Przejdź do treści

Netflix musi nastawić się na trudny okres? Użytkownicy spędzają coraz mniej czasu na platformie

3 minuty czytania

Netflix nie przykuwa już do ekranów telewizorów i smartfonów tak, jak robił to jeszcze kilka lat temu.

Wesprzyj redakcję i dodaj PC Format do ulubionych źródeł w Google. To dla nas bardzo ważne!

Subskrybenci Netfliksa rzadziej otwierają aplikację i spędzają w niej mniej czasu niż w poprzednich latach – tak wynika z poufnych danych firmy, na które rzucić okiem udało się agencji Bloomberg. Mimo że spadek zaangażowania nie doprowadził jeszcze do masowej fali rezygnacji z abonamentu, spółka odnotowuje spowolnienie przychodów i blisko 30-procentową przecenę giełdowych akcji. W reakcji na kryzys gigant streamingowy postanowił nie tylko pozbyć się znacznej części swoich szeregowych pracowników, ale również zrobić porządki na najwyższych szczeblach kierownictwa.

Walka ze współdzieleniem kont nie przyniosła pozytywnych rezultatów?

Problem ze spadającym zaangażowaniem widzów stał się jednym z głównych wyzwań dla Netfliksa. Jak wynika z wewnętrznych danych przedsiębiorstwa, jego klienci otwierają aplikację w mniejszej liczbie dni w miesiącu niż miało to miejsce choćby dwa lata temu; maleje również średni czas spędzany na oglądaniu treści przez pojedynczego użytkownika. Choć całkowity czas spędzony w usłudze wzrósł o kilka procent w pierwszej połowie roku, wynikało to wyłącznie z ogólnego przyrostu liczby nowych subskrybentów.

Co w tym wszystkim najciekawsze, spadek kluczowych dla korporacji wskaźników rozpoczął się po tym, jak w 2022 roku Netflix zdecydował się na ukrócenie procederu współdzielenia kont. Zarząd początkowo zakładał, że ubytek aktywności ma charakter krótkoterminowy i wynika z faktu, iż z jednego konta korzysta mniej osób. Negatywny trend jednak się utrzymał, tym samym dość dobitnie dając do zrozumienia, że klienci dostrzegają mniejszą wartość w oferowanej usłudze.

Jak się trzyma Netflix?

Mimo spadku zaangażowania, poziom rezygnacji z subskrypcji w USA utrzymuje się na stabilnym poziomie 2 procent, co według firmy badawczej Antenna pozostaje najlepszym wynikiem w branży. Ba, nawet podwyżki cen nie doprowadziły masowego odpływu klientów, co sprawia, że tytułowe przedsiębiorstwo może się poszczycić gronem wiernych fanów. Nie zmienia to jednak faktu, iż Netflix ma powody do obaw, a wynikają one ze spowolnienia tempa rozwoju, co wybitnie nie podoba się inwestorom – w samym 2026 roku wartość akcji spółki spadła o ok. 29 procent.

Nieciekawej sytuacji streamingowego giganta nie ratuje fakt, iż widzowie coraz chętniej wybierają darmowe alternatywy, ze szczególnym uwzględnieniem YouTube’a. Co więcej, Netflix przewiduje, że przychody ze sprzedaży reklam będą w tym roku o około 300 milionów dolarów niższe od wcześniejszych prognoz, do czego przyczyniło się wolniejsze wdrażanie nowych produktów. Z kolei dane przytoczone przez firmę Apptopia wskazują, iż odsetek amerykańskich subskrybentów, którzy w trzecim kwartale ani razu nie otworzyli aplikacji, wzrósł o 16,6 procent rok do roku.

Przetasowania na najwyższych szczeblach

Kierownictwo korporacji nie ma przy tym zamiaru chować głowy w piasek i udawać, że problem nie istnieje. Szybko wyszczególniono czynniki, które przekładają się na spadek zainteresowania platformą. Wśród nich wymieniono m.in. rosnącą konkurencję, błędy w interfejsie oraz brak wyrazistego marketingu poza aplikacją. Zwrócono również uwagę na fakt, iż Netflix tworzy obecnie mniej głośnych hitów niż w przeszłości oraz ma trudności z zatrzymaniem widowni przy kolejnych sezonach istniejących już tytułów. Aby poprawić wskaźniki retencji, serwis ma zamiar zwiększyć budżet przeznaczony na produkcję treści i wkroczyć w nowe obszary rozrywki, takie jak podcasty oraz transmisje sportowe na żywo.

Równolegle zarząd podjął decyzję o wprowadzeniu kilku istotnych zmian w swoich szeregach. Z firmą pożegnała się dotychczasowa dyrektor ds. treści Bela Bajaria oraz szef pionu filmowego Dan Lin. Nowym szefem strategii programowej został zaś Peter Rice, doświadczony menedżer związany wcześniej z koncernami Walt Disney Co. oraz 21st Century Fox. W międzyczasie jeden ze współprezesów, Greg Peters, postanowił zapewnić, że firma wciąż generuje wysokie zyski, choć przywrócenie dawnego tempa wzrostu będzie wymagało sporych nakładów pracy i kombinowania.

Wesprzyj redakcję i dodaj PC Format do ulubionych źródeł w Google. To dla nas bardzo ważne!

0 komentarzy

Zostaw komentarz