Poznaliśmy nowe szczegóły planu wyjścia z trwającego wciąż kryzysu produkcyjnego.
Gina Raimondo, sekretarz ds. handlu Stanów Zjednoczonych, poinformowałaj, że dodatkowe 52 miliardy dolarów rządowych dotacji, jakie zostaną przekazane na rozwój produkcji chipów to kwota wystarczająca na założenie od siedmiu do dziesięciu nowych fabryk. Około 40 miliardów dolarów przeznaczono na infrastrukturę, a pozostałe środki zostaną spożytkowane na badania i rozwój.
Skala inwestycji i tak jest jednak dużo mniejsza, niż zakładano. Raimondo przyznaje, że spodziewała się iż w ramach funduszy rządowych uda się zebrać kwotę przynajmniej trzykrotnie wyższą. Z drugiej strony poszczególne stany też nie konkurowały zbyt mocno o zdobycie części tych pieniędzy na własne potrzeby i zyskanie możliwości wykreowania nowych miejsc pracy w regionie. Nikłe zainteresowanie samorządów ma jednak wynikać z faktu, że Departament Handlu wciąż nie opracował przejrzystego procesu rozdzielania środków.
Rządzący zdają sobie sprawę, że 7-10 nowych fabryk to wciąż za mało, by krótkoterminowo rozwiązać globalny problem. Inwestycje będą rozłożone na najbliższe 5 lat i niewykluczone, że w tym czasie pojawią się dodatkowe środki. Celem rządzących jest choć częściowy powrót do sytuacji z okolic 1990 roku. Wtedy USA odpowiadały za około 37% światowej produkcji półprzewodników. Dziś jest to zaledwie 12%.
0 komentarzy