Firma Tesla zaprezentowała wreszcie w nocy auto, którego historia ciągnie się już od 2017 roku. Jakieś 9 lat temu zaprezentowany został pierwszy prototyp elektrycznego supersamochodu – Tesli Roadster, którego produkcja i wejście na rynek były później wielokrotnie przekładane. Osoby, które zdecydowały się na wniesienie opłaty depozytowej w wysokości 50 000 dolarów, od prawie dekady czekają na obiecane im auto. Firma Elona Muska ma chyba jednak ważniejsze priorytety niż spełnianie obietnic złożonych własnym klientom w racjonalnym czasie oczekiwania. Żeby jednak załagodzić frustrację, Tesla pokazała w nocy, że nadchodzący (kiedyś) Roadster będzie mógł… latać?
0 do 60 mil na godzinę w czasie poniżej jednej sekundy
Nowa Tesla Roadster ma przede wszystkim szokować wykraczaniem poza standardy współczesnej motoryzacji i twórcy niewątpliwie stawiają na robienie widowiska, niż zachęcanie praktycznością. Tesla twierdzi, że Roadster będzie w stanie rozpędzić się od 0 do 60 mil na godzinę, czyli 96 km/h, w czasie poniżej jednej sekundy. Umożliwić mają to niewielkie silniki odrzutowe, opracowane we współpracy z firmą SpaceX.
Nie samo przyspieszenie stanowiło jednak punkt główny nocnej prezentacji. Prawdziwa „magia” ma zaczynać się od systemów docisku auta do podłoża. Tesla zastosowała w nim bowiem system wykorzystujący potężny wentylator do wytwarzania podciśnienia pod podwoziem. Samochód ma być w założeniu aktywnie zasysany w kierunku nawierzchni, co pozwoli zwiększyć jego przyczepność niezależnie od prędkości. Elon Musk w swoim stylu zaczął przekonywać widzów o tym, że możliwości auta złamią prawa fizyki i zapowiedział, że Tesla Roadster pobije wszystkie torowe rekordy wśród samochodów produkowanych (kiedyś) seryjnie.
Tesla zrobiła latający samochód? Może i lata, ale z dala od osób, które za niego zapłaciły
Prawdziwy szum w internecie wywołał jednak kolejny zaprezentowany system – dziesięć dysz zasilanych sprężonym gazem ma zgodnie z obietnicami pozwolić na manewrowanie pojazdem po oderwaniu się od ziemi. Czyli w prostszych słowach po prostu latać. Z dostępnych informacji wynika, że system ma wykorzystywać zwykłe powietrze atmosferyczne magazynowane pod bardzo wysokim ciśnieniem w dwóch zbiornikach o pojemności 600 litrów każdy.
Najbardziej zagorzali fani marki Tesla mogli zachwycać się nagraniami, na których Roadster wjeżdża na zakrzywioną rampę, a następnie zeskakuje z jej szczytu, wykonuje beczkę w powietrzu i pędzi do przodu. Potem unosi się nad ziemią dzięki silnikom odrzutowym. Na koniec ląduje. Widowisko. Okrzyki zachwytu. Gromkie brawa. Jest to jednak tylko nagranie, którego akcja dzieje się w niezwykle ciemnym otoczeniu z dala od widowni.
Spokojnie, firma nie pozwoli Wam kupić latającego wariantu bez specjalnego zaproszenia
Serwis e-Autokult słusznie zauważa, że poza przygotowaniem widowiska Tesla nie ujawniła praktycznie żadnych podstawowych danych technicznych. Brak zatem wydawałoby się istotnych informacji o mocy układu napędowego, pojemności akumulatorów czy zasięgu. Nieznane pozostaje też miejsce produkcji, jej skala czy rynki, na które Roadster trafi w pierwszej kolejności.
Nie przeszkadza to jednak Tesli w ponownym przyjmowaniu wpłat rezerwacyjnych na trzy różne odmiany samochodu, którego podstawowa wersja „Performance” wymaga wpłaty 50 000 dolarów. Wariant „Thrust”, który ma osiągać wspomniane 60 mil na godzinę w czasie poniżej sekundy wymaga już wpłaty 250 000 dolarów.
Latający „Rocket” ma być jednomiejscową wersją wyposażoną w opisywany wyżej system umożliwiający oderwanie samochodu od ziemi. Nie musicie jednak martwić się o odkładanie na niego pieniędzy, gdyż Tesla zapowiedziała już, że złożenie zamówienia nie będzie możliwe bez otrzymania specjalnego zaproszenia od samej firmy.
Tesla Roadster trafi do produkcji w 2028 roku? Pożyjemy, zobaczymy
Czy zatem „latający samochód Tesli” jest tylko sprytnym chwytem marketingowym mającym ponownie zwrócić uwagę fanów motoryzacji na markę po wyśmianej na wszystkie możliwe sposoby Tesli Cybertruck? Być może. Uwierzę dopiero, gdy Tesla Roadster faktycznie trafi do produkcji i przestanie być tylko spektakularnym prototypem. Producent obiecuje, że wydarzy się to już w 2028 roku, lecz nawet najbardziej zagorzali fani wiedzą, że firma znana jest z bardzo luźnego przywiązywania się do terminów.











0 komentarzy