Switch 2 jest moją ulubioną konsolą obecnej generacji – spędzam z nim znacznie więcej czasu niż z PlayStation 5 czy pecetem. Jego największą zaletą pozostaje możliwość zabawy z dala od dużego ekranu – na kanapie w sypialni, w pociągu, samolocie czy nawet w hamaku. Do tej pory miałem jednak jeden poważny problem z mobilnym graniem – hałas otoczenia skutecznie zagłuszał dźwięk w słuchawkach. Było to szczególnie uciążliwe, gdyż na co dzień korzystam z AirPods Pro, które świetnie izolują od świata zewnętrznego. Niestety po połączeniu ich ze Switchem 2 poprzez Bluetooth pojawiły się wyraźne opóźnienia.

Postanowiłem więc sprawdzić SteelSeries Arctis GameBuds, w przypadku których lag według producenta jest niemal zerowy, a ponadto oferują długi czas pracy na baterii i – co najważniejsze – skutecznie działające ANC. Na początku miałem sporo obaw, gdyż ostatnie gamingowe „pchełki”, które testowałem (Sony Pulse Explore), raczej rozczarowały mnie jakością dźwięku. Na szczęście Arctis GameBuds wypadły znacznie lepiej.
W końcu mogę grać w samolocie i pociągu
GameBuds trafiły do mnie tuż przed czterogodzinnym lotem samolotem, więc od razu przeszły solidny test w boju. Konfiguracja jest bardzo prosta – wystarczy wyjąć z etui adapter USB-C, podłączyć go do urządzenia (u mnie był to Switch 2) i sparować słuchawki poprzez przytrzymanie przycisku na obu „pchełkach”. Konsola wykryła je natychmiast i mogłem od razu wskoczyć do gry.
Przez większość lotu grałem w Cyberpunka 2077 oraz Donkey Konga: Bananzę i było to zdecydowanie lepsze doświadczenie niż w jakichkolwiek innych słuchawkach dousznych, z których korzystałem wcześniej. ANC skutecznie wyciszało otoczenie – poza lekkim szumem silników praktycznie nic nie docierało do moich uszu, a i ten znikał, gdy tylko w grze pojawiały się dźwięki. Podobny komfort miałem w pociągu i autokarze, gdzie hałas przestał być problemem.
Nie sposób też pominąć kwestii wygody. Słuchawki dobrze trzymają się w uszach, nie wypadają i nawet po kilku godzinach użytkowania nie odczuwałem dyskomfortu, co zdarza mi się przy innych modelach dokanałowych.

Trzeba jednak zaznaczyć, że aktywna redukcja szumów nie dorównuje poziomem tej z AirPods Pro, niemniej wciąż jest wystarczająco skuteczna, by dało się komfortowo grać w głośnym otoczeniu. Dobrze tłumi najbardziej uciążliwe dźwięki i ogranicza pozostałe.
Dużą zaletę stanowi też praktycznie zerowe opóźnienie przy korzystaniu z adaptera 2,4 GHz. Tryb Bluetooth (5.3) wypada pod tym względem znacznie gorzej – lag jest podobny jak w innych bezprzewodowych słuchawkach z tej półki. Sprawdziłem również, jak GameBuds sprawują się sparowane z komputerem, MacBookiem i PlayStation 5 Pro – w każdym przypadku działały bez zarzutu.
Największym minusem okazał się tryb transparentny. Po jego włączeniu pojawia się delikatny cyfrowy „pisk”, który – choć niezbyt głośny – potrafi irytować. W praktyce szybko przestałem więc korzystać z tej opcji.
Dźwięk jest naprawdę okej
W przeciwieństwie do wielu gamingowych słuchawek, które testowałem wcześniej, SteelSeries Arctis GameBuds oferują całkiem dobrą jakość dźwięku. Zapewniają wyraźne tony wysokie i średnie oraz wystarczającą ilość basów, by efekty w grach – eksplozje czy dynamiczne sceny – brzmiały satysfakcjonująco.
Choć nie jest to sprzęt stworzony z myślą o muzyce, zdarzało mi się słuchać na nim ulubionych utworów po podłączeniu do telefonu. Efekt był zaskakująco przyzwoity. Momentami brakowało nieco wysokich tonów, ale ogólne wrażenia okazały się lepsze, niż się spodziewałem. Dla porównania: słuchanie muzyki w słuchawkach Sony Pulse Explore było zwyczajnie nieprzyjemne. GameBuds sprawdzają się też dobrze w przypadku filmów i podcastów.
Bateria na duży plus
Bateria stanowi bardzo mocny punkt tego zestawu. Same słuchawki działały około 10 godzin na jednym ładowaniu, co jest świetnym wynikiem i wyraźnie przebija osiągi AirPods Pro 2 na tym polu. Ani razu nie zdarzyło mi się rozładować ich podczas jednej sesji.

Gdy celowo doprowadziłem poziom baterii do zera, 15 minut ładowania w etui wystarczyło na ponad 3 godziny dalszej pracy. Pełne ładowanie trwa nieco ponad godzinę. Etui ładowałem średnio raz w tygodniu, raczej profilaktycznie, bo ani razu nie rozładowało się całkowicie. Wbudowana bateria pozwala na trzykrotne zasilenie słuchawek, więc podczas wyjazdów nie musiałem się martwić o dostęp do prądu.
To propozycja nie dla każdego, ale warto ją rozważyć
Na koniec pozostaje kwestia ceny. SteelSeries Arctis GameBuds kosztują około 549 zł, co plasuje je w wyższej części średniej półki. Nie jest to sprzęt dla każdego, ale jeśli szukacie kompaktowych, uniwersalnych słuchawek z ANC i dobrą jakością dźwięku, trudno o lepszą opcję za te pieniądze. GameBuds nie mają poważnych wad, współpracują z wieloma urządzeniami i są solidnie wykonane. Dla mnie okazały się prawdziwym przełomem, jeśli chodzi o granie w podróży.
0 komentarzy