Użytkownicy internetu zdążyli już przyzwyczaić nas do tego, że jeśli jakiś sprzęt lub oprogramowanie mogą zostać wykorzystane do uruchomienia kolejnej wersji klasycznej gry Doom z 1993 roku – to prędzej czy później tak się właśnie stanie. W dzisiejszej odsłonie tego fenomenu występuje wszystkim znany i lubiany MS Paint. DoomPaint – bo takie miano nosi omawiany projekt – korzysta z aplikacji Microsoftu do wyświetlania obrazu z działającej w tle oryginalnej wersji gry i co najlepsze, jest ona w pełni grywalna.
Namaluj mnie jak jedną ze swoich ulubionych gier
Autorem projektu jest nie kto inny jak Mark Russinovich – dyrektor ds. technologii w Microsoft Azure. Niezwykle interesującym i chyba najzabawniejszym aspektem całego przedsięwzięcia jest fakt, że w rzeczywistości wykorzystuje ono do działania najprostszą oraz najczęściej używaną przez wszystkich użytkowników funkcję systemu operacyjnego – kopiuj i wklej.
Sam silnik Doom (ViZDoom) uruchamia prawdziwy plik shareware’owy DOOM1.WAD — wraz z plikami WAD Freedoom na licencji BSD, obejmującymi epizody, których nie zawiera wersja shareware — i renderuje obraz bez interfejsu graficznego; każda klatka jest umieszczana w schowku systemu Windows i wklejana na obszar roboczy programu Paint jako prawdziwa edycja dokumentu.
Mark Russinovich

Rozwiązanie to pozwala na osiągnięcie zawrotnych 35 klatek wyświetlanego malunku Dooma na sekundę. Sam Russinovich przyznaje, że „liczba klatek na sekundę na poziomie arkusza kalkulacyjnego” stanowi część uroku tego typu rozrywki. Kolejną zabawną ciekawostką specyfiki naszego „monitora” jest to, że kombinacja klawiszy Ctrl+Z – odpowiadająca komendzie cofnięcia ostatniej edycji dokumentu – pełni tutaj funkcję cofania czasu. Zginąłeś? Nie ma problemu! Cofnij się do stanu gry sprzed 140 ostatnich edycji obrazu i próbuj dalej! Jeśli natomiast zapragniecie podzielić się zrzutami obrazu ze swoimi znajomymi, to rozwiązanie macie już podane na tacy – zapiszcie obraz. Paint bez zwłoki stworzy plik .png obecnie wyświetlanej klatki.
Weź (wirtualny) pędzel w dłoń już dziś
Pliki, zasoby i instrukcje dotyczące uruchamiania DoomPaint są dostępne na stronie GitHub autora. W zależności od wydajności waszego komputera będziecie mogli podziwiać nową wersję Dooma na płótnie o rozdzielczości 320 x 200, a nawet 640 x 400 pikseli. Pakiet zawiera również wszystkie dźwięki i muzykę, więc nie musicie martwić się o to, że wasze doświadczenie obcowania ze sztuką nowoczesną będzie w jakiś sposób okrojone.
Pod koniec wpisu wyjaśniającego dokładne działanie projektu, Russinovich zwraca jednak szczególną uwagę na to, że Microsoft Paint nie odpowiada sam w sobie za logikę i działanie gry, a jedynie renderuje ją na naszym ekranie. Niemniej muszę przyznać, że sama absurdalność pomysłu sprawia, że jest to jedna z ciekawszych wersji toposu „Can it run Doom?”, jaką widziałem od dawna.
Paint renderuje grę, ale jej nie oblicza. Paint niczego nie oblicza. Paint nigdy niczego nie obliczał. Na tym polega żart.
Mark Russinovich











0 komentarzy