Przejdź do treści

Tau Scaling Law: Huawei zapowiedział przełom w ulepszaniu chipów

3 minuty czytania

Huawei przekonuje, iż w ciągu pięciu lat będziemy w stanie zobaczyć pierwsze układy wyprodukowane przy pomocy rewolucyjnej metody Tau Scaling Law.

Huawei Technologies zapowiedziało, że w ciągu najbliższych pięciu lat jego zaawansowane układy osiągną gęstość tranzystorów odpowiadającą procesowi 1,4 nm. Deklaracja ta, ogłoszona podczas mającego miejsce w Szanghaju wydarzenia poświęconego półprzewodnikom, stanowi odzwierciedlenie podjętych przez Pekin wysiłków na rzecz uniezależnienia się od amerykańskich sankcji, które skutecznie odcięły Chiny od najnowocześniejszych technologii produkcyjnych stosowanych w innych zakątkach globu.

Amerykańskie sankcje nie działają?

Jak podaje agencja Reuters, eksperci i rynkowi analitycy powszechnie uważają, że osiągnięcie poziomu 1,4 nm za pomocą konwencjonalnych metod wytwarzania jest w przypadku Państwa Środka mało prawdopodobne. Mało kto wierzy w to, że brak dostępu do zaawansowanych narzędzi litograficznych nie stanowi dla Chińczyków żadnej przeszkody. Dla porównania, tajwańskie TSMC, będące światowym liderem w branży półprzewodników, korzysta obecnie z technologii 2 nm, z kolei masowe wdrożenie procesu 1,4 nm zaplanowane zostało dopiero na 2028 rok.

Sam Huawei podobno zaś opracował autorską zasadę ulepszania układów scalonych. Otrzymała ono miano Tau Scaling Law i zakłada, iż branża nie może już polegać wyłącznie na fizycznym zmniejszaniu tranzystorów. Zamiast tego stworzona przez Chińczyków metoda skupia się na skracaniu czasu, jaki sygnały i dane potrzebują na przemieszczanie się po chipach oraz całych systemach obliczeniowych. Jeśli to rozwiązanie okaże się sukcesem, pozwoli firmie podnosić wydajność oraz gęstość struktur bez konieczności posiadania najnowocześniejszego sprzętu produkcyjnego – a to z pewnością sprawi, że Amerykanie będą musieli przemyśleć swoje dalsze posunięcia.

Od walki o przetrwanie do dominacji

Warto mieć przy tym na uwadze, iż jeszcze niedawno Huawei nie znajdował się w wybitnie dobrym stanie. W 2019 roku chiński koncern trafił na amerykańską czarną listę handlową, co odcięło go od wielu technologii z USA (w tym oprogramowania oraz chipów), a także skutecznie uniemożliwiło współpracę z międzynarodowymi fabrykami, na które Jankesi wywierali presję.

W wyniku tych wydarzeń firma wkroczyła w fazę, którą sama określiła jako „tryb ekstremalnego przetrwania”. Kluczowym elementem strategii ratunkowej stał się tajny, rezerwowy projekt projektowania procesorów, którym kierowała He Tingbo, prezes pionu półprzewodników Huawei i dyrektor Komitetu Naukowców. Przełom i niespodziewany powrót na rynek nastąpił w 2023 roku wraz z premierą smartfonów z serii Mate 60 obsługujących sieć 5G. Urządzenia te napędzał autorski układ wyprodukowany w technologii 7 nm przez największą chińską odlewnię – SMIC. Wypada też wspomnieć o tym, że po poniedziałkowym ogłoszeniu architektury LogicFolding przez Huawei, akcje rzeczonej odlewni zaliczyły wzrost rzędu 7,6%.

Nowa strategia Huawei przynosi także widoczne efekty w segmencie sztucznej inteligencji. Chińskie firmy technologiczne wykazują coraz większe zainteresowanie procesorami z serii Ascend od Huaweia, szukając lokalnych alternatyw dla produktów amerykańskiej Nvidii – wszak najnowsze produkty giganta z Santa Clara nadal są objęte zakazem sprzedaży do Chin. Presja ze strony tytułowej korporacji stała się na tyle silna, że prezes Nvidii, Jensen Huang, przyznał niedawno, iż jego przedsiębiorstwo już w zasadzie oddało chiński rynek chipów AI na rzecz Huawei.

Mimo prężnego rozwoju firm Huaweia oraz pokrewnych mu firm, analitycy przypominają, że Chiny, jako całe państwo, wciąż pozostają technologicznie w tyle za światową czołówką w dziedzinie najbardziej zaawansowanych procesów produkcyjnych.

0 komentarzy

Zostaw komentarz