Przejdź do treści

Resident Evil 4 Remake na Switchu 2 jest genialny. DLSS robi cuda, ale nie zawsze daje 60 fps [RECENZJA TECHNICZNA]

5 minut czytania

Capcom po raz kolejny udowadnia, że nawet tak wymagające produkcje, jak Resident Evil 4 Remake, mogą działać dobrze na Switchu 2. Gra celuje w 60 klatek na sekundę, korzysta z DLSS i zachowuje większość najważniejszych efektów wizualnych. Nie obyło się jednak bez kompromisów, a odblokowany klatkaż ma swoje wady. Mimo to uważam ten port za bardzo solidną opcję.

Wesprzyj redakcję i dodaj PC Format do ulubionych źródeł w Google. To dla nas bardzo ważne!

Resident Evil 4 Remake to jedna z najbardziej wymagających odsłon serii, które trafiły na konsolę Nintendo (obok Requiem i Village). Dlatego zapewne nikogo nie dziwi, że Capcom musiał pójść na pewne ustępstwa w kwestii jakości grafiki. Największym zaskoczeniem jest dla mnie jednak to, jak dobrze gra wygląda pomimo bardzo niskiej bazowej rozdzielczości renderowania.

DLSS znowu czaruje

Według moich obliczeń w trybie zadokowanym gra renderuje obraz wewnętrznie w okolicach 540p, a w trybie przenośnym rozdzielczość spada do około 360p. Następnie obraz jest rekonstruowany z wykorzystaniem DLSS. To oczywiście ogromna różnica względem chociażby wersji PS5, gdzie w trybie wydajności konsola korzysta z obrazu o rozdzielczości 1944p, które jest upscalowane (bez PSSR czy DLSS) do 4K. Mimo ponad trzykrotnej różnicy w rozdzielczości (licząc piksele pionowo 1944 px vs 540 px) wersja na Switcha 2 wygląda zaskakująco dobrze – to właśnie zasługa DLSS. Obraz jest stosunkowo stabilny, a większość nieprzezroczystych obiektów zachowuje przyzwoitą szczegółowość.

W trybie zadokowanym najbardziej przeszkadzają mi roślinność i włosy postaci, na których można zauważyć aliasing, rozmywanie i drobne artefakty. Zdarza się również doczytywanie tekstur, przez co drzewa, skały i inne elementy otoczenia nabierają szczegółów dopiero wtedy, gdy podejdziemy bliżej. Wydaje mi się też, że wiele osób będzie twierdziło, że to w trybie przenośnym Resident Evil 4 Remake wygląda na Switchu 2 lepiej, pomimo widocznie niższej rozdzielczości renderowania. Mniejszy ekran pomaga zamaskować wiele niedoskonałości.

Mimo tych ograniczeń Resident Evil 4 Remake nadal prezentuje się dobrze, nawet na ekranie 4K, szczególnie biorąc pod uwagę możliwości konsoli. Zachowano dużą część szczegółowych modeli postaci, klimatyczne lokacje oraz atrakcyjne oświetlenie. Warto jednak pamiętać, że na Switchu 2 nie ma sprzętowego ray tracingu, a część efektów została uproszczona, więc np. odbicia w wodzie mogą nie występować lub być w bardzo niskiej rozdzielczości.

Świetne oświetlenie, ale Leon czasem nie rzuca cienia

W porcie na Switcha 2 najbardziej doceniam oświetlenie, bo nawet po ograniczeniu części efektów Resident Evil 4 Remake potrafi budować bardzo klimatyczne sceny, a odbicia i światło nadal wyglądają dobrze jak na sprzęt Nintendo. Szczególnie podobają mi się sekcje, w których widać zachodzące słońce, przebijające się przez las i dachy budynków oraz sekwencje nocne, w których drobne źródła światła są na wagę złota i rzucają przyjemną poświatę na najbliższe otoczenie.

Są jednak kompromisy, których trudno nie zauważyć. Leon nie rzuca cienia, gdy stanie w zasięgu części lokalnych źródeł światła, choć inne lampy nadal prawidłowo oświetlają otoczenie i tam, gdzie trzeba, tworzą odpowiedni mrok. Dostajemy też uproszczoną globalną iluminację, mniej szczegółowe oświetlenie wolumetryczne i brak odbić SSR, czyli tych wyliczanych na podstawie informacji widocznych na ekranie.

