Przejdź do treści

Jeff Bezos ma powody do radości. Rakiecie New Glenn udało się wylądować, ale nie obyło się bez potknięcia

3 minuty czytania

Należąca do Blue Origin rakieta New Glenn wylądowała na Ziemi, niemniej nie obyło się bez problemów z pozostawionym przez nią w przestrzeni kosmicznej ładunkiem.

Jeff Bezos może wreszcie odetchnąć z ulgą i otworzyć szampana. Jak donosi The Verge, założona przez Jeffa Bezosa firma Blue Origin dokonała historycznego przełomu – ich potężna rakieta orbitalna, New Glenn, nie tylko pomyślnie ukończyła misję (no, w teorii), ale i powróciła na Ziemię – a przynajmniej dokonał tego jej pierwszy stopień. Maszyna została odzyskana i przygotowana do ponownego wykorzystania, tym samym stanowiąc istotny krok milowy w rozwoju przedsiębiorstwa. To moment, na który branża kosmiczna czekała od lat i który to oficjalnie zakończył okres hegemonii SpaceX w segmencie ciężkich rakiet wielokrotnego użytku.

Blue Origin coraz bliżej nawiązania rywalizacji ze SpaceX

Chociaż New Glenn wróciła na planetę i dokonała udanego lądowania na statku, tak misji z udziałem rakiety nie można już określić mianem pełnego sukcesu. Chociaż teoretycznie maszyna spełniła swoje zadanie, tj. wyniosła na orbitę satelitę BlueBird 7 należącego do AST SpaceMobile, tak urządzenie to zostało wysadzone zbyt nisko, przez co nie jest w stanie utrzymać się na odpowiednim kursie, korzystając wyłącznie ze wbudowanych silników pokładowych. Skończy się więc na tym, iż satelita nie zagrzeje miejsca w przestrzeni kosmicznej zbyt długo, albowiem zostanie on zdeorbitowany.

O fakcie tym poinformowało AST SpaceMobile za pośrednictwem wpisu na swoim blogu, nie omieszkując przy tym nadmienić, iż koszty związane z nieudanym przedsiębiorstwem zostaną pokryte przez polisę ubezpieczeniową:

Podczas misji New Glenn 3 górny stopień rakiety nośnej umieścił satelitę BlueBird 7 na orbicie położonej niżej niż planowano. Chociaż satelita odłączył się od rakiety nośnej i uruchomił się, wysokość orbity jest zbyt niska, by umożliwić dalsze funkcjonowanie przy użyciu pokładowych silników manewrowych, w związku z czym zostanie on usunięty z orbity. Oczekuje się, że koszty związane z satelitą zostaną pokryte w ramach polisy ubezpieczeniowej firmy.

Jak podkreślono, incydent ten nie powinien mieć większego wpływu na plany AST, a korporacja nadal spodziewa się, że jej satelity będą wystrzeliwane co miesiąc lub dwa. Celem jest rozbudowanie siatki do 45 takich urządzeń przed końcem bieżącego roku.

Wracając jednak do tematu rakiety Blue Origin – jak już zostało wspomniane, jej dolny człon wrócił na Ziemię cały oraz zdrowy i, co ważniejsze, został przechwycony przez techników. Zapis z tego wydarzenia został opublikowany na X-ie przez Jeffa Bezosa, niemniej założyciel Amazona wstrzymał się od wzbogacenia posta jakimkolwiek dopiskiem:

Mimo sukcesu, Blue Origin nie zwalnia tempa. Kolejnym krokiem ma być przyspieszenie rotacji lotów i udowodnienie, że przygotowanie odzyskanego stopnia do ponownego startu może odbywać się w rekordowo krótkim czasie.

Co więcej, lądowanie i odzyskanie New Glenn ma stanowić niezbity dowód na to, że firma Bezosa urosła do roli godnego rywala SpaceX. Po latach bycia „tym drugim” Blue Origin udowodniło, że ich wizja podboju kosmosu opiera się na solidnych fundamentach. Wygląda na to, że rok 2026 będzie zapamiętany jako początek prawdziwej, dwustronnej rywalizacji o panowanie na orbicie, co powinno wyjść na dobre każdej ze stron biorących udział w wyścigu.

0 komentarzy

Zostaw komentarz