Test Logitech MX Ergo

Mimo że trackball wydaje się czymś egzotycznym, mysz na plecach czy też kot wraca w wielkim stylu pod postacią Logitecha MX Ergo.

Test Logitech MX Ergo

Urządzenie nie wymaga instalacji – wystarczy włożyć moduł Bluetooth do złącza USB, włączyć MX Ergo i… gotowe. W celu uzyskania pełnej funkcjonalności należy jeszcze zainstalować oprogramowanie sterujące. Dzięki niemu można niemal dowolnie skonfigurować przyciski i rolkę trackballa, łącznie z przypisaniem różnych akcji do kliknięć w rozmaitych programach. Przed rozpoczęciem użytkowania warto również ustawić kąt nachylenia urządzenia. Robi się to za pomocą zawiasu magnetycznego, który pozwala na dwustopniową regulację położenia urządzenia względem podłoża.

Dla wygodnickich

Ergonomiczny kształt gadżetu powoduje, że posługiwanie się nim jest niezwykle komfortowe. Warunkiem wygody użytkowania jest oczywiście swobodne ułożenie przedramienia i dłoni, w której leży MX Ergo. Producent twierdzi, że trackball „zapewnia o 20 proc. mniejsze obciążenie mięśni w porównaniu ze zwykłą myszą”. Największą barierą może być przyzwyczajenie do myszy, ale wydaje się to do przezwyciężenia. Faktycznie, po oswojeniu „kota”, surfując po internecie, odnosi się wrażenie harmonijnego zespolenia dłoni z trackballem. Mimo wyjątkowego poczucia komfortu trudno wyobrazić sobie wykorzystanie MX Ergo do bardzo precyzyjnych czynności, np. obsługi gier czy programów graficznych.

Obraz

Z zalet trackballa z pewnością skorzystają ci użytkownicy, którym grozi zespół cieśni kanału nadgarstka – choroba spowodowana częstym i długotrwałym użytkowaniem myszy komputerowej.

Na marginesie: wstępując w 1944 roku w szeregi Królewskiej Marynarki Wojennej, Ralph Benjamin nie przypuszczał, że dwa lata później zostanie wynalazcą urządzenia do wprowadzania pozycji samolotów bojowych – pierwowzoru trackballi. Na mysz trzeba było poczekać jeszcze 20 lat.

Wybrane dla Ciebie