Przejdź do treści

„Myślę, że to już teraz. Myślę, że osiągnęliśmy AGI”. Jensen Huang zwiastuje przełom w dziedzinie sztucznej inteligencji

AGI, czyli ogólna sztuczna inteligencja (bądź też silna zwykła inteligencja, jak się ją zwykło tytułować w języku polskim), podobno już tu jest – a przynajmniej taką teorię wysnuł szef Nvidii. Według Jensena Huanga badaczom udało się dokonać prawdziwego przełomu na poletku technologii, niemniej w środowisku nie panuje zgoda co do tego, co w ogóle owe AGI oznacza. Przyjęło się, że, mocno uogólniając, termin ten odnosi się do zaawansowanych modeli sztucznej inteligencji, które są w stanie wyręczyć ludzi w pracy. Nie chodzi przy tym wcale o dość proste lub schematyczne czynności, a, dajmy na to, zarządzanie lukratywnym biznesem z wydajnością charakteryzującą doświadczonego dyrektora. Jeśli właśnie to miałoby być wyznacznikiem AGI, to, wedle Huanga, oczekiwanie na debiut rozwiązania rodem z powieści science-fiction dobiegło końca.

AGI podobno już tu jest, niemniej nie wszyscy zgodzą się ze stwierdzeniem szefa Nvidii

Jak już wspomnieliśmy w tekście poświęconym DLSS 5 i temu, że CEO giganta z Santa Clara podobno niezbyt przesada za slopem AI, Jensen Huang miał okazję wystąpić w słuchowisku prowadzonym przez Lexa Fridmana. Jako że trwający przeszło dwie godziny wywiad nie ograniczał się do rozmów na temat wspomnianego narzędzia, poruszona została również kwestia tytułowej AGI.

Fridman, powołując się na napomkniętą definicję silnej sztucznej inteligencji jako systemu zdolnego do samodzielnej pracy, bez potrzeby ciągłego nadzoru oraz ingerencji ze strony ludzkiego operatora, zapytał się Huanga, kiedy możemy spodziewać się debiutu takiej technologii. Prowadzącemu zależało na tym, aby dowiedzieć się, czy pozostaje to kwestią 20 lub 15 lat, czy też, zakładając bardziej optymistyczny scenariusz, może 10 albo 5. Ku zaskoczeniu Leksa, głównodowodzący Nvidii odrzekł, iż AGI wpisująca się w podany termin już tu jest.

„Myślę, że to już teraz. Myślę, że osiągnęliśmy AGI” – takie właśnie stwierdzenie padło z ust Jensena. Fridman podszedł do tej rewelacji z dystansem, acz przekazał szefowi amerykańskiej korporacji, że „to oświadczenie z pewnością wzbudzi ogromny entuzjazm u wielu ludzi”. Huang przeszedł do uzasadniania swojej opinii, powołując się głównie na stale zyskujących na popularności agentów AI, choćby takich, jak OpenClaw. Wedle mężczyzny multum ludzi korzysta na co dzień z pomocy wirtualnych asystentów i nie wstydzi się obarczać ich zadaniami pokroju zarządzania skrzynką odbiorcą (jak pokazuje przykład jednej z dyrektorek Mety, nie zawsze kończy się dobrze), co zdaje się jasno wskazywać na to, iż sztuczna inteligencja jest już zdolna do autonomicznego działania – nawet jeśli od czasu do czasu zdarzają się jej wpadki.

W toku dyskusji CEO giganta z Santa Clara doszedł jednak do wniosku, iż szanse na to, że agenci AI byliby w stanie stworzyć i utrzymać na powierzchni przedsiębiorstwo o skali Nvidii są zerowe. Podobno nawet cała armia, licząca mniej więcej 100 000 botów, nie podołałaby takiemu zadaniu, co mężczyzna przekazał z nieukrywaną satysfakcją.

Cóż – mimo zapewnień jednego z mesjaszów AI, istnienie silnej sztucznej inteligencji wciąż znajduje się pod znakiem zapytania. Co więcej, nie wyjdzie spod niego, póki niepowstanie spójne pojęcie definiujące tę technologię. Na to zaś, przynajmniej na razie, nie ma co liczyć.

0 komentarzy

Zostaw komentarz