Przejdź do treści

Chińskie AI jednak nie takie straszne? Amerykanie wydali krocie na straszenie przed DeepSeek

3 minuty czytania

Amerykanie, walcząc o interesy rodzimych firm, obsmarowywali chińską technologię w sieci za pośrednictwem opłaconych influencerów, zgarniających tysiące dolarów na sianiu propagandy.

W świecie, w którym granica między autentycznym postem i opinią prawdziwej osoby a płatną propagandą zaciera się na każdym kroku, śledztwo Taylor Lorenz opublikowane na łamach serwisu Wired dowodzi, iż nawet giganci technologiczni nie stronią od stosowania brudnych sztuczek celem wyeliminowania konkurencji. Organizacja non-profit Build American AI, dysponująca funduszami niewiadomego pochodzenia, finansuje skoordynowaną kampanię w mediach społecznościowych. Cel? Przekonanie milionów Amerykanów, że rozwój sztucznej inteligencji w Chinach to bezpośrednie zagrożenie dla ich danych, miejsc pracy i bezpieczeństwa narodowego. Co innego AI pochodzące ze Stanów Zjednoczonych – korzystanie z niego jest nie tylko bezpieczne, ale i przejawem patriotyzmu.

Bójcie się chińskiej sztucznej inteligencji

Ze wspomnianego artykułu wynika, iż napomknięta grupa Build American AI powiązana jest z siecią super PAC (komitet polityczny w USA) Leading the Future. Jak przystoi na byt z „super” w nazwie, sieć ta dysponuje budżetem rzędu 140 milionów dolarów i jest wspierana przez wpływowe postacie z Doliny Krzemowej, w tym kadrę kierowniczą OpenAI oraz funduszu Andreessen Horowitz.

Prowadzone przez Build American AI działania propagandowe zostały podzielone na dwa etapy. Pierwszy zakładała współpracę z influencerami lifestyle’owymi w celu promowania amerykańskiej innowacyjności oraz zademonstrowaniu społeczności, iż AI ułatwia codzienne życie. Drugi był już czystą ofensywą skierowaną w Chiny i produkty tamtejszych przedsiębiorstw. Postęp technologiczny w obrębie Państwa Środka został przedstawiony jako ryzyko dla bezpieczeństwa i dobrobytu Amerykanów, a internautów wzywano do bojkotu narzędzi pokroju DeepSeek oraz Qwen.

Jako przykład opłaconej akcji promocyjnej autorka reportażu przytoczyła posty publikowane przez Melissę Strahle – instagramerkę śledzoną przez 1,4 miliona osób. Na utrzymanym w patriotycznej otoczce nagraniu kobieta przekonuje do inwestowania w amerykańską AI celem zagwarantowania, że „Stany Zjednoczone będą liderem w dziedzinie innowacji i tworzenia miejsc pracy”. Choć post został oznaczony jako reklama, Strahle nie ujawniła, kto za niego zapłacił.

Jak zarobić na sianiu strachu?

Wedle doniesień Wired, stawki za publikowanie materiałów popierających narrację prowadzoną przez Build American AI są konkurencyjne – mająca swój udział w tym procederze agencja marketingowa SM4 oferowała twórcom nawet 5 000 dolarów za pojedynczy film na TikToku. Influencerzy mogli przy tym liczyć na przykładowe skrypty z tekstami w stylu „Chiny mogą przejąć dane moje i moich dzieci” oraz „zabrać miejsca pracy, które powinny być w USA”.

Artykuł wskazuje na to, iż nie zabrakło osób, które postanowiły się nie sprzedawać. Jedną z nich ekolog Josh Murphy, który odrzucił propozycję złożoną przez Build American AI, jako że nie do końca zgadzał się z przesłaniem, które miałby promować własną twarzą. Jak stwierdził mężczyzna:

Sztuczna inteligencja z pewnością może służyć dobru ludzkości. Jednak obecna, nieuregulowana branża, w której szaleni technolodzy kierują się wyłącznie chciwością kosztem wszystkiego innego, po prostu nie jest tym, czym powinna być.

Chociaż sprawę można traktować z przymrużeniem oka, nie sposób zaprzeczyć, iż ma ona wymiar polityczny. Sztuczna inteligencja jest niezwykle nośnym tematem i jednym z kluczowych zagadnień, które z pewnością zostanie poruszone podczas przyszłych wyborach w USA. Jesse Hunt, przedstawiciel Leading the Future utrzymuje, że kampania ma na celu przeciwdziałanie dezinformacji sianej przez „doomerskie ugrupowania” wieszczące koniec świata i straszące AI wszystkich dookoła.

Stany Zjednoczone mają szansę pozostać światowym liderem w dziedzinie innowacji związanych ze sztuczną inteligencją, a my staramy się dotrzeć z tym przesłaniem do jak najszerszego grona odbiorców, stosując kompleksową strategię komunikacyjną. Grupy pesymistów finansowane z niejawnych źródeł wydały miliony dolarów na rozpowszechnianie dezinformacji wśród amerykańskiej opinii publicznej, ale nie pozostawimy tego bez odpowiedzi. Będziemy nadal podkreślać korzyści ekonomiczne wynikające ze sztucznej inteligencji, przeciwdziałać fałszywym narracjom oraz budować koalicję niezbędną do rozwoju krajowych ram regulacyjnych, wykorzystując wszystkie dostępne nam narzędzia.

Warto przy tym wspomnieć, że wspomniany fundusz ma powiązania z firmami pokroju OpenAI i Palantir, niemniej te otwarcie zaprzeczyły, jakoby brały udział w opisywanym procederze.

0 komentarzy

Zostaw komentarz