Uwielbiam momenty, w których osoby stojące na czele gigantów technologicznych odpowiedzialnych za rozwój sztucznej inteligencji, wypowiadają się na temat swoich tworów w sposób tak bezkrytyczny, jakby próbowali prowadzić kampanię marketingową, zamiast podchodzić do tematu na poważnie. A nie, czekaj. Dokładnie to robią. Tym razem to Sam Altman twierdzi, że wszyscy musimy po prostu zaakceptować „złe rzeczy” związane z rozwojem sztucznej inteligencji, ponieważ tak naprawdę przyniesie ona nam jeszcze wiele dobrego. Robi to z dość oczywistych przesłanek – nie chce wprowadzenia żadnych odgórnych regulacji sztucznej inteligencji.
Wszystko byle nie konkretne regulacje, które okażą się skuteczne – Sam Altman o „akceptowaniu sztucznej inteligencji”
W wywiadzie udzielonym serwisowi Politico, Sam Altman został zapytany o różnicę między podejściem OpenAI a podejściem konkurencyjnej firmy Anthropic do kwestii bezpieczeństwa sztucznej inteligencji. Temat niezwykle w ostatnim czasie popularny ze względu na nagłe profetyczne deklaracje byłych pracowników gigantów technologicznych, dotyczące końca ludzkości zaprowadzonego przez bezmyślny nacisk na niepohamowany rozwój sztucznej inteligencji. Oto, co Altman miał do powiedzenia na ten temat:
Myślę, że istnieje spora różnica w podejściu. Jedną z różnic między nami a niektórymi zwolennikami bardziej rygorystycznego podejścia do bezpieczeństwa sztucznej inteligencji jest to, że wierzymy, iż świat powinien zaakceptować pewne negatywne zjawiska, które mogą się pojawić, na rzecz korzyści płynących z tej technologii oraz zachowania przez ludzi swobody wyboru.
Sam Altman
Prezes OpenAI nieszczególnie zwraca uwagę na to, że propagowana przez niego „swoboda wyboru” może w rzeczywistości tylko pogłębić i rozpowszechnić znane nam już negatywne zjawiska związane z rozwojem sztucznej inteligencji. Mówię tu na przykład o zauważalnie palącym problemie dzieci, które coraz gorzej radzą sobie w szkołach i osiągają coraz słabsze względem poprzednich roczników wyniki – choć jak wiemy, miliarderom jest to akurat bardzo na rękę, o czym zresztą również mówią nam wprost.
Uważam, że łagodniejsze podejście regulacyjne, za którym się opowiadamy, wiąże się z akceptacją faktu, że pewne negatywne zjawiska będą miały miejsce, podczas gdy społeczeństwo będzie pracowało nad swoją odpornością.
Sam Altman
Dalsza część wypowiedzi Altmana nie pozostawia złudzeń, że jego rzeczywistym celem jest po prostu wstrzymanie prac nad potencjalnymi regulacjami pozwalającymi zapanować nad obecnym wyścigiem w rozwoju modeli sztucznej inteligencji przez konkurujące między sobą firmy. Unoszę brwi czytając fragment o „społeczeństwie pracującym nad swoją odpornością”. Puste słowa opisujące abstrakcyjną „odporność”, która zostanie przez wszystkich „wypracowana” – byle tylko nie konkretne regulacje, prawda?
Altman nie chce brać odpowiedzialności za własny produkt – manifestuje, że ludzie będą czynić z nim tylko dobro
Altman podsumował, że nie zgodziłby się na kompromis, w ramach którego OpenAI gwarantowałoby brak poważnych ataków hakerskich związanych ze sztuczną inteligencją, oszustw, nadużyć tej technologii czy innych negatywnych zjawisk, ponieważ uważa, „że ludzie wykorzystają ją do czynienia o rzędy wielkości więcej dobra niż zła”. Widocznie nie uważa ostatnich głośnych ataków własnych agentów AI na platformę Hugging Face i innych podobnych incydentów za wystarczająco poważne, aby wziąć za nie odpowiedzialność.
Podsumowując: nie narzekajcie na masowe zwolnienia, problemy związane z zanieczyszczeniem środowiska, ogromne centra danych utrudniające życie mieszkającym w ich pobliżu ludziom, liczne naruszenia praw autorskich i niszczenie setek tysięcy książek, kryzys pamięci, zapchanie przestrzeni internetu taką ilością „AI slopu”, że prawdopodobnie już nigdy się z niego nie wyswobodzimy, coraz gorszymi zdolnościami kognitywnymi społeczeństwa i tak dalej. AI to samo dobro i kwiatki na łące. Serio. Zaufajcie mi. Jeszcze tylko trochę finansowania i będzie super. Naprawdę.











0 komentarzy