Przejdź do treści

„Oczy w górę, Strażnicy”. Bungie zwalnia pracowników, a Donald Trump próbuje się wybić na sentymencie do Destiny

3 minuty czytania

Biały Dom albo nie wie, gdzie leży granica dobrego smaku, albo z premedytacją jej nie respektuje.

Oficjalne konto Białego Domu w serwisie X próbowało zabłysnąć, publikując propagandowy, wygenerowany przez AI mem nawiązujący bezpośrednio do gry Destiny 2. Końcowy rezultat oceniany jest różnie, niemniej większość osób słusznie zwróciła uwagę na fakt, iż żart (bo inaczej nie da się tego wydarzenia określić), jest absolutnie nie na miejscu – wszak został opublikowany dokładnie w tym samym dniu, kiedy Bungie, studio odpowiedzialne za stworzenie rzeczonej gry, ogłosiło masowe zwolnienia pracowników. W związku z tym administracja Trumpa została oskarżona o skrajną znieczulicę, aczkolwiek wiele wskazuje na to, iż ma ona opinie niezadowolonych osób w głębokim poważaniu i bez wątpienia nie jest to ostatni tego typu wybryk.

Umięśniony Trump i 4700 mocy

Rządowy wpis został opatrzony kultowym i doskonale znanym graczom Destiny hasłem „Oczy w górę, Strażnicy” (ang. „Eyes up, Guardians”). Na ewidentnie wygenerowanej z pomocą sztucznej inteligencji grafice dumnie pręży umięśnioną pierś prezydent Stanów Zjednoczonych. W lewej ręce Trump dzierży amerykańską flagę, z kolei w jego wyposażeniu, oprócz marynarki z wydartymi rękawami, widnieją także… bombowiec B2 oraz legendarna broń z gry – Gjallarhorn. Z jakiegoś powodu za politykiem znajduje się także czarny samochód marki Rolls Royce. Zresztą, zobaczcie sami:

Jak to zwykle bywa z materiałami propagandowymi, ich twórcy nie do końca wybadali grunt, w związku z czym na spreparowanym zrzucie ekranu widocznych jest wiele nieprawidłowości. Jak słusznie zauważyła redakcja PC Gamera, maksymalny poziom mocy w Destiny 2 wynosi 550 punktów, z kolei Donald Trump ma ich aż 4700 (co prawdopodobnie jest nawiązaniem do jego tytułu 47. prezydenta USA).

Fatalny moment na żarty

Choć same grafiki tego typu rzadko kojarzą się z wielką dyplomacją, to największe kontrowersje wzbudziło skrajnie niefortunne wyczucie czasu. Tego samego dnia Bungie – twórcy Destiny i Destiny 2, a przy okazji kilku innych legendarnych marek, w tym Halo oraz Marathonu, ogłosili, że do wielu pracowników trafią wypowiedzenia. Przedstawiciel Sony, Hermen Hulst, potwierdził, że zwolnienia dotkną znaczną liczbę pracowników, w tym większość zespołu odpowiedzialnego za rozwój Destiny oraz część ekipy stojącej za niedawno wydanym Marathonem.

W tym kontekście zachowanie Białego Domu wygląda tak, jakby amerykański rząd miał w poważaniu los dziesiątek, jeśli nie setek, deweloperów, którym przyszło się pożegnać z pracą. Oczywiście istnieje szansa na to, że kontrowersyjna grafika powstała wcześniej. Nie zmienia to jednak faktu, iż, biorąc pod uwagę okoliczności, nie powinna ona zostać upubliczniona jeszcze przez pewien czas – a przynajmniej takiego zdania jest lwia część społeczności Destiny.

W artykule opublikowanym na łamach PC Gamer podkreślono, że odwołanie się do Destiny nie jest pierwszym przypadkiem wykorzystania gry wideo w celach propagandowych przez administrację Donalda Trumpa. Już w marcu bieżącego roku Biały Dom masowo zalewał sieć propagandowymi materiałami AI opartymi na motywach z popularnych produkcji (m.in. Call of Duty), aby promować i usprawiedliwiać swoje ataki militarne na terenie Iranu.

0 komentarzy

Zostaw komentarz