We wtorek 6 maja SpaceX otrzymało od Federalnej Administracji Lotnictwa Stanów Zjednoczonych zgodę na zwiększenie lotów Starshipów z teksańskiej bazy z 5 do 25 w skali całego roku.
Jak podaje portal Phys.org, wieloletni przegląd środowiskowy prowadzony przez Federalną Administrację Lotnictwa Stanów Zjednoczonych (FAA) został zakończony, a urzędnicy doszli do wniosku, że zwiększenie częstotliwości rakiet SpaceX, nawet pięciokrotne, nie odbije się negatywnie na środowisku. Zbyto przy tym protesty ze strony grup ekologów, którzy utrzymują, że działania przedsiębiorstwa Elona Muska są w stanie zagrozić okolicznym gatunkom zwierząt, w tym ptakom przybrzeżnym i morskim żółwiom.
Trudno zarzucić Amerykańskiej Federalnej Administracji Lotnictwa, że dochodzenie zostało przeprowadzone po łebkach. W trakcie postępowania wzięto pod uwagę wiele czynników, wliczając w to zanieczyszczenie okolicy hałasem, a nawet wpływ na jakość powietrza i zabytkowe budynki w rejonie. Podkreślono przy tym, że ulokowana w południowym Teksasie Starbase nie ma tak negatywnego wpływu na środowisko, jak niektórzy twierdzili.
Czy na wynik przeglądu miały wpływ powiązania Muska z obecnym prezydentem Stanów Zjednoczonych – Donaldem Trumpem? Wiele osób podkreśla, że rola, jaką Elon odgrywa w rządzie Trumpa, wzbudza wiele zastrzeżeń, a oliwy do ognia dolała wizyta głowy USA w placówce SpaceX, w trakcie której biznesmen i polityk oglądali z bezpiecznej odległości start jednej z rakiet.
Wedle Federalnej Administracji Lotnictwa USA SpaceX jest w stanie odciążyć nieco państwową Narodową Agencję Aeronautyki i Przestrzeni Kosmicznej, czyli NASA. Jak możemy przeczytać w oświadczeniu amerykańskiej instytucji:
Celem proponowanych przez SpaceX działań jest zapewnienie większych możliwości misji dla NASA i Departamentu Obrony. Działania SpaceX nadal spełniałyby oczekiwania USA, że zwiększone możliwości i obniżone koszty transportu kosmicznego poprawią eksplorację (w tym w ramach programów Artemis i Human Landing System), będą wspierać bezpieczeństwo narodowe USA i sprawią, że dostęp do przestrzeni kosmicznej będzie bardziej przystępny cenowo.
Federalna Administracja Lotnictwa Stanów Zjednoczonych
Oczywiście nie zapomniano o przewinach firmy Muska, niemniej FAA potwierdziło, że obecnie SpaceX działa w zgodzie z obowiązującymi przepisami, a proceder nielegalnych zrzutów wody został ukrócony. Odniesiono się również co do obaw ekologów, że starty rakiet mogą płoszyć zamieszkujące okolice Starbase gatunki dzikich zwierząt. Napisano, że co prawda jest to niezwykle istotny scenariusz, acz „ogólny wpływ na środowisko będzie minimalny”.
Zaskoczeniem nie powinno być, że decyzja amerykańskiej Federalnej Administracji Lotnictwa nie została przyjęta bezkrytycznie. Miłośnicy przyrody i dzikiego życia powołali się na incydent sprzed dwóch lat, kiedy to Super Heavy (pierwszy stopień wielokrotnego użytku rakiety nośnej Starship) eksplodował, a jego wciąż płonące szczątki spadły na teren rezerwatu przyrody.
Mimo to klamka zapadła, a SpaceX może cieszyć się zarówno przychylnością lokalnych regulatorów, jak i nowym limitem 25 startów rakiet w ciągu roku, co z pewnością stanowi spory krok naprzód w planach Elona Muska ku kolonizacji Marsa.
0 komentarzy