Discord okłamał swoich użytkowników? Zamieszania wokół systemu weryfikacji wieku ciąg dalszy
Chociaż Discord zapewnia, że dane wykorzystywane w procesie weryfikacji wieku, takie jak skany twarzy, są przetwarzane lokalnie i nigdy nie opuszczają urządzenia użytkownika, wiele wskazuje na to, iż przedsiębiorstwo w tej kwestii skłamało. Najnowsze doniesienia wskazują na to, że komunikator ma powiązania z Personą – firmą współfinansowaną przez Petera Thiela, jedną z osób stojących za Palantir Technologies, czyli dostawcą oprogramowania śledzącego wykorzystywanego m.in. przez amerykański rząd.
Jak to wreszcie jest z przechowywaniem danych do weryfikacji wieku na Discordzie? Z jednej strony platforma przekonuje, iż nie rości sobie praw do takich informacji, a cały proces odbywa się bezpośrednio na urządzeniu użytkownika. Z drugiej – użytkownicy z Wielkiej Brytanii, którzy muszą udowadniać swoją pełnoletność już od zeszłego roku, jasno wskazują na to, iż wizerunki osób korzystających z komunikatora trafiają na serwery firmy Persona. Ta zaś, wedle własnej polityki, do poszanowania prywatności zbyt wielkiej wagi nie przykłada. Wisienką na torcie jest fakt, że owa Persona posiada powiązania z Peterem Thielem – miliarderem o kontrowersyjnych poglądach, który swego czasu zasłynął za sprawą stwierdzenia "Już nie wierzę, że wolność i demokracja są ze sobą zgodne".
Discord oszukuje użytkowników w kontekście weryfikacji wieku?
System weryfikacji wieku na Discordzie zbliża się wielkimi krokami i choć dla większości świata będzie on nowością, Brytyjczycy borykają się z nim już od minionego roku ze względu na obowiązujące na terenie ich kraju przepisy Online Safety Act. Pomysł komunikatora wzbudził oburzenie wśród internautów i choć stojące za aplikacją przedsiębiorstwo postanowiło nieco rozluźnić atmosferę poprzez ogłoszenie, iż jedynie część użytkowników będzie musiała dowodzić, że nie jest dzieckiem, tak przy okazji na jaw wyszedł niepokojący fakt.
Okazało się bowiem, że Discord będzie korzystał z usług Persony – firmy współfinansowanej przez Founders Fund oraz stojącego za nim Petera Thiela, jednego z twórców PayPala oraz Palantir Technologies. Biznesmen zasłynął ze swoich nietypowych poglądów i choć sam siebie nazywa libertarianinem, z poszanowaniem cudzego prawa do wolności osobistej zdecydowanie mu nie po drodze. Wspomniany Palantir jest producentem technologii szpiegowskiej wykorzystywanej m.in. przez rząd Stanów Zjednoczonych, a z opracowanych przez korporację rozwiązań korzysta m.in. ICE.
To właśnie Persona ma odpowiadać za przeprowadzenie procesu potwierdzenia pełnoletności użytkowników Discorda. Przedsiębiorstwo będzie przechowywać przesłane dane biometryczne nie dłużej niż przez 7 dni, aczkolwiek to wystarczy, aby z ich pomocą przygotować obszerny wpis na temat dowolnej osoby. Ze strony polityki firmy wynika, iż może ona otrzymać informacje także z innych źródeł, wliczając w to bazy danych stron trzecich, publicznie dostępne źródła, a nawet państwowe rejestry.
Na chwilę obecną problem wynikający z obecności Persony dotyczy jedynie Brytyjczyków i nie wiadomo, czy reszta świata również zostanie zmuszona do pośredniego korzystania z usług wzbudzającego wiele wątpliwości przedsiębiorstwa. Należy jednak zakładać, iż ziści się najgorszy ze scenariuszy i z tego też powodu, póki wciąż mamy czas, warto rozejrzeć się za alternatywą dla Discorda.
Jakub Dmuchowski, redaktor pcformat.pl