Mimo że obecnie Nvidia kojarzy się przede wszystkim z akceleratorami AI oraz technologią napędzającą sztuczną inteligencję, firma zainteresowała się tym obszarem działalności względnie niedawno. Jeszcze kilka lat temu gigant z Santa Clara znany był głównie jako producent kart graficznych oraz sprzętu i rozwiązań związanych z grami wideo. Chociaż przedsiębiorstwo wciąż przykłada nieco uwagi do gamingu, nie sposób nie odnieść wrażenia, iż gracze zostali zepchnięci na drugi plan, co wielu osobom się nie podoba. Doprowadziło to do sytuacji, w której nawet CEO Microsoftu, Satya Nadella, postanowił przypomnieć Nvidii i jej szefowi, komu zawdzięczają swój sukces.
Czy Nvidia powinna być wdzięczna graczom za swój obecny sukces?
Co prawda Nvidia nadal zajmuje się produkcją układów graficznych, a najpotężniejsze z nich, takie jak GeForce’y RTX 5090, nie mają żadnego godnego konkurenta, tak pytaniem pozostaje, jak długo ta sytuacja się utrzyma. Kalifornijska korporacja poświęca coraz większą część swoich mocy przerobowych na pracę nad technologiami związanymi ze sztuczną inteligencją, a gracze mogą czuć się porzuceni. Fakt faktem, Huangowi i spółce trudno się dziwić – wszak Nvidia, zresztą jak podobne jej przedsiębiorstwa, jest nastawiona na generowanie jak największego zysku, a ten obecnie leży właśnie tam, gdzie AI.
Nie brak jednak opinii, iż firma powinna pamiętać o swoich korzeniach. Zwolennikiem tej teorii okazał się napomknięty Satya Nadella, czyli obecny CEO Microsoftu. Jako że gamingowy oddział giganta z Redmonda obecnie przechodzi przez niemałą zawieruchę, a ostatnie przetasowania na najwyższych szczeblach władzy, wliczając w to zmianę na stanowisku prezesa Xboksa, wywołały wśród społeczności debatę nt. przyszłości marki, Nadella postanowił odwrócić uwagę graczy i przekierować ją na Nvidię. Jak ostatnio stwierdził mężczyzna, co też wychwycił Muhammad Zuhair z Wccftech:
Przeniesienie tej doskonałości na resztę firmy staje się oczywiste. Żartuję z Jensenem Huangiem, że gdyby nie gry, Nvidia po prostu by nie istniała. Pomyślcie o tym, bez DirectX nie sądzę, aby doszło do rewolucji w dziedzinie procesorów graficznych ani do akceleracji.
Powyższe słowa zostały przedstawione jako żart, niemniej faktem jest, iż zawierają sporo prawdy. To nie sztuczna inteligencja, a gry wideo są podwalinami Nvidii, niemniej kierownictwo firmy zdaje się o tym zapominać lub celowo to ignorować. Pewnie, wciąż trwają prace nad nową technologią, jak np. RTX Mega Geometry Foliage System, która trafi do Wiedźmina 4, a GeForce Now jest regularnie wzbogacany o kolejne funkcje, niemniej nie jest to tempo, jakiego wiele osób by oczekiwało.
Nieciekawie prezentuje się także sytuacja w segmencie kart graficznych. Pogłoski sprzed kilku miesięcy wskazują na to, że w planach było wypuszczenie na rynek GeForce’ów z serii RTX 50 Super, niemniej z pomysłu tego z bliżej niezidentyfikowanego pomysłu zrezygnowano. Zamiast tego mamy doczekać się wskrzeszenia starszych GPU, poczynając już od kultowego w niektórych kręgach RTX-a 3060, za którego produkcję odpowiadać ma Samsung.
Czy Nvidia przypomni jeszcze sobie o środowisku, któremu tak wiele zawdzięcza? Pozostaje trzymać za to kciuki, albowiem przestój na rynku procesorów graficznych zdecydowanie nikomu nie służy.
0 komentarzy