W porównaniu z PS5 ograniczono również nieco gęstość roślinności i szczegółowość części elementów terenu. Co ciekawe, rozdzielczość tekstur często pozostaje zbliżona do tej z konsoli Sony, a w wielu miejscach Switch 2 radzi sobie lepiej niż PS4, gdzie remake trafił pierwotnie kilka lat temu. To pokazuje, że Capcom dobrze wykorzystał nowocześniejszą architekturę pamięci sprzętu Nintendo i DLSS, a nie przeportował tylko okrojoną wersję z poprzedniej generacji.

Mam natomiast jedno zastrzeżenie do jasności. Na moim monitorze OLED obraz wydaje się nieco zbyt jasny, a czerń „łamie się” w odcienie szarości, przez co ciemniejsze sceny nie zawsze mają taką głębię, jakiej oczekiwałbym po survival horrorze. Możliwe, że część ustawień została dobrana z myślą o ekranie LCD konsoli, bo regulacja odpowiednich opcji w menu niewiele w tej kwestii zmienia.

60 fps? To możliwe, choć nie zawsze

Resident Evil 4 Remake celuje na Switchu 2 w 60 fps i przez większość czasu rzeczywiście oferuje przyjemną płynność. W mniej wymagających lokacjach oraz przy mniejszej liczbie przeciwników gra potrafi utrzymywać się blisko „magicznej” 60. Problemy zaczynają się w bardziej wymagających etapach, zwłaszcza podczas słynnej walki w początkowej wiosce.

Dość regularnie na ekranie pojawiają się spadki do około 50 fps (w zasadzie w ogóle nie przeszkadzają), a w niektórych lokacjach, podczas intensywnych starć z dużą liczbą przeciwników można zobaczyć na ekranie 43-44 klatki na sekundę. Są jednak dość rzadkie i podczas większości potyczek gra pozostaje płynna i responsywna.

Generalnie muszę więc przyznać, że odblokowany klatkaż sprawia, iż gra jest przyjemna w odbiorze i przez znaczną część czasu oferuje wysoką płynność. Nie jest to oczywiście idealnie stabilne 60 fps przez całą rozgrywkę. Szkoda, że Capcom nie udostępnił alternatywnego trybu rozgrywki w 40 fps, która mogłaby zapewnić nieco lepszą rozdzielczość i bardziej przewidywalną wydajność redneringu. Menu ustawień obrazu nie daje żadnych możliwości zmiany wydajności.

Co istotne, w Resident Evil 4 Remake nie dostajemy VRR w trybie zadokowanym, więc nie można liczyć, że nowoczesny telewizor zamaskuje spadki klatek. W trybie przenośnym VRR działa, dzięki czemu ma się wrażenie, że w handheldzie gra działa płynniej niż w docku.

Switch 2 ma asy w rękawie

Wersja na Switcha 2 (podobnie, jak na PS4 i PS5) obsługuje celowanie ruchem, co bardzo dobrze pasuje do strzelankowej natury Resident Evil 4. Podczas moich testów bardzo się z nim polubiłem – jest responsywne i przyjemne. Możliwość precyzyjnego korygowania celownika za pomocą ruchu padem jest dla mnie zawsze fajną opcją.

Na korzyść portu działa również fakt, że w cenie otrzymujemy wersję Gold Edition, czyli podstawową grę wraz z dodatkiem Separate Ways, w którym wcielamy się w Adę Wong, oraz trybem The Mercenaries. To sporo zawartości, która zwiększa wartość całego pakietu.

Capcom nie zwalnia tempa

Resident Evil 4 Remake na Nintendo Switch 2 to bardzo solidny port, choć ma kilka drobnych wad. Największe wrażenie robi na mnie jakość obrazu uzyskana dzięki wsparciu DLSS, dobre oświetlenie i fakt, że gra działa naprawdę płynnie dzięki odblokowanej liczbie klatek na sekundę.

Rozumiem, że niektórym mogą przeszkadzać okazjonalne doczytywanie tekstur, uproszczone cienie oraz nieco niższa od idealnej rozdzielczość. Mimo wszystko Capcom ponownie dowiózł port, który mogę wam z czystym sumieniem polecić. Nie tracicie tu żadnej zawartości względem wydania na PS5 czy pecety i możecie zabrać przygody Leona ze sobą w zasadzie wszędzie.

Wesprzyj redakcję i dodaj PC Format do ulubionych źródeł w Google. To dla nas bardzo ważne!

0 komentarzy

Zostaw komentarz