Ostatnie raporty sugerujące gwałtowny, dwucyfrowy wzrost udziału Linuksa na rynku systemów operacyjnych w Ameryce Północnej okazały się mocno mylące. Za rzekomym rynkowym sukcesem otwartego oprogramowania nie stoją bowiem nowi użytkownicy przechodzący z Windowsa lub macOS, lecz zautomatyzowane boty sztucznej inteligencji, które generują masowy ruch w sieci.
Sensacyjne nagłówki mijają się z prawdą?
Chociaż ostatnie doniesienia ze strony StatCounter pozwalają sądzić, iż Linux wywalczył już sobie ponad 10-procentowy udział w sektorze systemów operacyjnych w Ameryce Północnej, redakcja Windows Latest jest przekonana, iż przytoczone dane są błędne.
Dlaczego? Ano dlatego, że opierają się one na ruchu sieciowym, ten zaś już od wielu miesięcy jest zdominowany przez boty krążące po Internecie.

Jeszcze ciekawiej prezentowały się informacje przytoczone w raporcie Cloudflare Radar, albowiem one wskazywały na to, że Linux ma nie 10,65% udziału w rynku, jak twierdzi StatCounter, a nawet 16%. Dla porównania, historyczne wskaźniki dla Linuksa w tym regionie zazwyczaj wahały się w granicach skromnych 4–5%.
Nawet rzut okiem na widoczny powyżej wykres pozwoli wychwycić, że jeszcze dwa miesiące temu „pingwini OS” cieszył się o wiele mniejszym zainteresowaniem. Dla przykładu – w czerwcu było to 6,14%, z kolei w maju – już 3,56%. Skok o ponad 7 pp. w ciągu kilku tygodni jest więc dość nietypowy i, jak się okazuje, nigdy tak naprawdę nie miał miejsca – a przynajmniej nie przekłada się on na rzeczywistą liczbę prawdziwych użytkowników.











0 komentarzy