Satelita, o którym mowa, wystartował 1 października tego roku na pokładzie rakiety SpaceX. Przez kolejne tygodnie zespół uruchamiał jego systemy i przeprowadzał wstępne testy, a w minionym tygodniu podczas przelotu nad stacją naziemną inżynierowie wysłali pierwsze polecenie, czyli prośbę o haiku o przebywaniu w kosmosie. Odpowiedź wróciła na Ziemię, gdy satelita przelatywał nad norweskim Svalbardem.
Po co Google AI na orbicie?
Suncatcher to wbrew pozorom nie zabawka dla humanistów, a długofalowy projekt badawczy. Koncern sprawdza w nim, czy satelity z układami AI zasilane energią słoneczną mogłyby w przyszłości stanowić skalowalną infrastrukturę obliczeniową. Firma sama nazywa go „moonshotem”, a jego realizacja wymaga jeszcze rozwiązania wielu problemów technicznych. Póki co jednak, jak podaje The Verge, możemy sobie poczytać pierwsze kosmiczne haiku.
Blue marble below / Data streams in silent grace / Starlight feeds my core. ✨
Gemma 4 umieszczona przez Google'a w kosmosie
Ogółem zaś zespół jest na początku wspomnianej drogi i bada, jak TPU radzą sobie z obciążeniami termicznymi i promieniowaniem na orbicie. Jeśli układy wypadną dobrze, następnym krokiem będą dwa połączone satelity w 2027 r. Dopiero wtedy koncern będzie mogło testować łączność między jednostkami.
Innymi słowy, Google przymierza się do „zaludnienia” orbity jednostkami obliczeniowymi AI i połączenia ich we współpracującą ze sobą infrastrukturę, a „poetyckie AI” w satelicie jest ku temu pierwszym krokiem. Brzmi to wszystko dość nowatorsko – ale ta sztuczna inteligencja wcale nie jest pierwsza.
Nie pierwsza AI w kosmosie
W grudniu 2025 r. Starcloud, startup wspierany przez Nvidię, ogłosił, że jego satelita z GPU H100 wystartował miesiąc wcześniej i uruchomił na orbicie model Gemma oraz przetrenował nano-GPT. Google podkreśla więc, że chodzi nie tyle o palmę pierwszeństwa w ogóle, co raczej o pierwszy wynik z TPU klasy data center.
Jednakże oczywiście do komercyjnego centrum danych w kosmosie droga jest jeszcze bardzo daleka. Pierwsze zapytanie i odpowiedź potwierdziły tylko, że na pokładzie satelity można rzeczywiście wykonywać obliczenia i odbierać uzyskane wyniki na Ziemi. Dopiero kolejne eksperymenty mają sprawdzić, czy rozwiązanie będzie działać niezawodnie w dłuższym okresie. Czy tak się stanie? Trudno powiedzieć, zwłaszcza już, że Google właśnie dostarczył gigantycznego spadku kursu akcji, który porównywalny jest z wartością… całej polskiej giełdy. Być może więc niedługo koncern będzie musiał szukać oszczędności i tego rodzaju projekty pójdą pod nóż jako pierwsze.










0 komentarzy