Niedobory RAM-u wciąż są ogromnym problemem dla producentów elektroniki i na chwilę obecną nie zanosi się na to, aby sytuacja ta miała ulec zmianie. Valve, mające na ten rok zaplanowaną premierę nie jednego, a aż trzech nowych urządzeń, w trakcie GDC 2026 publicznie oświadczyło, iż jest zainteresowane kupnem pamięci i prosi o kontakt ze strony sprzedawców zainteresowanych współpracą. Mimo że stwierdzenie to można potraktować jako żart, przedsiębiorstwo pod wodzą Gabe Newella sprawia wrażenie zdesperowanego, o czym poświadczyć może przede wszystkim odwleczenie w czasie przekazania informacji na temat ceny oraz konkretnej daty debiutu Steam Machine.
„Jeśli macie na zbyciu dużo RAM-u, jesteśmy na rynku i chcielibyśmy ją kupić”
Można śmiało postawić tezę, że pamięć komputerowa stała się towarem luksusowym. Zajmujące się sztuczną inteligencją firmy skupują jej moduły, nie licząc się przy tym z kosztami. Prowadzi to nie tylko windowania cen tych podzespołów do niebotycznych wręcz poziomów (aktualnie wiele kości DDR5 jest nawet o 300% w stosunku do września ubiegłego roku, chociaż w Europie trend wzrostowy zdaje się wreszcie hamować), ale i do wystąpienia problemów z dostępnością RAM-u. O ile najwięksi gracze na rynku wciąż są w stanie zagwarantować sobie ciągłość dostaw, jako że dysponują świetnym argumentem w postaci ton gotówki, tak producenci elektroniki użytkowej, jak choćby Valve, znaleźli się w zdecydowanie nieciekawej sytuacji.
Zapowiadając Steam Machine pod koniec minionego roku amerykańskie przedsiębiorstwo nie mogło przewidzieć, jak potoczą się sprawy na rynku pamięci. Z udostępnionych w lutym wieści jasno wynikło, iż Gabe Newell i spółka planowali podzielić się szczegółami na temat swojego kompaktowego komputera o wiele szybciej, niemniej plany te zostały skutecznie ukrócone przez niedobory RAM-u oraz ceny podawane przez dostawców. Chociaż potwierdzono, że zarówno napomknięte Steam Machine, jak i Steam Frame oraz nowa odsłona Steam Controllera, ukażą się przed końcem grudnia, tak Valve nadal nie udało się rozwiązać problemu z zapasami pamięci, a dokładniej – ich brakiem.
Podczas swojego pokazu na GDC 2026 przedstawiciele tytułowej firmy zwrócili się do producentów pamięci z prostym oświadczeniem: „Jeśli macie na zbyciu dużo RAM-u, jesteśmy na rynku i chcielibyśmy ją kupić”. Żart czy objaw desperacji? Oceńcie sami.
Warto przy tym podkreślić, że choć tegoroczna premiera Steam Machine w teorii pozostaje niezagrożona, tak cena, jaką przyjdzie nam zapłacić za rzeczony sprzęt, może nie należeć do najniższych. Oczywiście pierwotny pomysł Valve zakładał wypuszczenie na rynek sensownej, a zarazem taniej alternatywy dla gamingowych pecetów, niemniej, cytując klasyka, „tanio już było”. Na wzmiankę zasługuje także fakt, iż obecnie wszystkie modele Steam Decka dostępne w naszym kraju pozostają wyprzedane i nie wiadomo, kiedy zostaną uzupełnione ich zapasy, ani też czy urządzenie wróci do sprzedaży w swojej poprzedniej cenie.
Na koniec wypada przypomnieć, iż 4K/60 FPS na Steam Machine niekoniecznie będzie uniwersalnym standardem. Do uzyskania odznaczenia „Steam Machine Verified” wystarczy bowiem, aby dana gra działała przyzwoicie w natywnej rozdzielczości 1080p i oferowała względnie stabilne 30 klatek na sekundę.
0 komentarzy