Bardzo mi się ostatnimi czasy podoba podejście Realme, jeśli chodzi o konfigurację najnowszych telefonów tej marki. Zdaje się, że producent (w przeciwieństwie choćby do POCO) nareszcie zauważył, że nie tylko samą mocą obliczeniową współczesny użytkownik żyje – i zaczął dopieszczać swoje konstrukcje tam, gdzie najbardziej tego potrzebowały, równoważąc tym samym kolejne modele. I co ważne, dotyczy to nie tylko flagowców, ale również urządzeń z półki niższej. Takich właśnie jak Realme 16 Pro+ 5G.
Powiew luksusu
A żeby się o tym przekonać, wystarczy nowy telefon tego chińskiego producenta po prostu wziąć do ręki. Smukła konstrukcja, delikatnie zagięte krawędzie ekranu, imitujący skórę, chropowaty w dotyku materiał na pleckach – wszystko to sprawia, że urządzenie wręcz jak ulał pasuje do dłoni. Nie ma tu mowy o toporności, wyślizgiwaniu się sprzętu z ręki czy wrażeniu obcowania z tandetą.

Co nawet lepsze, pozytywne odczucia nie znikają, gdy spojrzymy na taflę ekranu. Oferowana przez panel AMOLED o przekątnej 6,83” i rozdzielczości 2800 × 1280 kolorystyka nie budzi żadnych zastrzeżeń. Od początku mamy wrażenie, że to coś lepszego i fakt ten potwierdzają pozostałe parametry: szczytowa jasność do 6500 nitów czy dynamiczne odświeżanie sięgające 144 Hz dają posmakować wygody właściwej flagowcom.
Trochę gorzej jest jednak w kwestii mocy obliczeniowej: tutaj już nie ma wątpliwości, że mamy do czynienia ze średniakiem. Qualcomm Snapdragon 7 Gen 4 co prawda oferuje i tak lepszą wydajność niż to, co dostajemy w przypadku Redmi Note’a 15 Pro+ 5G, ale i tak wyniki nie wybijają się ponad przeciętność zarezerwowaną dla tej półki cenowej. Geekbench 6 zwrócił wyniki na poziomie 1340 pkt dla pojedynczego rdzenia i 4053 pkt dla ich kompletu – w praktyce to jednak wystarcza, by cieszyć się nienaganną płynnością na co dzień i bardzo dobrą w przypadku olbrzymiej większości gier. Dobrą wiadomością jest też świetna kultura pracy: spadki wydajności pod obciążeniem praktycznie nie występują, a telefon mocno się nie nagrzewa.

Cieszy również pojemny akumulator nowego typu: to aż 7000 mAh, podparte zresztą ładowaniem 80 W. W praktyce – starcza na półtora dnia. Normalne użytkowanie zżera w ciągu doby ok. 60-70% stanu baterii, jej naładowanie od zera trwa zaś godzinę. To bardzo dobre wyniki. Jeszcze lepszy – zwłaszcza jak na średniaka – jest jednak aparat.
Optyczny zoom w średniaku
Na oprzyrządowanie do cykania fotek składają się tu trzy obiektywy: główny o rozdzielczości 200 Mpix, ultrapanoramiczny 8 Mpix i – największa niespodzianka – wyposażony w optyczną stabilizację moduł tele, który przykrywa matrycę 50 Mpix i zapewnia przybliżenie optyczne na poziomie ×3,5. Jak na średniaka – to bardzo dobra konfiguracja, która na co dzień daje mnóstwo wygody.












