Nie ukrywam, że nie jestem wielkim fanem Diablo, ale bardzo podobała mi się trzecia część serii, która działała na pierwszym Switchu w 60 klatkach na sekundę. Miałem spore oczekiwania względem Diablo 4 i niestety odrobinę się rozczarowałem pod kątem grafiki i wydajności, ale sam port zdecydowanie nie należy do najgorszych.
Wydajność jest przyzwoita, ale boli brak 60 fps
W Diablo 4 na Switchu 2 do wyboru dostajemy dwa tryby graficzne (zarówno w doku, jak i w trybie przenośnym): “normalny”, celujący w 40 fps oraz jakości (który twórcy określają, jako “ulepszenie grafiki”), działający w 30 fps i dorzucający szczątkowy ray tracing, lepszą jakość futra, włosów i mgły. Uważam jednak, że tryb 30 fps nie ma generalnie większego sensu, bo jakość grafiki rośnie na tyle nieznacznie, że nie rekompensuje to utraty płynności.

Na szczęście 40 fps nie jest takie złe podczas normalnej rozgrywki, bo kamera jest spokojna i brak 60 klatek nie frustruje tak, jak w bardziej dynamicznych grach akcji, gdzie co chwilę prawą gałką zmieniamy pole widzenia. Nawet podczas bardziej intensywnych scen walki framerate trzyma się naprawdę solidnie i nie widać większych spadków płynności. Szkoda tylko, że sama jakość grafiki w trybie 40 fps jest raczej przeciętna i wydaje się, iż Switch 2 powinien spokojnie odpalić Diablo 4 w 60 fps.
Co ciekawe, według Blizzarda, Diablo 4 na Switchu 2 ma być renderowane w 1080p w handheldzie (oba tryby wydajności) oraz 1080p (tryb 40 fps) lub 1440p (tryb 30 fps) w docku. Podczas rozgrywki widać jednak, że mamy tu sporo aliasingu i filtrów wyostrzających, więc efekt końcowy jest dość dziwny – podczas walk z dużą ilością wrogów i elementów cząsteczkowych, wiele z nich zlewa się ze sobą tworząc kolorową masę, w której czasem nie widać naszego bohatera.

Choć twórcy nie wspominają ani słowem o DLSS, to wydaje mi się, że aż niemożliwe jest, żeby natywne 1440p czy 1080p wyglądało aż tak kiepsko w ruchu, nawet ze sporą ilością postprocesów. Wydaje mi się, że Blizzard skorzystał z DLSS w trybie jakości, co sprawia, że przy 1080p gra jest renderowana w okolicy 800p, a dla 1440p około 900p. Jeśli rzeczywiście tak jest, to tłumaczy gorszą czytelność w ruchu i dla drobnych elementów cząsteczkowych.
To nadal (prawie) takie samo Diablo, jak na innych konsolach
Mimo, że wspominałem wcześniej o ray tracingu, który widnieje w ustawieniach, podczas rozgrywki w trybie jakości nie mogłem doszukać się specjalnie jego znaków. Cienie i odbicia wyglądają ładnie, ale nie wydaje mi się, żeby były czymś więcej niż tylko dobrze prezentującym się SSR (ang. screen space reflections). Na PS5 i Xboksie Series X ray tracing jest wyraźnie widoczny i prezentuje się bardzo przyjemnie.

Cała reszta oprawy graficznej jest na naprawdę przyzwoitym poziomie. Względem wersji na PS5 i Xboksa, Switch 2 oferuje nieco mniej szczegółowe tekstury i modele, mniejsze zagęszczenie efektów cząsteczkowych na ekranie oraz uproszczone cieniowanie. To jednak w większości drobne i spodziewane kompromisy w przenośnej wersji i dobrze, że Blizzard nie okroił gry z niczego istotnego, w tym kooperacji kanapowej, mimo że jej obsługa musi kosztować Switcha 2 dodatkową moc, której w tablecie jest przecież niewiele.

Chyba największym kompromisem na Switchu 2 względem innych konsol jest ograniczanie płynności animacji przeciwników i ataków podczas intensywnych starć, podczas gdy ruch kamery i samej postaci pozostaje w pełnym klatkażu. Dzięki temu sterowanie pozostaje responsywne, mimo że wrogowie są animowani w połowie klatek na sekundę, co w przypadku Switcha 2 oznacza 15 lub 20 fps, a dla PS5 czy XSX 30 fps, bo gra działa tam w zablokowanych 60 fps.
Zawsze online to nie jest ideał na Switchu 2
Moim zdaniem największą wadą tego wydania nie jest jednak ani 40 fps zamiast 60 fps, ani nieco gorsza rozdzielczość podczas wymagających starć, a wymóg stałego połączenia z internetem, trudny do przełknięcia na sprzęcie pomyślanym do grania w podróży. Kilkukrotnie zdarzyło mi się, że mimo aktywnego połączenia przez hotspot z telefonu, gra po prostu nie chciała się poprawnie załadować w pociągu czy na lotnisku – widocznie jakość połączenia była zbyt słaba. Rozumiem, że Blizzard nie chciał tworzyć osobnego trybu i przebudowywać gry, która powstała z myślą o byciu online, ale warto o tym pamiętać.
Diablo 4 na Switchu 2 daje radę, choć nie bez kompromisów
Choć trochę w tekście narzekałem na Diablo 4, na Switchu 2, to ogólnie jest to solidny, choć raczej nie ponadprzeciętny port, oferujący pełną zawartość kolekcji Age of Hatred, cross-play i cross-progression z innymi platformami. Na plus muszę zaliczyć też krótkie czasy wczytywania, nawet z karty MicroSD Express.


Jeśli graliście jednak w port Diablo III sprzed lat na pierwszym “pstryczku”, możecie odczuwać pewien niedosyt, że Diablo 4 jest always online i działa w 40, a nie 60 fps. Poza tym dostajemy jednak szalenie grywalną i responsywną produkcję, w której możemy spędzić setki godzin bez jakichś gigantycznych kompromisów względem innych platform.
![Dlaczego tylko 40 FPS? Sprawdziliśmy, jak Diablo 4 działa na Nintendo Switch 2 [RECENZJA TECHNICZNA]](https://pcformat.pl/wp-content/uploads/2026/09/diadolo.avif)




![Osiemnastka? Trudno. Apple iPhone 18 Pro – chciałem się nim zachwycić, ale nie do końca mi to wyszło [TEST]](https://pcformat.pl/wp-content/uploads/2026/09/apple-768x417.jpg)





0 komentarzy