Od premiery Windowsa 11 minęło już sporo czasu, a system ten, nie oszukujmy się, nadal budzi dość skrajne emocje. Choć gigant z Redmond dwoił się i troił, aby przekonać nas do swojej nowej wizji, spora część użytkowników wciąż narzeka na zasobożerność, wszechobecne reklamy i wpychaną na siłę sztuczną inteligencję. Wygląda jednak na to, że w siedzibie Microsoftu wreszcie ktoś poszedł po rozum do głowy, prawdopodobnie czując na karku oddech rosnącej w siłę konkurencji w postaci macOS i Linuksa. Jak donosi serwis Windows Central, powołując się na słowa samego wiceprezesa Microsoftu ds. systemu Windows i urządzeń, zapowiedziano potężną paczkę zmian, która ma stanowić bezpośrednią odpowiedź na prośby użytkowników tytułowego systemu.
Windows 11 ma być mniej irytujący, a bardziej niezawodny
Z opublikowanego raportu jasno wynika, iż Windows 11 przejdzie na dietę i zrzuci zbędne „kilogramy”, co w teorii powinno przełożyć się na poprawę responsywności systemu oraz szybkości jego działania. Czy tak też stanie się w rzeczywistości – tego podobno częściowo mamy dowiedzieć się jeszcze w tym roku.
Wedle słów Pavana, wspomnianego wiceprezesa, naprawa systemu nie jest jednak zadaniem na jeden wieczór, chociaż większość efektów powinniśmy zobaczyć jeszcze przed nadejściem stycznia. Jak napisał mężczyzna we wpisie zamieszczonym na Windows Insider Blog:
Skupiamy się na tym, by system Windows 11 działał płynniej i bardziej stabilnie, dzięki czemu jego wydajność będzie odczuwalna jako płynna i niezawodna. W ciągu tego roku będziemy ulepszać wydajność systemu, szybkość działania aplikacji, Eksploratora plików oraz Podsystem Windows dla systemu Linux, dzięki czemu system Windows będzie działał szybko podczas przełączania się między aplikacjami i zadaniami.
Jednym z aspektów modyfikacji w obrębie Windowsa 11 ma być przesiadka na środowisko WinUI3, z którego to zaczną korzystać wszystkie podstawowe funkcje rzeczonego systemu i które to zagwarantuje mniejsze opóźnienia m.in. podczas korzystania z menu Start. Będąc już w jego temacie, wypada zaś wspomnieć o tym, iż w parze z poprawkami wydajności otrzymamy także zestaw nowych-starych funkcji, takich jak opcja przyklejenia systemowego paska do wybranej krawędzi ekranu.

Na tym jednak lista dobroci się nie kończy. Windows Update doczeka się gruntownej przebudowy, pozwalającej nam wstrzymać aktualizacje „tak długo, jak to konieczne”. Zmniejszy się również częstotliwość wymuszanych restartów komputera, co pozwoli na niczym niezakłóconą pracę lub rozrywkę. Na deser otrzymamy też usprawnioną, o wiele dokładniejszą wyszukiwarkę, która lepiej oddzieli wyniki lokalne od tych z sieci.
Gigant z Redmond stwierdził, że działania te są odpowiedzią na prośby ze strony użytkowników.
W ramach tych działań zmieniamy sposób tworzenia systemu Windows „za kulisami”, aby podnieść poprzeczkę jakościową i wprowadzać innowacje tam, gdzie są one najbardziej potrzebne, kierując się opiniami, które od Was otrzymujemy.
Obiecano, że przed wdrożeniem przyszłych aktualizacji zostaną one bardziej szczegółowo przetestowane. Firma zobligowała się również do objęcia „bardziej celowego podejścia do tego, gdzie i w jaki sposób wprowadzane są nowe możliwości”. Cóż, pozostaje nam trzymać kciuki za to, aby Windows 11 rzeczywiście wyszedł na prostą.
0 komentarzy