Tim Cook sprawuje rolę prezesa Apple od 2011 roku, aczkolwiek, jeśli wierzyć plotkom, jego rządy zmierzają ku końcowi. Gigant z Cupertino może wybrać nowego szefa już na początku przyszłego roku, niemniej na ten moment dokładne plany korporacji w tym temacie pozostają nieznane.
Doniesienia o odejściu Tima Cooka ze stanowiska CEO Apple pochodzą od redakcji Financial Times, powołującej się na kilka osób zaznajomionych z tematyką i sytuacją wewnątrz korporacji. Cook, pełniący rolę prezesa już od przeszło 14 lat, na swojego następcę podobno polecił osobę z wewnątrz firmy, wspominając przy tym o „bardzo szczegółowym planie sukcesji” w Apple. Z udostępnionych informacji wynika, iż dyrekcja oraz zarząd giganta z Cupertino powoli szykują się na pierwsze od 2011 r. przetasowanie na najwyższym szczeblu władzy.
Financial Times, bazując na danych otrzymanych od swoich źródeł, zakłada, że Cooka zastąpić może John Ternus – starszy wiceprezes ds. inżynierii sprzętu. Pokrywałoby się to z poglądem Tima, wedle którego wodze nad przedsiębiorstwem powinna przejąć dobrze z nim zaznajomiona osoba. Wybór nowego CEO nie jest jednak jeszcze niczym pewnym, a sama emerytura dotychczasowego prezesa do tej pory nie została potwierdzona, jako że Apple usilnie milczy w tym temacie.
Zakłada się, że omawiana kwestia zostanie poruszona publicznie dopiero pod koniec stycznia, kiedy to opublikowany zostanie najświeższy raport o zyskach. Jest on o tyle istotny, że uwzględnia niezwykle dochodowy sezon świąteczny. Co więcej, jak słusznie zauważono, powołanie nowego dyrektora generalnego w okolicach początku roku da mu sporo czasu na przygotowanie się do ważnych wystąpień publicznych, wliczając w to czerwcową konferencję dla deweloperów oraz ujawnienie kolejnej generacji iPhone’ów, które, zgodnie ze zwyczajem, powinno mieć miejsce we wrześniu. Wypada przy tym nadmienić, iż wiosną mamy zobaczyć kilka nowych modeli iPadów, w tym wersję Mini wyposażoną w OLED-owy wyświetlacz oraz niewidzianą wcześniej, budżetową propozycję.
Wszystko wskazuje na to, że zwolnienie posady CEO nie jest w żaden sposób związane z wynikami finansowymi Apple. Te zaś prezentują się bardziej niż zadowalająco, do czego też w znacznym stopniu przyłożył się sprzedażowy sukces smartfonów sygnowanych logiem nadgryzionego jabłka – wszystkich, prócz modelu Air, który okazał się sporą klapą w większości znaczących regionów, za wyjątkiem Chin. Co ciekawe, korporacja nie ma zamiaru się poddać po jednej próbie, a, wedle plotek, trwają prace nad udoskonaloną odsłoną cienkiego iPhone’a.
Władza 65-letniego Tima Cooka, zapoczątkowana w 2011 r., kilka miesięcy przed śmiercią Steve’a Jobsa, z pewnością nie wyszła Apple bokiem. Za kadencji Cooka wycena przedsiębiorstwa na przestrzeni 14 lat wzrosła z 350 miliardów do 4 bilionów dolarów, bijąc rekordy i podnosząc poprzeczkę konkurentom oraz naśladowcom. Mimo to firma pozostaje w tyle za tuzami pokroju Nvidii, Google (Alphabet) oraz Microsoftu, którym udało się najwięcej ugrać na trwającym boomie na sztuczną inteligencję i związaną z nią technologią, a także usługami.
Jak już wspomniano, więcej na temat zmian w Apple dowiemy się prawdopodobnie dopiero na przełomie stycznia i lutego, kiedy to korporacja postanowi oficjalnie zabrać głos w temacie sukcesji na stanowisku swojego CEO.
0 komentarzy