pory niektórzy producenci nawet w swoich sztandarowych smartfonach (np. w Samsungu Galaxy S20, który kosztuje majątek) nie chcieli wprowadzać podziału na A/B, ponieważ zajmuje to dodatkowe miejsce na dysku. Tymczasem telefony Samsunga są od nowości naszpikowane aplikacjami, a to mogłoby doprowadzić do ich niewłaściwego działania.
Jednak Google uznał, że bezpieczne aktualizacje leżą w interesie użytkowników, dlatego od wersji Androida 11 będą one obowiązkowe. Producenci, chcąc nie chcąc, będą musieli je wspierać we wszystkich urządzeniach wypuszczanych na rynek już pod koniec 2020 r.
0 komentarzy