Topiące się złącza zasilania w nowszych kartach graficznych Nvidii z wysokiej półki nie są niestety niczym nowym. Problem ten dotyczy zarówno RTX-ów 4090, jak i RTX-ów 5090, a czasem nawet RTX-ów 5080. Tym razem jednak padło na pierwsze z wymienionych GPU, a zakupione przez pewnego Tajwańczyka już przeszło trzy lata temu, bo w październiku 2022 roku, urządzenie zaczęło się niespodziewanie dymić, podczas gdy użytkownik postanowił sobie zrobić krótką przerwę na wycieczkę do toalety. Na całe szczęście sytuację monitorował dzielny kot, który zdążył ostrzec swojego pana o tej mało przyjemnej niespodziance.
Kot ostrzegł swojego pana przed dymiącą karta graficzną
Oryginalna relacja dotycząca tego wydarzenia pochodzi z tajwańskiego forum PTT, niemniej za opracowanie materiału i przedstawienie go w języku angielskim możemy podziękować redakcji portalu VideoCardz.
Jak już wspomniano, karta graficzna GeForce RTX 4090, a dokładniej model MSI GeForce RTX 4090 Gaming Trio, uznała, iż nadszedł czas, aby zrobić nieco dymu (i to dosłownie). Podczas gdy posiadacz GPU i komputera, w którym się ono znajdowało, przebywał w wiadomym celu w toalecie, złącze zasilania GeForce’a zaczęło się nadtapiać, generując przy tym drażniące nos opary i nieprzyjemny dla nosa swąd palonego plastiku. Nie uszło to uwadze czuwającego przy biurku kota, który zaczął miauczeć, wzywając swojego dwunożnego towarzysza na pomoc.
Po przybyciu na miejsce mężczyzna stwierdził, że dym wydobywający się z obudowy był widzialny w pomieszczeniu, w związku z czym internauta podjął decyzję o natychmiastowym wkroczeniu do akcji. Pierwszym krokiem było wyłączenie komputera, niemniej okazało się, iż jednostka nie ma zamiaru zamknąć się w tradycyjny sposób i niezbędne było odcięcie źródła zasilania od dostępu do energii elektrycznej. To pomogło, a Tajwańczyk ochłonął i rozpoczął proces oceny szkód.
Przypuszczenia okazały się prawdziwe, a głównym winowajcą zamieszania okazało się złącze zasilania. Mimo że, wedle zapewnień, przewód był regularnie sprawdzany i prawidłowo przymocowany do karty, nie przeszkodziło mu to w dokonaniu samozapłonu. Zamieszczone w sieci zdjęcia komponentu potwierdzają, iż został on wystawiony na działanie wysokiej temperatury, co doprowadziło do jego uszkodzenia.

Z udostępnionych informacji wynika, iż felerne GPU było bezpośrednio połączone z zasilaczem FSP HPT2-1000M. Właściciel dzielnego kota przekazał, że karta została zgłoszona do naprawy i obecnie czeka na dokumenty dotyczące odbioru przesyłki. Co prawda wiele osób podaje w wątpliwość to, czy MSI zdecyduje się uhonorować gwarancję, niemniej mieszkaniec Tajwanu pozostaje dobrej myśli. Gdyby nie jego czworonożny przyjaciel, skala zniszczeń mogłaby być o wiele większa, a na stopionym złączu zasilania GPU by się nie skończyło.
Będąc już w temacie historii związanych z kartami graficznymi Nvidii, warto przestrzec przed oszustami sprzedającymi te produkty w podejrzanie niskich cenach. Nierzadko, zamiast wymarzonego sprzętu możemy dostać coś zgoła innego i w zasadzie bezwartościowego – jak choćby sterta kamieni upakowana w niechlujnie zabezpieczonym i podniszczonym opakowaniu.
0 komentarzy