Rynek pamięci nie jest aktualnie w najlepszym stanie – co do tego raczej zgodzą się wszyscy konsumenci, a już na pewno ci z nich, którzy w ostatnim czasie rozważali kupno nowego komputera lub modernizację posiadanej jednostki i mieli wątpliwą przyjemność zapoznać się z cenami podzespołów. Pierwsze pesymistyczne scenariusze opracowane przez gigantów technologicznych zakładały, iż z problemami z dostępnością RAM-u będziemy borykać się mniej więcej do 2028 roku, a Michael Dell, założyciel oraz CEO firmy Dell, jest zwolennikiem tych teorii. Według biznesmena czeka nas prawdziwa RAM-pokalipsa i praktycznie wszyscy będą musieli płacić tyle, ile zażyczą sobie producenci.
Problemy z cenami i dostępnością RAM-u mają jedynie przybrać na sile do 2028 roku
Zacznijmy od tego, że wedle Della aktualny popyt na DRAM to pikuś w porównaniu z tym, co będziemy mogli zaobserwować we względnie nieodległej przyszłości. Dostosowanie mocy przerobowych fabryk do skali popytu zajmie jeszcze wiele miesięcy, aczkolwiek nie oznacza to, iż producenci znaleźli się w trudnej sytuacji. Wręcz przeciwnie – jak pokazał niedawny przypadek Samsunga, desperacja przedsiębiorstw zajmujących się sztuczną inteligencją przyczyniła się do wygenerowania przez południowokoreańską firmę rekordowych zysków.
Wypada też wspomnieć o tym, że wielu zawodników zdecydowało się odwrócić plecami do segmentu konsumenckiego, pozostawiając go samemu sobie i skupiając się na prowadzeniu interesów z innymi korporacjami, bardziej skłonnymi do wyłożenia na stół niebotycznych wręcz pokładów gotówki. O ile część firm nie przyzna tego wprost, tak inne, jak choćby Micron ze swoją marką Crucial, oficjalnie pożegnały się ze sprzedażą detaliczną, prowadząc do jeszcze większych niedoborów na rynku.
Wracając jednak do tematu Della i wysnutej przez jego głównodowodzącego ponurej przepowiedni – nie mamy co liczyć na to, że sytuacja prędko ulegnie poprawie. Jak stwierdził mężczyzna, którego wypowiedź została uchwycona przez redakcję Wccftech:
Wraz z równoczesnym wzrostem pojemności pamięci na akcelerator oraz rozbudową infrastruktury AI powstaje sytuacja, w której całkowite zapotrzebowanie na pamięć wzrasta około 625-krotnie. Chociaż zwiększenie podaży pamięci zajmuje lata, obecny popyt na infrastrukturę AI nie słabnie.
Należy przyznać, że 625-krotny wzrost popytu na pamięć rzeczywiście nie brzmi zbyt optymistycznie. Wyliczenia Della zakładają, iż jeden akcelerator będzie mógł pochwalić się 25-krotnie większą pojemnością rzeczonej pamięci, a jednocześnie akceleratorów takich będzie również potrzeba 25 razy więcej, aby sprostać wymaganiom dużych centrów danych i odpowiedzialnych za nie korporacji.
Wedle przewidywań Wccftech, kłopoty z dostępnością tej technologii rzeczywiście mogą potrwać kilka najbliższych lat, niemniej istnieje spora szansa na to, iż poprawę sytuacji zaobserwujemy już w okolicach trzeciego kwartału przyszłego roku, kiedy to na rynku zaczną powoli pojawiać się nowe, dostosowane do realiów rozwiązania. Do tego czasu musimy pogodzić się z faktem, że RAM pozostanie drogi, a wszystkie karty pozostają w rękach gigantów technologicznych, chcących jak najwięcej zarobić na trwającym kryzysie.
0 komentarzy