Przejdź do treści

Reklamy aplikacji do „rozbierania” polityczek na platformach Mety. Koncern kolejny raz znalazł się w ogniu krytyki

3 minuty czytania

Meta ma poważny problem z nieodpowiednimi reklamami na swoich platformach, a brak nadzoru ze strony ludzi prowadzi do rażących naruszeń regulaminu przez osoby zaznajomione z działaniem filtrów i algorytmów zabezpieczających.

Wygląda na to, że Rafał Brzoska nie jest jedyną osobą, która może mieć do Mety pretensje za brak weryfikacji reklam trafiających na platformę. Jak podaje portal Wired (za pośrednictwem Ars Technica), koncern znalazł się w ogniu krytyki po tym, jak na Facebooku i Instagramie odkryto reklamy aplikacji AI służącej do generowania nagich sylwetek wybranych osób. Soft promowany jako „sztuczna inteligencja, której faktycznie używają mężczyźni”, starał się przekonać do siebie użytkowników m.in. za pośrednictwem wizerunku łudząco podobnego do znanej amerykańskiej polityczki, prezentując ją w trakcie sceny erotycznej.

Kontrowersyjna aplikacja i nieskuteczne filtry Mety

Omawiane narzędzie reklamowane w mediach społecznościowych jako „stylizator obrazu AI nieposiadający żadnych ograniczeń”, a przy okazji podkreślano, iż wszystkie postaci zaprezentowane w spotach to realni ludzie. Jak już wspomniano, w jednym z takich materiałów wykorzystano twarz amerykańskiej polityczki. Kobieta stała na tle flagi Stanów Zjednoczonych, na dole ekranu widniał zaś napis „A co, gdyby się poruszyła?”. Nie musiało upłynąć dużo czasu, a treść przekształcała się w film pornograficzny, który umknął filtrom Mety. Jak do tego doszło? Redakcja Wired postawiła tezę, iż swoją nieuchwytność takie spoty zawdzięczają przede wszystkim wykorzystaniu miniatur przedstawiających neutralne krajobrazy (góry, plaże, wodospady), co podobno skutecznie ukrywało przed algorytmami obecność drastycznych lub nieodpowiednich treści w dalszych częściach materiałów.

Wedle relacji, wyemitowane zostały łącznie 32 reklamy tego typu, skierowane przede wszystkim do mężczyzn i opatrzone hasłem „Wyzwól magię AI nowej generacj”. W toku śledztwa wyszło na jaw, iż spoty były obecne w sieci od 5 do 46 godzin, a podejrzane konto odpowiedzialne za ich dystrybucję zostało założone dosłownie kilka dni wcześniej i nie posiadało żadnych obserwujących.

Meta się tłumaczy z afery z reklamami

Regulamin Mety wyraźnie zabrania publikacji reklam zawierających treści seksualne, nagość oraz promujących aplikacje do „rozbierania” kogokolwiek. Mimo to skala zjawiska jest ogromna – tylko między listopadem a styczniem korporacja została zmuszona do usunięcia przeszło 344 tysięcy przypadków takich treści. Przedstawiciele organizacji Tech Transparency Project zwrócili uwagę na fakt, iż oszczędzanie na ludzkich moderatorach i zastępowanie ich pracującymi pro bono (no, nie licząc kosztów energii) algorytmami prowadzi do rażących braków w procesie kontroli jakości.

Przykładów szkodliwych reklam krążących po Instagramie i Facebooku nie trzeba wcale daleko szukać. Napomknięty we wstępie Rafał Brzoska, polski biznesmen i założyciel InPostu, prowadzi osobistą krucjatę przeciw koncernowi, który wielokrotnie dopuszczał do obrotu wykorzystujące jego wizerunek materiały promujące oszustwa. Co prawda Meta nadal nie zajęła się tym problemem, aczkolwiek wyraziła szczerze oburzenie z tytułu udostępnienia przez Brzoskę personaliów jej pracowników działających na terenie Polski (każdy z nich publicznie chwalił się swoim pracodawcą na LinkedInie), twierdząc, że działanie takie naraża ich na niebezpieczeństwo.

Poproszona o komentarz w sprawie reklam pornografii przedstawicielka Mety przekazała, że jest to „środowisko charakteryzujące się wysokim poziomem zagrożenia, w którym złośliwi aktorzy nieustannie udoskonalają swoje taktyki”. Firma zadeklarowała stałe wzmacnianie swoich zabezpieczeń oraz wdrożenie nowej technologii opartej na sztucznej inteligencji (jak widać, odpowiedzią na nieudolność algorytmów jest wyciągnięcie z rękawa kolejnych algorytmów), aby „skuteczniej wykrywać i blokować nowe reklamy naruszające przepisy”. Poinformowano też o podjęciu działań prawnych przeciwko osobom odpowiedzialnym za kontrowersyjną aplikację.

0 komentarzy

Zostaw komentarz