Choć fani przenośnego grania z niecierpliwością wyczekują następcy najpopularniejszego handhelda na rynku, Valve studzi emocje w kwestii rychłej premiery. Jak donosi serwis IGN, deweloperzy firmy co prawda „ciężko pracują” nad Steam Deckiem 2, jednak urządzenie nie trafi na półki sklepowe, dopóki technologia nie pozwoli na prawdziwie generacyjny przeskok. Pierre-Loup Griffais z Valve podtrzymuje swoją poprzednią opinię i po raz wtóry podkreśla, że przedsiębiorstwo nie jest zainteresowane półśrodkami. Trudno się dziwić – wszak zwykły Steam Deck wciąż stanowi ciekawą propozycję, choć z nabyciem urządzenia, ze względu na braki w magazynach, są aktualnie ogromne problemy.
Steam Deck 2 powstaje, ale raczej prędko go nie zobaczymy
W najnowszym wywiadzie dla IGN Pierre-Loup Griffais potwierdził, że prace nad drugą generacją Steam Decka idą pełną parą. Co ciekawe, projekt ten nie powstaje w próżni – Valve traktuje wszystkie swoje dotychczasowe i nadchodzące urządzenia (takie jak Steam Machine, nowy Steam Controller czy Steam Frame) jako ciąg logiczny, a świeże produkty traktowane są jako jego kolejne ogniwa.
Ciężko nad tym pracujemy. I oczywiście, jeśli przyjrzeć się naszym projektom sprzętowym na przestrzeni lat, można dostrzec wyraźną ciągłość – od pierwszego kontrolera Steam i konsoli Steam Machine, przez Steam Deck, aż po wszystkie produkty, które ogłaszamy i wprowadzamy na rynek w tym roku. Spodziewamy się, że Steam Deck 2 będzie w dużej mierze podobny, a wiele z tego, nad czym teraz pracujemy, stanowi doświadczenie, które będzie stanowiło podstawę dla tego urządzenia.
W skrócie – oznacza to, że rozwiązania przetestowane w nowym sprzęcie stacjonarnym i akcesoriach bezpośrednio wpłyną na kształt przyszłego handhelda.
Kluczowym powodem braku konkretnej daty premiery jest podejście Valve do mocy obliczeniowej. Firma postawiła sobie poprzeczkę bardzo wysoko – Steam Deck 2 ma być produktem samodzielnym, oferującym wyraźną różnicę w komforcie grania, a nie tylko kosmetyczną poprawkę. Z tego też względu na ujawnienie maszyny przyjdzie nam prawdopodobnie jeszcze sporo poczekać, jako że Gabe Newell i spółka po prostu uznali, iż wciąż jest na to zbyt wcześnie.
Według Griffaisa nawet skok wydajności rzędu 50% przy zachowaniu żywotności baterii na poziomie z pierwszego Steam Decka będzie niezadowalający. Jak podkreślił mężczyzna w ubiegłym roku:
Nie zależy nam na tym, żeby osiągnąć poziom, na którym wydajność wzrośnie o 20, 30, a nawet 50% przy niezmienionym czasie pracy na baterii. Chcemy czegoś nieco bardziej wyrazistego. Pracowaliśmy więc, wychodząc od postępów w dziedzinie krzemu i ulepszeń architektury, i myślę, że mamy całkiem niezłe wyobrażenie o tym, jak będzie wyglądała następna wersja Steam Deck, ale obecnie nie ma na rynku żadnych rozwiązań w zakresie układów SoC [System on a Chip], które naszym zdaniem naprawdę zapewniłyby wydajność Steam Deck nowej generacji.
Jak widać, główną przeszkodą na drodze ku stworzeniu pełnoprawnego następcy Steam Decka jest brak odpowiednio potężnych układów SoC. Jako że kolejne lata mają przynieść kilka ciekawych propozycji w tym segmencie, być może to zmotywuje Valve do zmiany decyzji i wkroczenia do akcji.
Oryginalny Steam Deck zadebiutował w lutym 2022 roku, a pod koniec 2023 roku doczekał się udanego odświeżenia w wersji OLED. Mimo że urządzenie ma już ponad cztery lata i posiada ogromną bibliotekę zweryfikowanych gier, coraz częściej dostaje zadyszki przy najnowszych produkcjach AAA. Co prawda z takimi tytułami lepiej radzą sobie propozycje ze stajni konkurencji, takie jak ROG Xbox Ally lub Lenovo Legion Go 2, niemniej i w ich przypadku sporym mankamentem jest wytrzymałość akumulatora.
Reasumując – drugiego Steam Decka zobaczymy dopiero wtedy, gdy na rynku pojawi się technologia spełniająca wygórowane oczekiwania Valve. W międzyczasie musimy zadowolić się handheldem bieżącej generacji lub jedną z jego licznych alternatyw.
0 komentarzy