Do naszej redakcji dotarł już najnowszy smartfon Google – Pixel 11. Miałem już przyjemność go rozpakować i dokładnie się mu przyjrzeć. Choć na pierwszy rzut oka niewiele różni się od Pixela 10, nie znaczy to, że nic się nie zmieniło.

Aparat już tak nie wystaje (i bardzo dobrze)
Zdecydowanie największą i najbardziej zauważalną zmianą jest to, że „wyspa” z obiektywami aparatu jest odczuwalnie cieńsza niż w Pixelu 10. Nie będę ukrywał, że nie lubię odstających obiektywów, bo łatwo jest nimi o coś zahaczyć a poza tym są niestabilne na stole.

Ponadto, jeśli zdecydujecie się kupić oficjalne etui do Pixela 11 (np. takie przezroczyste, jak na zdjęciu), to „wyspa” znika całkowicie i smartfon leży idealnie płasko na stole. Musze jednak was ostrzec, że przezroczyste etui jest bardzo śliskie, więc jeśli telefony lubią wam wypadać z rąk, to lepiej o tym pamiętać. Z drugiej strony dzięki tej śliskości jest ekstremalnie gładkie i bardzo przyjemne w dotyku.


Sam Pixel 11 poza wspomnianą redukcją rozmiaru „wyspy”, nie zmienił się od strony fizycznej. To nadal ta sama bryła, co Pixel 10, choć udało się go odchudzić o 7 gramów i waży teraz 197 gramów, pomimo tego, że dostał nieco większą baterię (4985 mAh) od Pixela 10 (4970 mAh).

Poza tym Pixel 11 jest bardzo dobrze wykonany – nie znajdziecie tu żadnych ostrych krawędzi czy nierównego spasowania – oraz bardzo przyjemny w dotyku. Wydaje mi się, że jest to identyczny poziom „premium”, co w przypadku iPhone’ów. Na pełną recenzję musicie jeszcze trochę poczekać, ale sprawdzimy w niej naprawdę dużo funkcji Pixela 11 i odpowiemy na pytanie – czy warto się nim zainteresować.








![Tak wyglądało pełne zaćmienie Słońca w Hiszpanii. Aż zaniemówiłem z wrażenia, widząc na własne oczy ten piękny kosmiczny spektakl [NASZE ZDJĘCIA]](https://pcformat.pl/wp-content/uploads/2026/08/4-3-768x437.jpg)

0 komentarzy