Wiele wskazuje na to, iż mimo dotychczasowych zapewnień, nawet gigant z Cupertino nie jest odporny na globalne zawirowania na rynku pamięci. Apple po cichu wycofało z oferty wersję Maca Studio ze 128 GB pamięci RAM, co jest kolejnym bolesnym cięciem po niedawnym zniknięciu wariantu 512 GB. Wedle relacji przedstawionej przez Jowiego Moralesa z redakcji Tom’s Hardware, za decyzją tą stoi nie jedna, a kilka (choć związanych ze sobą) przyczyn. Mowa tu przede wszystkim o globalnym niedoborze chipów pamięci oraz nagłym wybuchu popularności lokalnych modeli sztucznej inteligencji, takich jak OpenClaw, który sprawił, że komputery z dużą ilością zunifikowanej pamięci, takie jak Mac Studio, stały się towarem deficytowym.
Komputery Mac Studio kurczą się pod kątem pamięci
Apple, będące jednym z największych producentów elektroniki na świecie, musiało ugiąć się pod presją braku komponentów – a to zdaje się dowodzić, iż sytuacja na rynku nie należy do zbyt optymistycznych. Zmiany w oficjalnym sklepie Apple Store są widoczne gołym okiem i uderzają przede wszystkim w profesjonalistów.
Poczynając od tytułowych komputerów – Model Mac Studio, który pierwotnie oferował imponujące 512 GB zunifikowanej pamięci, obecnie może pochwalić się „jedynie” 96 gigabajtami. Cięcia nie ominęły także innych urządzeń. Weźmy na tapet choćby Maci Mini – w ich przypadku ze sklepu zniknęła wcześniej dostępna wersja z 64 GB RAM-u, aktualnie użytkownicy mogą zaś zamówić odsłonę z maksymalnie 48 GB pamięci operacyjnej. Jakby więc nie patrzeć, różnica jest spora, a dorzucić do tego należy ostatnie podwyżki cen topowych sprzętów. W marcu koszt rozszerzenia pamięci do 256 GB wzrósł do poziomu 2000 dolarów, niemniej nie powstrzymało to najbardziej zdeterminowanych zapaleńców skłonnych wyłożyć tony gotówki na urządzenie zdolne do obsługi zaawansowanych modeli sztucznej inteligencji.
Warto mieć przy tym na uwadze, że boom na AI, a co za tym idzie – maszyny zdolne do jej uruchomienia, znacznie wydłużył czas oczekiwania na dostawę Maców. Zazwyczaj komputery Apple trafiały pod drzwi nabywców w ciągu niespełna tygodnia, teraz zaś przychodzi poczekać nawet półtora miesiąca. Jak przyznał Tim Cook podczas ostatniej telekonferencji z inwestorami, firma wciąż boryka się z problemami z utrzymaniem łańcucha dostaw chipów, co prawdopodobnie negatywnie odbije się na wynikach za drugi kwartał 2026 roku.
Jak więc widać, Apple stanęło przed trudnym wyzwaniem – atuty topowych urządzeń sygnowanych logiem nadgryzionego jabłka, czyli wydajność w zadaniach AI, stały się jednocześnie przekleństwem firmy mierzącej się z coraz częściej świecącymi pustkami magazynami. Dla użytkowników planujących zakup potężnej stacji roboczej do pracy z lokalną sztuczną inteligencją zdecydowanie nadeszły chude miesiące.
0 komentarzy