W dzień zdjęcia wypadają rewelacyjnie. Najbardziej, za sprawą skromnej rozdzielczości, odstaje tu oczywiście szeroki kąt – nawet ten jednak, gdy światła ma pod dostatkiem, może się sprawdzić. W porównaniu do bezpośredniej konkurencji „robotę robi” oczywiście wspomniany wyżej moduł tele. Tutaj możemy liczyć i na fajne, wygodne kadrowanie, i na sensowne hybrydowe przybliżenia do ×10 bez większej straty jakości, i na bardzo dobrą ogólną jakość zdjęć. Generalnie – wrażenia niemal jak z użytkowania flagowca.
Trochę gorzej jest w nocy – ale tylko trochę. Tutaj już raczej trzeba zapomnieć o cyfrowym przybliżaniu z modułu innego niż główny (choć jeśli komuś nie przeszkadzają trochę bardziej „mokre” zdjęcia, to też jest akceptowalnie), a szeroki kąt wypada… cóż, jak każdy inny z telefonów za powiedzmy tysiaka i nieco wyżej. Czyli raczej źle. Prawdę mówiąc, nie mogę się doczekać momentu, kiedy branża zapomni na dobre o tych przeczołganych przez kolejne generacje sprzętu biednych matrycach – bo już trochę wstyd, tak po prostu.










Poza tym udało mi się złapać ten aparat na jeszcze jednym mankamencie. Okazjonalnie, właśnie w nocy, ma problem z… migającymi lampkami. Bywa, na szczęście stosunkowo rzadko, że przy intensywnym mruganiu przepala on rozświetlony obraz lub wręcz odwrotnie – na miejscu światła pojawia się czarna plama. Podkreślam jednak – to sytuacje bardzo sporadyczne i trzeba się naprawdę postarać, żeby je sprowokować. Ogółem, na tle konkurencji ze średniej półki Realme 16 Pro+ 5G całościowo wypada po prostu wyśmienicie.

Narzekać czy kupić?
Jeśli miałbym do czegoś się poprzyczepiać, to byłby to tradycyjnie zawalony niechcianym, preinstalowanym softem system. Śmiecia tu całkiem sporo – ale na osłodę Realme deklaruje aż sześć lat wsparcia w postaci aktualizacji zabezpieczeń i tylko o rok krótszy okres, w którym będziemy dostawać nowego Androida. W praktyce zapewne więc jest to dożywocie.
Ogółem werdykt może być tylko jeden: to świetny sprzęt. Jeśli ktoś szuka uniwersalnego, zgrabnego i atrakcyjnie wyglądającego telefonu, to takowy znalazł – zwłaszcza już, kiedy weźmie się pod uwagę naprawdę spore i wykraczające poza średnią półkę możliwości foto. A to że wydajność pozostała na średnim poziomie, w praktyce dużego znaczenia nie ma. Do typowych zadań i tak starcza, a i pograć można. W skrócie: bierz pan, będziesz zadowolony.





Cena: 2499 zł
Dostarczył: Realme
REALME 16 PRO+ 5G – PARAMETRY
System: Android 16 + Realme UI 7.0 • Procesor: Qualcomm Snapdragon 7 Gen 4 • Grafika: Adreno 722 • Ekran: AMOLED, 6,83”, 2800 × 1280, do 6500 nitów, do 144 Hz • Pamięć: 12 GB RAM-u, 512 GB pamięci na dane UFS 3.1 • SIM: nanoSIM + nanoSIM lub eSIM, standby • Komunikacja: Wi-Fi 6, Bluetooth 5.4, NFC, podczerwień; GPS, BDS, Galileo, Glonass • Akumulator: 7000 mAh, ładowanie 80 W, ładowanie wsteczne • Aparat: główny – 1/1.56”, 200 Mpix, f/1.9, PDAF, OIS; tele – 1/2.76”, 50 Mpix, f/2.8, PDAF, OIS, zoom optyczny ×3,5; szerokokątny – 1/4.0”, 8 Mpix, f/2.2; przedni – 1/2.88”, 50 Mpix, f/2.4 •Inne: IP68/69K, do 30 min zanurzenia na 2 m, etui w zestawie • Wymiary: 165,2 × 76,3 × 8,1 mm • Waga: 198 g
- bardzo dobra jakość zdjęć w dzień i w nocy
- moduł peryskopowy z zoomem optycznym ×3,5
- świetny ekran i estetyczna obudowa
- wydajnościowo starcza do wszystkiego
- dobra kultura pracy
- akumulator 7000 mAh i ładowanie 80 W
- aparat główny z rzadka ma problem z błyskającym światłem
- na upartego: USB-C 2.0
- obiektyw ultraszerkokątny odstaje jednak od pozostałych
- matowa powierzchnia plecków podatna na zabrudzenia
0 komentarzy