Zakłada się, że ostatni przedstawiciel gatunku wilka strasznego zniknął z powierzchni naszej planety 12 500 lat temu, niemniej za sprawą naukowców z Colossal Biosciences zwierzęta te powróciły do świata żywych.

Za przywrócenie wymarłego gatunku wilka strasznego (ang. dire wolf) odpowiadają naukowcy z prywatnej firmy Colossal Biosciences skupionej na zagadnieniach z zakresu inżynierii genetycznej i biotechnologii. To właśnie Colossal nieprzerwanie pracuje nad wskrzeszeniem mamutów, a niedawno pochwaliło się pierwszym krokiem poczynionym na drodze do osiągnięcia tego celu – kudłatymi myszami z futrem analogicznym do tego, które posiadały wymarłe pod koniec ostatniej epoki lodowcowej trąbowce.
Jak się okazało w trakcie eksperymentu, odtworzenie wymarłego gatunku na bazie jego żyjącego krewniaka nie wymaga wcale wprowadzenia zbyt wielu zmian genetycznych. Pierwsi przedstawiciele wilka strasznego stworzeni w laboratorium, szczenięta Romulus i Remus, powstały w wyniku 20 edycji w 14 z ok. 19 000 genów wilka szarego. Wystarczyło to, aby zwierzęta uzyskały większy rozmiar, charakterystyczne białe i gęste futro, a nawet masywniejszą głowę i barki. Modyfikacje zaszły również w obrębie zębów oraz głosu świeżopowstałych drapieżników.
Oczywiście Romulus i Remus nie zachowują się jak drapieżcy królujący swego czasu w Ameryce Północnej i niektórych obszarach Ameryki Południowej. Jako że badacze z Colossal Biosciences nie chwalili się do tej pory swoimi dokonaniami na tym poletku, szczeniaki zdążyły podrosnąć i mimo wciąż względnie młodego wieku, prezentują się już dość okazale.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
Do odtworzenia wilka strasznego posłużono się materiałem genetycznym pobranym z dwóch próbek: liczącej sobie przeszło 72 tys. lat kości znalezionej w American Falls w Idaho oraz nieco mniej leciwego, acz datowanego na 13 tys. lat wstecz, zęba odkrytego również we wspomnianym stanie USA.
Pracownicy Colossal wyizolowali komórki nie z tkanki wilka szarego, a z jego krwi, co było procesem znacznie mniej inwazyjnym dla zwierzaka. Następnie naukowcy przepisali wspomniane już 14 genów w taki sposób, aby odpowiadały one tym cechującym wilki straszne. Zmodyfikowane w taki sposób jądro zostało przeniesione do jednej z 45 denukleowanych komórek jajowych, które mogły rozwinąć się w zarodki w dogodnych, laboratoryjnych warunkach.
Następnie powstałe w ten sposób zarodki zostały umieszczone w macicach dwóch surogatek pod postacią mieszanek psów gończych, wybranych do tego zadania ze względu na ich dobry stan zdrowia oraz rozmiar. Drugi z czynników był o tyle istotny, że spodziewane szczenięta miały być naprawdę pokaźnych gabarytów – i takie też okazały się w rzeczywistości. U obu matek zarodki się przyjęły, a ciąża została zapoczątkowana. Warto też podkreślić, że przebiegła ona pomyślnie, a żaden z psów nie doświadczył poronienia ani powikłań.
Romulus i Remus przyszli na świat pierwszego października ubiegłego roku, acz niespełna cztery miesiące później, bo 30 stycznia 2025 r., doczekali się oni siostry nazwanej na cześć jednej z bohaterek Gry o Tron – Khaleesi.
Mimo niewątpliwego osiągnięcia ekipy Colossal Biosciences nie brak głosów, że powstałe zwierzaki tak naprawdę nie są przedstawicielami gatunku wilka strasznego. Zdaniem paleogenetyka dra Nica Rawlence’a, który podzielił się swoimi przemyśleniami z redakcją BBC, DNA pozyskane z wiekowych szczątków jest zbyt zdegradowane, aby można je było w odpowiedni sposób skopiować. Zdaniem Rawlence’a, Colossal udało się nie tyle przywrócić starożytne wilki do życia, ile wzbogacić ich żyjących potomków o kilka cech charakterystycznych wymarłych przodków.
Starożytne DNA jest jak świeże DNA włożone na noc do piekarnika o temperaturze 500 stopni. Można je zrekonstruować, ale nie jest wystarczająco dobre, aby zrobić z nim cokolwiek innego. Tak więc Colossal stworzył szarego wilka, ale ma on pewne cechy podobne do wilka strasznego, takie jak większa czaszka i białe futro. To hybryda.
Część naukowców, takich jak wspomniany dr Nic Rawlence, uważa, że wymarłe gatunki pozostaną takie już na zawsze. „Wyginięcie nadal jest wieczne” – przekazał paleogenetyk redakcji BBC – „Jeśli nie dojdzie do wyginięcia, jak mamy uczyć się na błędach?”. Badacz sądzi, że zabawa we wskrzeszenie od dawna martwych rodzin zwierząt przyczyni się do większej samowolki wśród ludzi. W końcu, po co przejmować się środowiskiem i naszym wpływem na nie, skoro ewentualnie wszystko da się odtworzyć w laboratorium?
0 komentarzy