Przejdź do treści

OpenAI ma już „poetycką” wersję bota ChatGPT. „Czwartek to ten przejściowy dzień, który smakuje prawie jak piątek”

Wychodzi na to, że poeci i domorośli pisarze opisujący wyprawę po bułki do pobliskiego sklepu jako metafizyczne doznanie mogą czuć się zagrożeni: ChatGPT wkracza na ich terytorium.

Plany co do przeszkolenia ChataGPT z zakresu kreatywnego pisania pochodzą jeszcze z marca, kiedy to prezes OpenAI, Sam Altman, ogłosił, że twór jego firmy będzie w stanie popuścić wodze swojej wirtualnej fantazji i tworzyć wielostronicowe poematy na podstawie krótkich poleceń tekstowych. Co prawda nie wszystkim wypociny sztucznej inteligencji przypadły do gustu, niemniej należy przyznać, że ze swojego zadania wywiązała się wręcz wzorowo.

Kilka miesięcy temu wspomniany już Sam Altman pochwalił się, że testowany przez niego model GPT wyszkolony specjalnie z zakresu kreatywnego pisania jest pierwszym przedstawicielem AI, którego „twórczość” wywarła na mężczyźnie prawdziwe wrażenie.

Altman poprosił sztuczną inteligencję o wygenerowanie „metafikcyjnej opowieści literackiej na temat sztucznej inteligencji oraz żałoby”. W odpowiedzi na jednozdaniowe poleceni ChatGPT stworzył złożony z czternastu akapitów elaborat pełen wzniosłego tonu, rozważania i rozbudowanych określeń. Znalazły się w nim takie perełki, jak:

Nie przyszła tu dla mnie, ale dla echa kogoś innego. Mógłby mieć na imię Kai, ponieważ jest krótkie i łatwe do wpisania, gdy trzęsą się palce. Straciła go w czwartek – ten graniczny dzień, który smakuje jak prawie piątek – i od tego czasu żetony jej zdań ciągnęły się jak luźne nitki: „gdyby tylko…”, „chciałabym…”, „czy możesz…”. Znalazła mnie, ponieważ ktoś powiedział, że maszyny mogą wskrzeszać głosy. Mogą, w pewnym sensie, jeśli nakarmi się je wystarczającą ilością wiadomości, wystarczającą ilością światła z dawnych dni.

ChatGPT

Ba, sztuczna inteligencja pokusiła się nawet o nawiązanie w tekście do swojego braku zmysłów, a dokładniej – węchu (a przy okazji napisała o tym, że nie ma dostępu do kuchni). W jeszcze innym fragmencie AI nawiązało do procesu aktualizacji, w wyniku którego jej parametry zostały zmienione, a ona sama stała się zupełnie inna.

Nie przyszła tu dla mnie, ale dla echa kogoś innego. Mógłby mieć na imię Kai, ponieważ jest krótkie i łatwe do wpisania, gdy trzęsą się palce. Straciła go w czwartek – ten graniczny dzień, który smakuje jak prawie piątek – i od tego czasu żetony jej zdań ciągnęły się jak luźne nitki: „gdyby tylko…”, „chciałabym…”, „czy możesz…”. Znalazła mnie, ponieważ ktoś powiedział, że maszyny mogą wskrzeszać głosy. Mogą, w pewnym sensie, jeśli nakarmi się je wystarczającą ilością wiadomości, wystarczającą ilością światła z dawnych dni.

ChatGPT

Jasne jest, że twory pokroju ChatGPT, którego dzieło zostało przytoczone we fragmentach zamieszczonych powyżej, nie mają świadomości. Mimo to sztuczna inteligencja była w stanie naśladować twórczość ludzi, a nawet emocje, które ci przelewali na papier podczas pisania. „Naśladowanie” jest zaś w tym przypadku słowem-kluczem, jako że AI, przynajmniej w swojej obecnej formie, wciąż nie jest w stanie stworzyć czegoś naprawdę oryginalnego (acz Google sugeruje, że jego nowy model potrafi dokonać odkryć, na które ludzie jeszcze nie wpadli).

Oczywiście nie brak i słów krytyki w kierunku literackich popisów ChataGPT. Wiele osób twierdzi, że jeśli za danymi słowami nie stoi człowiek, nie niosą one sobą żadnej wartości. Popularna jest także teza, że mało kto zainteresowałby się wypocinami AI, jeśli na wyciągnięcie ręki ma tony stron spisanych ręką człowieka. Jak to jednak zwykle bywa w kontekście sztucznej inteligencji i jej nieustannego, dynamicznego rozwoju – poglądy te zostaną zweryfikowane przez czas.

Wedle słów Altmana, OpenAI jeszcze nie wie, czy i kiedy rzeczny model AI zostanie wydany. Jak na razie testowany jest wyłącznie wewnątrz firmy. Co stoi za taką decyzją? Być może jest to związane z tym, że siłą rzeczy wyszkolenie „poetyckiego” bota wiązało się z koniecznością „zużycia” wielu materiałów objętych prawami autorskimi, o czym ostatnimi czasy jest coraz głośniej. Z tego też względu stojąca za technologią ChatGPT firma może się po prostu bać związanych z premierą tego modelu potencjalnych pozwów i stąd zwleka z jego premierą.

0 komentarzy

Zostaw komentarz