Przejdź do treści

Zuckerberg i Dorsey przed senacką komisją

Amerykańscy senatorowie przesłuchają szefów Facebooka Twittera.

Przedstawiciele działającej przy kongresie USA Senackiej Komisji Sądownictwa poinformowali, ze prezesi Facebooka i Twittera – Mark Zuckerberg i Jack Dorsey – złożą zeznania w sprawie podejrzeń o stosowanie praktyk cenzorskich.

Dorsey i Zuckerberg stawią się przed komisją z własnej woli. Gdyby tego nie zrobili, otrzymaliby wezwania, których nie mogliby zignorować.

Cała sprawa dotyczy artykułu zamieszczonego 14 października w tabloidzie „New York Post”. W tekście zatytułowanym „Smoking-gun email reveals how Hunter Biden introduced Ukrainian businessman to VP dad” („Dymiąca spluwa w e-mailu: Hunter Biden przedstawił ukraińskiego biznesmena tacie wiceprezydentowi”) niedwuznacznie zasugerowano, że pełniący w latach 2009–2017 obowiązki wiceprezydenta USA Joe Biden naciskał na władze Ukrainy, aby te odwołały prokuratora badającego legalność interesów prowadzonych przez koncern energetyczny Burisma.

Problem polega na tym, że jednym z członków rady dyrektorów Burismy był syn Joego Bidena – Hunter. Zarabiał on tam 50 tysięcy dolarów miesięcznie.

Joe Biden jest obecnie kandydatem na prezydenta Stanów Zjednoczonych z ramienia Partii Demokratycznej. Urzędujący republikanin, Donald Trump, w czasie pierwszej debaty prezydenckiej wielokrotnie wypominał Bidenowi związki syna z dawnym ZSRR (w tym przyjęcie 3,5 miliona dolarów od żony mera Moskwy).

Zarówno Facebook, jak i Twitter zadbały o to, aby informacje o artykule nie mogły zostać rozpowszechnione. Platforma Zuckerberga ograniczyła zasięg wpisów związanych z tekstem, zaś serwis Dorseya uniemożliwił zamieszczanie odsyłaczy do artykułu „New York Posta”.

Obie platformy korzystają jednak z ochrony gwarantowanej im przez tzw. Sekcję 230., zapisaną w amerykańskiej Ustawie o obyczajności w komunikacji (Communications Decency Act, CDA). Cała ustawa zabrania rozpowszechniać agresywne lub obsceniczne treści. Za materiał odpowiedzialny jest nie tylko autor, ale również operator kanału komunikacyjnego: właściciel stacji radiowej lub telewizyjnej bądź administrator witryny internetowej.

Sekcja 230. ma zapewnić z kolei wolność wypowiedzi zapisaną w pierwszej poprawce do konstytucji USA: zdejmuje ona z właściciela portalu odpowiedzialność za publikowanie zakazanych treści przez osoby zewnętrzne, jeśli administrator usunie je po otrzymaniu zawiadomienia o pojawieniu się agresywnego lub wulgarnego komunikatu.

Sęk w tym, że i Facebook, i Twitter zareagowały na artykuł w sposób taki, jak wydawca wiadomości – a nie operator witryny internetowej. Serwisom grozi teraz wyjęcie spod ochrony zapewnianej przez Sekcję 230. CDA.

0 komentarzy

Zostaw komentarz